Czy bycie w ciąży jest straszne, bolesne lub przerażające?


Bycie w ciąży to coś, o czym mówi się znacznie mniej, niż – moim zdaniem – potrzeba. Wszyscy znamy ogólniki: że mdłości poranne, zachcianki i bóle kręgosłupa. Ale jak to jest, tak naprawdę, z perspektywy matki, która ma to już za sobą? Znam osoby, które decyzję o dziecku podjęły nieco spontanicznie, tzn. były szczęśliwe w związku, nie były niczym szczególnie zaprzątnięte życiowo, instynkt macierzyński kipiał im już uszami – no to dziecko, ciach. Ale znam też osoby, które, dręczone wątpliwościami, całymi latami przymierzają się do wyprodukowania potomstwa – bojąc się o swoje życie, że się rozpadnie, albo o to, że nie będą dobrymi rodzicami, albo że nie wrócą do zawodu, albo że piersi obwisną, albo o jeszcze milion innych rzeczy. Z wyżyn swego matczynego doświadczenia przemawiam więc dziś ja-matka do Was-niedzieciatych. Powiem Wam dziś wszystko to, czego nikt nie powiedział mnie przed zajściem w ciążę. Jeśli dotychczas nie zdecydowałaś się na dziecko, bo chciałabyś i boisz się, to spieszę rozwiać wszelkie wątpliwości.

Będę gruba i brzydka

Tak, Twoje ciało już z dużym prawdopodobieństwem nigdy nie będzie tak szczupłe i jędrne, chyba że wylejesz hektolitry potu na sali ćwiczeń, będziesz restrykcyjnie pilnować diety i/lub wydasz kupę szmalu w klinice medycyny estetycznej. Znam kobiety, które po ciąży są szczuplejsze niż kiedykolwiek (!), ale często jednak wygląda to tak, że brzuszek niezbyt ładnie obwisa, piersi niewesoło spoglądają w dół, ciało jest w rozstępach, możesz mieć problem z nietrzymaniem moczu (tak, to się dzieje naprawdę – nie że idziesz ulicą i nagle sikasz, ale że przy kichaniu trochę popuścisz – to już jest całkiem realne), kręgosłup Ci siada i tak dalej i tak dalej. Metabolizm potrafi zwolnić. Burze hormonów też nie pomagają. Na wszystko są sposoby, przede wszystkim zdrowa dieta, a na drugim miejscu ruch, ale jeśli będziesz chciała wyglądać i czuć się dokładnie tak, jak przed ciążą, to prawdopodobnie srogo się nad tym napracujesz. Nie łudź się, że nie. Aha, i ja osobiście mam mocne wątpliwości co do tego, czy można zapobiec rozstępom dzięki kremom. Czy jeśli ktoś ma genetyczne skłonności do rozstępów, to czy nawet hektolitry kremu powstrzymają powstawanie blizn w tkance tłuszczowej brzucha, gdy ten powiększy się jakiś zylion razy? Pytanie pozostawiam otwarte, sama jedynie wyrażam wątpliwość. I tak, ja miałam miliard rozstępów wszędzie.

Nie będę miała życia

Tak, Twoje życie się rozpadnie, w tym sensie, że nic już nigdy nie będzie tak samo. Największa rewolucja rozegra się jednak nie wokół Ciebie, ale dokładnie w Twojej głowie. Twoje priorytety na zawsze będą poprzestawiane, poznasz siebie od zupełnie nowej strony, znajdziesz nowe, wrażliwe miejsca, gdzie jesteś miękka jak ślimak bez skorupki i byle co przyprawia Cię o łzy, a jednocześnie dowiesz się, jak twarda, silna i niezłomna potrafisz być – w zupełnie innym wymiarze, niż kiedykolwiek wcześniej. Nauczysz się niedosypiać, niedojadać i nawet we śnie działać w trybie stand-by. Część Twoich nawet wieloletnich przyjaźni rozpadnie się lub przynajmniej mocno poluźni. Inne, często takie, w których nie pokładałaś wielkich nadziei, okażą się dla Ciebie niesamowitym wsparciem i inspiracją. Twoja doba się jednocześnie skurczy i rozciągnie, i jest duża szansa, że przewartościujesz całe swoje życie. Albo i nie. Może być tak, że po 3 miesiącach, gdy w miarę zagoisz sobie różne popsute porodem miejsca, po prostu ruszysz z powrotem do pracy/kariery/hobby, dziecko pozostawiając jego ojcu, babci albo niańce. Jestem prawie pewna, że to nie jest dobry wybór, ale hej, różni są ludzie i różne sytuacje. Jest też szansa, że po urlopie harówce macierzyńskiej nie wrócisz już nigdy do starej pracy, bo przez ten rok postanowisz wywrócić swoje życie o 360 stopni i zacząć spełniać marzenia. Wbrew pozorom, sporo kobiet właśnie po urodzeniu dziecka ma okazję „obudzić się” i zacząć wszystko od nowa. Podsumowując: będziesz miała życie, ale ono będzie kompletnie inne od wszystkiego, co znasz.

