Bezgraniczne zaufanie ma zero lat


Bezgraniczne zaufanie jest nieskalane doświadczeniem, wiedzą, myślą. Nie ma pamięci i nie zastanawia się nad przyszłością. Istnieje tylko tu i teraz. Wynika z konieczności. Ma zero lat.

Nigdy nie zastanawiałam się nad istnieniem bezgranicznego zaufania. Do pewnego momentu miałam w sobie pewne głębokie, organiczne przeświadczenie, że coś takiego w naturze nie występuje. Nie brałam na poważnie filmów i Harlequinów. Z przymrużeniem oka traktowałam bajki o książętach.

Bez większego zdziwienia więc oblałam koncertowo testy na zaufanie do partnera podczas ćwiczeń na ściance wspinaczkowej. Oblałam też testy zaufania do wszelkich innych ludzi na Ziemi. Oblałam nawet testy zaufania do samej siebie. Zawsze muszę czuć asa w rękawie, grunt pod nogami, koło ratunkowe w dłoni. Zawsze muszę wiedzieć, że mogę krzyknąć: „sprawdzam!”. Że znam hasło, które pozwoli mi się wycofać, wyjść, sprawdzić, odzyskać kontrolę. O ile w ogóle jakimś cudem pozwolę sobie ją na chwilę wypuścić z rąk.

Ostatnio jednak dotarło do mnie, że bezgraniczne zaufanie występuje w przyrodzie i jest udziałem każdego z nas, również mnie samej. Mnie z przeszłości. Nie wiem, kiedy z niego wyrosłam. Ile miałam lat? Albo miesięcy?

Bezgraniczne zaufanie uosabia się aktualnie w osobie mojego potomka, księcia T. To, że nie bardzo ma on inne wyjście, to jedno. Ale to z jaką ufnością zasypia na moich rękach, to drugie. I bujam go, i kiwam go, i łażę z nim po domu, a on uspokaja się i wiotczeje, wreszcie robi się zupełnie bezwładny i zaczyna delikatnie pochrapywać. W ogóle nie przychodzi mu na myśl, że mogłabym go upuścić, poruszyć się zbyt gwałtownie i go obudzić, czy nagle krzyknąć, co by go wystraszyło. W ogóle się nie boi. Stuprocentowo zdany na mnie, na moją odpowiedzialność.

Całkiem to sprawny niemowlęcy mechanizm przetrwania, bo o ile nie mamy do czynienia z psychopatyczną kocykową księżniczką, to normalna matka prędzej się zabije potykając o klocki lego, niż upuści dziecko.

Ale w większości dość szybko z tego wyrastamy. No i może tym lepiej dla nas, bo przecież tyle niebezpieczeństw się czai na świecie, tylu złych ludzi, to po co się wystawiać z tym swoim zaufaniem, jak na talerzu.

Więc kiedy książę T. przestanie mi bezgranicznie ufać? Gdy pierwszy raz powiąże fakty, że to ja przywożę go do lekarza, który robi mu bolący zastrzyk? Gdy pierwszy raz nie dotrzymam słowa w jakiejś błahej sprawie, nawet tego nie zauważając? A może, gdy będzie trochę za długo ryczał, zanim do niego przylecę i przytulę?

A kiedy ja pozbyłam się tej umiejętności? Jakoś w prehistorii chyba, bo od zawsze pamiętam siebie taką: sceptyczną i powątpiewającą. Nawet jako smarkulę.

Dla mnie już nie ma nadziei, bo utrata umiejętności bezgranicznego zaufania jest jak amputacja. Można coś w tym miejscu przyszyć, tylko po co. To nie odrasta. Ale mogę zrobić wszystko, by książę T. jednak tego zaufania nie stracił. Może się nie udać, ale czemu by nie spróbować? Za paręnaście lat co prawda nie będzie mi już zasypiał na rękach, ale może wystarczy, jeśli zawsze, dopóki żyję, będzie miał stuprocentową pewność, że może przyjść do mnie z każdą sprawą, problemem, pytaniem. I że nie zawiodę, nigdy.

