Chcesz odpocząć?
Wyrzuć dziecko z domu


Każdy, wierzę w to, każdy rodzic wychowujący co najmniej jedno przeciętne dziecko zna ten stan, gdy:

  • liczysz do dziesięciu, by nie zacząć bluzgać
  • liczysz do dwudziestu, by nie zacząć rzucać przedmiotami
  • liczysz do stu, by nie wyjść z domu i nie wsiąść do pierwszego lepszego statku kosmicznego.

To jest ten stan, gdy dziecko wyje, pluje, kopie, domaga się rzeczy absurdalnych, chce na obiad jeść ciastka (psie), wysmarowało się kałem, nie śpi już piąty miesiąc, zeżarło całą zawartość biblioteczki i pragnie dobrać się do barku, wrzuciło do kibla wszystko, co znalazło (jesteś w szoku, jak wiele znalazło – mieliście chomika?), kliknęło trzy klawisze w komputerze, kasując przy tym nieodwracalnie wszystkie dane. To jest bardzo kiepski stan i umiemy go wytrzymać z godnością tylko dlatego, że natura wyposażyła większość rodziców w supermoce. Ale czasem supermoce się wyczerpują, myślisz już tylko o tym, jak bardzo chcesz odpocząć i wtedy jest kilka rozwiązań. Najlepsze z nich – pozbyć się dziecka.

Nie namawiam was tu do zasilania szeregów sierocińców waszymi latoroślami. Generalnie jestem zwolenniczką tego, by każdy wychowywał swoje dziecko, w dodatku najlepiej jak umie. Jeśli jeszcze za nie/na nie płaci, to już w ogóle poezja. Ale czasem kąpiel w pianie, butelka wódki lampka wina czy nawet wyjście bez dziecka do Rossmanna to może być za mało, by nie ocipieć. Gdy pragniesz wystrzelić się w kosmos, to jest duża szansa, że właśnie jesteś na tym etapie. I wtedy ja stosuję taki trick: informuję swojego partnera, że dziecko potrzebuje się przewietrzyć. Najlepiej natychmiast. Nie spieszcie się wracając. Po niezbyt długich i niezbyt burzliwych negocjacjach (najczęściej jestem wtedy w takim stanie, że P. macha na wszystko ręką) – domownicy robią out.

Perfekcyjny relaks w domu

Tak, właśnie, czasem najlepszym sposobem na odzyskanie równowagi psychicznej nie jest wyrwać się z domu, tylko – wyrwać wszystkich z domu. Ponapawać się ciszą w waszych ścianach. Samotnością. Cudowną samotnością. Położyć się na łóżku bez czyichś stópek na swojej twarzy. Zjeść kanapkę albo nawet eklerkę na środku jadalni, demonstracyjnie nie dzieląc się z nikim. Zamknąć się w kiblu i zrobić kupę bez akompaniamentu jęczenia zza drzwi. Nałożyć mejkap bez robienia błazeńskich min dla czyjejś rozrywki. Albo po prostu – jakkolwiek źle to nie zabrzmi – posprzątać. Ja jestem bardzo za równouprawnieniem i w ogóle. Ale tak jakoś wyszło, że ponieważ nie dotykam się do psa, śmieci, wiertarki ani młotka, to P. nie karmi kota, nie robi prania i sprząta rzadziej. Wierzcie mi lub nie, sprzątanie przy pustym domu to jest dla mnie r-e-l-a-k-s. Oczywiście, kiedy indziej po prostu oglądam seriale albo idę spać. I to jest również ok.

Gdy każda minuta bez dziecka jest na wagę złota

To nie musi być pół dnia, choć fajnie by było. Czasem nawet pół godziny lub godzina dają tę odrobinę niezbędnego oddechu i dystansu. Ba, czasem przez tę godzinę zdąży pojawić się w mojej głowie echo myśli o tym, jaki pusty i zimny jest ten dom bez nich – bez moich facetów, bez mojej rodziny. Wszystkie klepki w mojej głowie magicznie wracają na swoje miejsce i przestrzeń kosmiczna już nie wydaje mi się najwspanialszym miejscem do egzystencji. Wtedy też nerwica każe mi wyobrazić sobie, co by było, jakby całe moje życie wyglądało tak, jak ta godzina. I już nie mogę myśleć o niczym innym, niż o tym, jak to dobrze, że już słyszę ich słoniowy tupot na schodach i że za chwilę tu wpadną z tym swoim harmidrem, darciem japy, marudzeniem i wszystkim, co mnie w nich wkurza.

Serio, czasem wystarczy nawet godzina. Serdecznie polecam.