Nie nadaję się na matkę

Tak, będziesz dobrym rodzicem. Jeśli się o to obawiasz, to już jest dobry znak – myślisz o tym, obchodzi Cię to. Świat jest pełen Dżesik, które zaszły w ciążę, bo nikt im nie powiedział, skąd się biorą dzieci, albo że mogą odmówić seksu. Świat jest pełen dzieci niechcianych, przypadkowych, przy okazji, no-niech-już-będzie. Świat jest pełen rodziców o niskich walorach emocjonalnych i intelektualnych, świadomych siebie jak torebka herbaty, o wachlarzu uczuć, na który składa się wkurw lub zadowolenie, którzy nigdy nie przeczytali żadnej książki, a w tv oglądają tylko ogłupiacze. Rodziców, którzy powielają pradawny schemat wydzierania się na dziecko i prania go w tyłek, „bo wszyscy tak byliśmy chowani i wyrośliśmy na porządnych ludzi”. Rodziców, którzy twierdzą, że zdają się na intuicję, gdy w rzeczywistości zdają się na wpajane im przez pokolenia pseudomądrości. Rodziców, którym jest, generalnie, wszystko jedno – dzieci są, to są, ważne, by dać im jeść i ciepło ubrać. Jeśli tu jesteś i czytasz te słowa, to daję sobie rękę uciąć, że daleko Ci do tego grona rodziców. Rozmawiaj, czytaj, dowiaduj się i słuchaj swojej intuicji – powtarzam, swojej intuicji, nie swojej matki, babki, ciotki czy sąsiadki. Bądź odpowiedzialna. Wierz w siebie i w swoje dziecko. Obsługa noworodka, niemowlaka czy małego dziecka to naprawdę nie jest fizyka kwantowa. Kochaj i szanuj siebie i malucha, a wszystko będzie dobrze. Aha, no i słowo-klucz: asertywność. Niezbędna, gdy kolejna ciocia Klocia zachce pouczyć Cię, iż Twoje 4-miesięczne dziecko powinno pić wodę z glukozą i wcinać skórkę chleba, bo tak.

W ciąży wszystko boli i człowiek się czuje jak kupa

Nie wszystko boli, mnie mianowicie nie bolały ręce. Bolały mnie nogi, prawej to nawet nie mogłam podnieść do góry. Kręgosłup to był w ogóle jakiś ponury żart. Bolały piersi, pobolewał brzuch. A, no i bolała mnie głowa, w czym nie miałam sobie jak dopomóc (Apap na migrenę, wiecie, działa średnio). Ale ja to ja. Ja się czułam jak kupa, non stop chciało mi się wymiotować, wszystko śmierdziało. Z perspektywy czasu trochę mnie już nawet bawią te wspomnienia, jak nie ruszałam się z domu bez buteleczki soku pomarańczowego, bo tylko on nie śmierdział. Ale większość znanych mi kobiet w ciąży czuła się świetnie, dobrze lub po prostu znośnie, więc, cóż, musisz zaryzykować. Jest jednak dość spora szansa, że strach ma wielkie oczy i nie będzie tak strasznie. Sporo kobiet w ciąży promienieje i czuje się wspaniale. Właściwie to, prawdę mówiąc, trochę wszystko jedno, jak się będziesz czuła i wyglądała w ciąży, bo w toku swojego nowego macierzyńskiego życia i tak większość rzeczy z tamtego okresu zapomnisz na śmierć.