W sumie jak już umrę, to też.

fot. Tookapic.com
  • Margo

    Jakiś czas temu zakochałam się w głosie Earthy Kitt. I słuchałam i szukałam, bo Eartha okazała się fascynującym, cudownym człowiekiem, i teraz nie pamiętam. Przeczytałam czy trafiłam na nagranie wywiadu z jej córką. I Kitt Shapiro powiedziała „byłam największą miłością mojej matki, czułam to każdego dnia i nigdy nie miałam wątpliwości”.
    Coś więcej?

    • Nat

      Jestem za tym, żeby rodzice nigdy nie zapominali na rzecz dzieci o swoim związku. Dzieci prędzej czy później odchodzą na swoje i wtedy dom zostaje pusty. Jeśli w międzyczasie ludzie nie dbali o swoją relację, to zostają z niczym.
      Wiem, że to pozornie nie na temat. Chodzi mi o tę „największą miłość”. Chyba chciałabym, żeby cała moja rodzina była moją największą miłością. Po równo. I jeśli o czymś takim mówimy – to dla mnie bomba. :)
      A pomijając to, o czym napisałam wyżej – wow. Naprawdę, szacunek dla Earthy.

      • Margo

        Eartha kochała mądrze. Córkę. Warto poczytać, posłuchać z nią wywiadów. Swoją drogą w happily ever after nie wierzę.

  • Myślę, że każda mama by tak chciała, ale sceptycznie napiszę, że życie niestety weryfikuje. Tak jak napisałaś, czasami niezauważalną dla nas drobnostką burzymy zaufanie naszego dziecka do nas i czasami jest to nieodwracalne. Kurczę, właśnie dotarło do mnie, że to cholernie delikatna sprawa z tym zaufaniem i też cholernie ważna, jeśli chodzi o nasze relacje z naszymi dziećmi.

    • Nat

      Właśnie, to jest tak delikatny i wrażliwy temat, że aż strach, jaką głupotą można wszystko zaprzepaścić. Chwila nieuwagi, moment zmęczenia i już. Ale jak sobie to uświadamiamy, to już jest dobra droga do sukcesu – mamy większą szansę zawsze postępować uważnie. Tak myślę.

  • L.

    Też chciałabym taka być, jeśli zostanę matką – godną zaufania, nieoceniającą, wysłuchującą do końca. Możliwe, że nasi rodzice robili takie założenia, zanim mieli nas, a i tak wyszło, co wyszło. Fatalizm w tej kwestii dość okrutny.

    • Nat

      Myślę, że jesteśmy pokoleniem, które więcej analizuje. Myślę, że nasi rodzice mniej się zastanawiali nad Absolutnie Wszystkim. ;)
      Ale nie chodziło mi w tej notce o pokazanie, jak bardzo nie ufam ludziom;) raczej o to, że to Bezgraniczne Zaufanie jest takie ulotne, nie trzeba kogoś bardzo skrzywdzić, czasem wystarczy raz nie dotrzymać słowa w błahej sprawie, a Bezgraniczne Zaufanie znika bezpowrotnie.

      • L.

        Wiem, że nie o tym jest wpis, ale chyba jedno łączy się z drugim, prawda? Ciekawa jestem, czy na świecie ostał się choć jeden człowiek z B. Z. Pewnie nie, bo świat nas uczy czegoś innego.

        • Nat

          No łączy się, łączy. Ale z drugiej strony, trzeba im oddać sprawiedliwość – cokolwiek by nie sknocili, efekt końcowy jest całkiem ok, bo jesteśmy Bardzo Fajnymi Ludźmi;) nawet jeśli troszkę porąbanymi;)

          Na pewno niejeden człowiek z BZ się ostał – jednego mam nawet na kolanach:) a czy do dorosłości się ostał ktokolwiek? Prawie na pewno nie. Chociaż? Nie, jednak myślę, że są tacy marzyciele i idealiści. Tylko nie wiem, gdzie. :)

  • Iw

    Swoją drogą ciekawe, czy utrata bezgranicznego zaufania następuje stopniowo, czy jakoś tak radykalnie na zasadzie było i nagle nie ma.