  • pani Mondro

    ja w takich okolicznościach robię ewakuację do łazienki: tam w mega gorącej wodzie sięgającej niebezpiecznie do krawędzi wanny, pianą i mało wymagającą umysłowo książką, z kieliszkiem soczku (:/) usiłuję się zrelaksować… mniej więcej po pół godzinie, kiedy jeszcze maska na twarzy dobrze nie wyschła, a maska na włosach jeszcze w nie nie wniknęła… słyszę wrzaski z piekła… znaczy pan ojciec nie daje rady (muszę o jakimś wytłumieniu ścian pomyśleć) i czas wyjść
    też jestem za równouprawnieniem, ale pan ojciec nieco inaczej został wychowany i muszę go chować na nowo, dlatego aktualnie zajmuje się dzieckiem za karę (za dwa cholerne świąteczne dni, tzn. on miał święta)

    • Bardzo nie zazdroszczę wychowywania kogokolwiek poza własnym dzieckiem. :( Mam nadzieję, że przyszłe pokolenia będą się ino śmiać z poglądów w stylu, że matka ma zapieprzać za dzieckiem, a ojciec jest od pracowania, a potem ma labę. Wtf w ogóle?

  • zawsze będę podziwiać te wszystkie dzielne matki. przysięgam.

    • Ja mam jedno. Co gdy się ma dwa? Trzy? PIĘĆ? Co, gdy się jest samotną matką?
      Mindfuck, oględnie rzecz ujmując.

      • mi osobiście ciężko jest wyobrazić sobie bycie matką w ogóle. nie mówiąc już o tym, że samotną…

  • Oglądałem wczoraj „Złe mamuśki” i tylko czekałem, aż w napisach pojawi się „inspirowane blogiem Driving nuts” ;)

    • Aww… a ja nigdy nie widziałam ani odcineczka! Aż chyba se zaglądnę. :>

  • L.

    zakończenie wzruszyło mnie kompletnie!

O mnie

Cześć, mam na imię Natalia, ale mów mi Nat. Lubię muzykę Archive, kolor turkusowy i dobre filmy. Hobbystycznie przełamuję swoje lęki i krytykuję ludzi. Nałogowo powątpiewam. Na co dzień przyjaźnię się ze swoją nerwicą. Jestem introwertyczką. Bywam złośliwa. Używam ironii dużo i często. Nie trawię laktozy ani disco polo. Chcesz pogapić się na świat z loży szyderców? Siadaj!

Instagram

Zaczęliśmy przygodę z zajęciami dla dzieci, więc Księciunio się dziś uspołeczniał, a następnie padł. Nie ukrywam, że to mój ulubiony moment dnia 😎#poltorejgodzinylaby #metime #motherhood #parenting #kid #kidsofinstagram #sleep #nap #naptime #chillout #relax #coffeetime #czasnakawe #rodzicielstwo #macierzynstwo #dziecko #mojewszystko #drivingnuts
Dom z mojego dzieciństwa i krew z mojej krwi. Wzrusz. #dziecko #rodzicielstwo #macierzynstwo #dom #wspomnienia #wakacje #poznan #sentyment #kid #kidsofinstagram #babyboy #house #oldhouse #memories #summertime #instapic #instalike #drivingnuts
Koszmar Porządnego Rodzica. Błoto i woda czyli gwarantowane zapalenie płuc, tężec i pląsawica nóg. 😂 Moje dziecko przez kilka godzin dosłownie kwiczało ze szczęścia. 🐷😁 #kid #kidsofinstagram #babyboy #mug #lake #water #dirty #chill #relax #fun #dirtykidshappykids #happy #motherhood #parenting #rodzicielstwo #dziecko #mojewszystko #zalewzegrzynski #jezioro #dzieckowkaluzy #bloto #brud #szczescie
No siema. 
#ryj #krzywyryj #selfie #samojebkazrąsi #ja #lato #slonce #zalew #jezioro #relaks #weekend #odpoczynek #grill #lake #summer #sunny #me #relax #chill #hello #barbecue
Miłe złego początki;) tak się relaksowaliśmy wczoraj. Później było tylko gorzej. Albo lepiej. Zależy jak patrzeć. #kid #kidsofinstagram #nature #mud #water #weekend #chillout #happy #childhood #dirtykidshappykids #feet #fun #parenting #rodzicielstwo #macierzynstwo #dziecko #stopy #bloto #brudnedziecitoszczesliwedzieci #zegrze #dzikaplaza #natura #jezioro #zalew
Nawet czekanie w nfz-owskiej przychodni moze poskutkować widokiem miłym dla oka😍
#wczoraj #ladneniebo #niebo #chmury #praga #warszawa #pragapolnoc #katedrapraska #florianska #sky #skyporn #clouds #sunnyday #summer #yesterday #warsaw #city #mycity
Krasnoludek. 
#park #skaryszewski #warszawa #lato #grzyby #natura #przyroda #dziecko #mojewszystko #warsaw #summer #nature #nice #green #city #boy #toddler #childhoodunplugged #child #chillout #relax #perspective
Z dachu widać najlepiej 😎
#nadachu #panorama #warszawa #widok #wieczor #weekend #chill #chillout #ontheroof #niceview #evening #warsaw #city #relax #sky
Warsztaty chórowe, a po nich #obiad i #ognisko w #zagrodaojrzanow

#pieknie #chmury #woda #niceview #water #nature #ojrzanow #natura #staw #relaks #relax #chilling #weekend #summer

Snapchat

Snapchat

Follow drivingnuts on Snapchat!