Gdy zobaczę dwie kreski, to spanikuję

Zakładając, że Twoja ciąża nie będzie wpadką, to czemu miałabyś spanikować? Żartuję, ja też spanikowałam. Nieodwracalność sytuacji i perspektywa czegoś równie wielkiego, co nieznanego, może być przerażająca i przytłaczająca. Wszystko jest wporzo, panikuj do woli, możesz sobie nawet być w szoku, poprzeklinać albo wpaść w dołek. Tylko pamiętaj, żeby nie tkwić w tym szoku/dołku zbyt długo, bo w końcu rodzicielstwo to jest przede wszystkim przygoda! Poza tym, bez przesady. Nie mówimy o lotach w kosmos, tylko o czymś, co robią wszystkie matki na świecie, a trochę ich jest.

Nie poradzę sobie

Poradzisz. Nie wiem, jak wygląda Twoje życie, ale tak czy siak, poradzisz sobie. Matki, gdy już poczują ten zew obrony swojego dziecka przed światem, to są jak taran – nie do zatrzymania. Nawet, jeśli ojciec dziecka okaże się kutafonem i zwieje, Twoi starzy się Ciebie wyprą, bo masz nieślubne dziecko i zhańbiłaś rodzinę albo ludzie zaczną szeptać po kątach, że jesteś nieodpowiedzialna, bo przecież jesteś chora/niepełnosprawna i jak śmiesz mieć dziecko – nawet wtedy dasz sobie radę. Nie wiem, skąd matki biorą siłę na wszystko, ale biorą. Tak czy siak, nie wahaj się wykorzystywać ludzi wokół Ciebie do pomocy. Ojciec dziecka ma przewijać własną latorośl, Wasi rodzice mają co jakiś czas przejmować dziecko, byście mogli wyjść z domu albo po prostu się zdrzemnąć, i tak dalej i tak dalej. Jeśli dasz się wpędzić w opiekę nad dzieckiem 24h, to będziesz go miała dosyć szybciej, niż Ci się wydaje. Będziesz przemęczona, sfrustrowana i wściekła, i to się odbije przede wszystkim na maluchu. Nikt nie jest cyborgiem, Ty też nie bądź, więc jeśli tylko masz możliwość korzystania z pomocy – bierz i o nic nie pytaj.

Może wystarczy mi kupić psa? To przecież podobnie

Erm, nie. Nie jest w ogóle podobnie. Ale nie śmieję się z Ciebie, bo sama miałam kiedyś kotkę – Pati – która była ze mną przez piętnaście lat, od moich czasów szczenięcych. To była moja wychuchana, ukochana kotka, fakt, nie miała ze mną lekko, ale kochałyśmy się na zabój. Wówczas, gdy wracałam do domu i Pati wskakiwała mi na ręce, by się przywitać (sic!), wydawało mi się, że jest dla mnie jak dziecko. No więc nie. Posiadanie zwierzęcia, nawet najbardziej ukochanego, w niczym nie przypomina wychowywania małego człowieka. Możecie sobie kupić (albo lepiej adoptować:>) psa po to, by przetestować, jak Wam wychodzi dzielenie się obowiązkami. Albo jak Wam wychodzi rezygnacja z czegoś dla stworzenia, którym się opiekujecie. Ale to jest bardzo abstrakcyjne i odległe od tego, co Was czeka po porodzie, więc… no nie. Nie jest podobnie. Ni jasny chuj.

Jak matka matce…

Podsumowując, bycie w ciąży ma co najmniej pięćdziesiąt twarzy. Wiele zależy od Twojego nastawienia, trybu życia i sytuacji. Wiele rzeczy w ogóle nie zależy od Ciebie – nimi nie ma sensu się zanadto przejmować. Ważne jest, że masz prawo zarówno do tego, by być od początku stoicko spokojna i promieniująco szczęśliwa, jak i do tego, by w pierwszym odruchu krzyknąć „żartowałam!” i w przerażeniu desperacko zapragnąć cofnąć czas. Niezależnie od tego, jak się będziesz czuła – na początku ciąży, pod koniec, czy już po porodzie – masz do tego prawo. I do oczekiwania wsparcia od bliskich, też masz prawo. I przede wszystkim – w momencie, gdy zdecydujesz się na dziecko, dołączasz do Tajemnego Grona Matek. Tak, matki to specyficzne, nie zawsze przyjazne nawet innym matkom środowisko. Ale gwarantuję, że w wielu kryzysowych sytuacjach większość matek zrozumie Cię bez słów. Czasem wystarczy jedno porozumiewawcze spojrzenie znad wózka wypełnionego ząbkującą, obrażoną na świat zawartością. Nie daj sobie wmówić, że wszystkie matki są straszne. Ja na przykład jestem całkiem fajna. Ty też będziesz.