    • Nat

      myślę, że nagle. ja pamiętam nawet taką sytuację jak miałam parę lat i ktoś dla mojego dobra powiedział co innego niż zrobił. problem został dzięki temu szybko zażegnany, ale moja wiara w cudze słowa zdechła w tym momencie:/ dlatego myślę, że lepiej nie ściemniać dzieciakom np. u lekarza, że nic nie będzie bolało. chyba lepiej powiedzieć, że jednak trochę będzie.

O mnie

Cześć, mam na imię Natalia, ale mów mi Nat. Lubię muzykę Archive, kolor turkusowy i dobre filmy. Hobbystycznie przełamuję swoje lęki i krytykuję ludzi. Nałogowo powątpiewam. Na co dzień przyjaźnię się ze swoją nerwicą. Jestem introwertyczką. Bywam złośliwa. Używam ironii dużo i często. Nie trawię laktozy ani disco polo. Chcesz pogapić się na świat z loży szyderców? Siadaj!

Instagram

Zaczęliśmy przygodę z zajęciami dla dzieci, więc Księciunio się dziś uspołeczniał, a następnie padł. Nie ukrywam, że to mój ulubiony moment dnia 😎#poltorejgodzinylaby #metime #motherhood #parenting #kid #kidsofinstagram #sleep #nap #naptime #chillout #relax #coffeetime #czasnakawe #rodzicielstwo #macierzynstwo #dziecko #mojewszystko #drivingnuts
Dom z mojego dzieciństwa i krew z mojej krwi. Wzrusz. #dziecko #rodzicielstwo #macierzynstwo #dom #wspomnienia #wakacje #poznan #sentyment #kid #kidsofinstagram #babyboy #house #oldhouse #memories #summertime #instapic #instalike #drivingnuts
Koszmar Porządnego Rodzica. Błoto i woda czyli gwarantowane zapalenie płuc, tężec i pląsawica nóg. 😂 Moje dziecko przez kilka godzin dosłownie kwiczało ze szczęścia. 🐷😁 #kid #kidsofinstagram #babyboy #mug #lake #water #dirty #chill #relax #fun #dirtykidshappykids #happy #motherhood #parenting #rodzicielstwo #dziecko #mojewszystko #zalewzegrzynski #jezioro #dzieckowkaluzy #bloto #brud #szczescie
No siema. 
#ryj #krzywyryj #selfie #samojebkazrąsi #ja #lato #slonce #zalew #jezioro #relaks #weekend #odpoczynek #grill #lake #summer #sunny #me #relax #chill #hello #barbecue
Miłe złego początki;) tak się relaksowaliśmy wczoraj. Później było tylko gorzej. Albo lepiej. Zależy jak patrzeć. #kid #kidsofinstagram #nature #mud #water #weekend #chillout #happy #childhood #dirtykidshappykids #feet #fun #parenting #rodzicielstwo #macierzynstwo #dziecko #stopy #bloto #brudnedziecitoszczesliwedzieci #zegrze #dzikaplaza #natura #jezioro #zalew
Nawet czekanie w nfz-owskiej przychodni moze poskutkować widokiem miłym dla oka😍
#wczoraj #ladneniebo #niebo #chmury #praga #warszawa #pragapolnoc #katedrapraska #florianska #sky #skyporn #clouds #sunnyday #summer #yesterday #warsaw #city #mycity
Krasnoludek. 
#park #skaryszewski #warszawa #lato #grzyby #natura #przyroda #dziecko #mojewszystko #warsaw #summer #nature #nice #green #city #boy #toddler #childhoodunplugged #child #chillout #relax #perspective
Z dachu widać najlepiej 😎
#nadachu #panorama #warszawa #widok #wieczor #weekend #chill #chillout #ontheroof #niceview #evening #warsaw #city #relax #sky
Warsztaty chórowe, a po nich #obiad i #ognisko w #zagrodaojrzanow

#pieknie #chmury #woda #niceview #water #nature #ojrzanow #natura #staw #relaks #relax #chilling #weekend #summer

Snapchat

Snapchat

Follow drivingnuts on Snapchat!