  • pani Mondro

    i ja jestem fajna, choć mnie czasem szlag trafia i kurwuje ;) ale od siebie dodam jeszcze najgorszą rzecz jaka mi się w życiu przytrafiła… hemoroidy.. nigdy nie sądziłam, że to takie upierdliwe, tak cholernie bolące i nie dające żyć dziadostwo… przetestowałam wówczas wszystkie środki jakie wymyślono i nic… dziadostwo było wielkie, bolące (chciałam wtedy żeby bolały mnie wszystkie zęby w gębie, byłoby łatwiej), nie mogłam siedzieć, leżeć, stać, o sraniu nie wspomnę… trafiłam w końcu do chirurga, obyło się bez operacji na szczęście, bo pan doktor najpierw posmarował dziada linomagiem, potem całość przykrył gazikiem z altacetem i założył majty… swoją drogą wyobraź sobie tą pozycję… „na pieska” przed obcym chłopem :P ale to jest taka sytuacja, że mogłabyś tak dupę wypinać przed całym wojskiem, byleby tylko pozbyć się tego bólu… więcej grzechów nie pamiętam ;) wszystko inne to był pryszcz

    • TAK, omg, masz rację. Miałam to samo. I dlaczego nikt mnie nie uprzedził, że poród to tak jakby ktoś ci wsadził granat w tyłek? ;))) Nie mogłam tego pojąć… Ja na szczęście obyłam się bez wypinania u doktora, ale jestem w stanie sobie wyobrazić tę desperację;D

      #KącikRozmówODupieRulez

  • Stanowczo popieram, że loty w kosmos wydają się fajniejsze :P Chociaż jak pamiętam wspomnienia mojej mamy to te z ciąży są zabawniejsze, bo jednocześnie wtedy studiowała, więc wspomina mieszkanie w akademiku, bieganie z brzuchem po bibliotekach i chyba nie ma śmietnika w Toruniu, który nie kojarzyłby się jej z wymiotowaniem… Zawsze się z tego śmiała. Natomiast źle wspomina czas siedzenia z dzieciakami w domu, niech świadczy o tym fakt, że czytała wtedy tylko Dostojewskiego i literaturę wojenną i wróciła do pracy najszybciej jak się da…

    • Nigdy nie zdarzyło mi się wymiotować na ulicy, tzn. nigdy w trakcie ciąży. ;) Ale mdliło mnie non stop! A w domu siedzieć też nie lubię. Ale ma to swoje plusy, więc póki co siedzę.

  • L.

    Ja na razie jestem na etapie preferowania lotów w kosmos. Fajnie, że nie lukrujesz, tylko mówisz, jak jest (jak może być)! Brakuje takiej szczerości w mówieniu o byciu w ciąży, o byciu rodzicem. A przecież im więcej punktów widzenia, tym lepiej.

    • Ja też przez większość życia prędzej bym się dała wystrzelić na księżyc niż zapłodnić. ;) Ja i lukier? Neva.

O mnie

Cześć, mam na imię Natalia, ale mów mi Nat. Lubię muzykę Archive, kolor turkusowy i dobre filmy. Hobbystycznie przełamuję swoje lęki i krytykuję ludzi. Nałogowo powątpiewam. Na co dzień przyjaźnię się ze swoją nerwicą. Jestem introwertyczką. Bywam złośliwa. Używam ironii dużo i często. Nie trawię laktozy ani disco polo. Chcesz pogapić się na świat z loży szyderców? Siadaj!

Fanpage

Instagram

Dobrego poniedziałku!
#perspektywa #ma #znaczenie #tasamaosoba #tensamczas #roznepunktywidzenia #dystanskierwa #autoportret #twarz #ladna #brzydka #poniedzialek #perspectivematters #selfie #face #pretty #ugly #sameperson #sametime #differentangles #funny #isntitironic #happymonday
Kiedyś natura z nami wygra i nie mogę się powstrzymać żeby jej nie kibicować. A na zdjęciach Praga Północna i jej typowa flora. #praga #pragapolnoc #warszawa #mury #starebudynki #drzewowmurze #kropladrążyskałę #natura #mojemiasto #warsaw #oldbuilding #nature
A u nas trochę zmian. Książę T przy akompaniamencie własnego dramatycznego szlochu został pozbawiony swoich kudłatych loczków. Nie lubi okołowłosowych operacji, ale już trzeba było. Wygląda teraz jak prawdziwy Prażanin. No i dużo doroślej;) Wymieniliśmy też jego łóżko na doroślejsze i oddaliśmy do jego dyspozycji cały jeden pokój. Rewolucja w mieszkaniu zaowocowała generalnymi porządkami:) ale ja to w sumie uwielbiam pozbywać się rzeczy. Więc padam na ryj, ale ogólnie na plus. I mam już prawie dorosłego syna. :P #mojewszystko #dziecko #syn #matka #instamama #instadziecko #bajki #tablet #samozło #prawiedorosły #pokojdziecka #kid #son #proudmommy #instakid #kidsroom #cartoon #drivingnuts
Teneryfa po polsku.
#bloto #woda #brud #szczesliwedziecko #szlauf #wąż #stylowekapcie #prawiecrocksy #modabardzo #wakacje #relaks #weekend #orkanaugorze #dzialka #kopaniedolow #parasol #slonce #dziecko #syn #mojewszystko #mug #water #dirt #dirtykid #relax #butalsowork #drivingnuts
A kuku mama. A kuku tata. A kuku miau. Czyli priorytety w życiu ✌🏻#czapka #kapelusz #nowamoda #pudelkonaglowie #cylinder #zabawa #klocki #dziecko #syn #mojewszystko #macierzynstwo #rodzicielstwo #dziecinstwo #hat #fun #kid #kidsofinstagram #instalike #instapic #instaphoto #funny #drivingnuts
"Pucio uczy się mówić" - wczoraj odebraliśmy przesyłkę, dziś czytaliśmy już ze trzy razy. Pierwsze wrażenie - super. Obojgu nam się podoba. 😂 Zobaczymy, czy rzeczywiście pomoże Księciuniowi w nauce mówienia. 🙊 #dziecko #ksiazka #ksiazkadladzieci #dzieckoczyta #czytanie #czytamy #naukamowienia #pucio #puciouczysiemowic #zabawylogopedyczne #naukaprzezzabawe #macierzynstwo #rodzicielstwo #syn #mojewszystko #jestembojestes #dzieciczytają #kid #reading #book #bookstagram #bookforkids #learning #fun #kidsbooks #kidsofinstagram #drivingnuts
W Ikeła kupuje się nie tylko meble i garnki. Mi na przykład coś ostatnio odbiło i zaczęłam rysować, a od jutra będę malować. Bo kto mi zabroni:D 🤓✍🏻👩🏻‍🎨🙈 pikny kubek zaś nabyłam ku pokrzepieniu serduszka, znaczy się aby w nim zaparzać jakąś niezwykle hipsterską herbatę i pobudzać swą wenę twórczą. Czy coś. 😂 #drobneprzyjemnosci #zakupy #kreatywnezakupy #kolorowezakupy #kolory #farby #pedzle #kubek #pisaki #ikea #bedeartystko #color #colors #colour #colours #painting #drawing #creativity #shopping #mug #instagood #instapic #instalike #instaphoto #drivingnuts #flatlay
Miłego wieczoru. Ja właśnie wzięłam i ocipiałam. Polecam. 🙈✌🏻💅🏻👄🤳🏻 #ocipienie #zawszenapropsie #normalnosc #jestnudna #face #twarz #selfie #samojebka #dziwneminy #miny #weird #weirdo #weirdface #funnyface #blackandwhite #b&w #boomerang #dziwolag #czarnobiale #funny #drivingnuts
Instytut PAN, stacja badawcza w Popielnie. Tam właśnie żyją koniki polskie, potomkowie nieistniejących już tarpanów. Niektóre są w zagrodach, inne żyją w rezerwacie i jadąc przez las samochodem można je spotkać:) fajne miejsce na mapie Mazur. #popielno #mazury #konikipolskie #wakacje #lato #konie #polska #masuria #holidays #summer #horses #poland #horse #instaphoto #instapic #instalike #drivingnuts

Snapchat

Snapchat

Follow drivingnuts on Snapchat!