Niemowlak w zoo,
czyli efekt muchy


Być może nie jesteście świadomi (a jeśli nie jesteście czyimiś starymi, to jest to niemal pewne), że „niemowlak” to termin odnoszący się do człowieka w wieku 0-1. Czyli po pierwszych urodzinach nasz homo sapiens już niemowlakiem być przestaje, mimo że prawdopodobnie nadal nie jest specjalnie rozmowny. To tak tytułem wstępu.

Wymyśliłam bowiem własną, autorską teorię dotyczącą etapów rozwoju dziecka. Wymyśliłam ją, nie mając na koncie żadnych studiów pedagogicznych czy psychologicznych. Wyłącznie na podstawie wnikliwej obserwacji egzemplarza (jednego, ale za to bardzo udanego), który sama sobie urodziłam. Brawo ja.

Teoria moja jest taka, że dziecko przechodzi przez trzy etapy rozwoju: roślinny, zwierzęcy i ludzki. (No dobra, jeszcze wcześniej w brzuchu jest planktonem i następnie krewetką).

Etap roślinny wygląda tak, że dziecko śpi. To są pierwsze dni jego życia i chociaż nie wystarczy mu niestety fotosynteza, a więc wymaga nieco więcej obsługi niż dracena, to generalnie więcej ma z grzyba, niż z owczarka niemieckiego. Leży, wchłania i wydala. Mniej przyjemne w obsłudze egzemplarze jeszcze płaczą. Nigdzie ci nie ucieknie. Raczej z nim nie pogadasz.

Etap zwierzęcy zaczyna się później, gdy dziecko już się trochę przemieszcza. Może to robić ruchem gąsienicy albo raczkując jak ułomny kotek. Porusza się raczej przy ziemi i wydaje z siebie piskojęki oraz wrzaskopłacze. Gdy o coś prosi, przysiada niczym surykatka i skamle. Je przy pomocy rąk, jak małpka. Może się nauczyć najprostszych komend, ale jest bardziej jak tresowany kot, niż jak tresowany pies. Czyli jak mu się zachce, to cię posłucha. Ale jak nie, to nie ma zmiłuj.

Etap ludzki jest na samym końcu, wtedy młody człowiek odkrywa chodzenie w pionie i komunikację werbalną. Wtedy jego otoczenie przypomina sobie, że to jednak jest homo sapiens, choć nadal niezbyt ogarnięty życiowo.

Tyle teorii. Jak to się ma do praktyki i zoo? Niemowlaki plasują się gdzieś między roślinnością a fauną, z drugiej strony mają też coś z kosmity: są nowymi przybyszami na tym świecie, nic jeszcze o nim nie wiedzą i wszystko jest nowością. Niemowlak nie ucieszy się z biletu do zoo. Nie dlatego, że ma na niego wyrąbane, ale wprost przeciwnie – dlatego, że interesuje go wszystko. Wszystko po równo. W bilecie do zoo niemowlak ujrzy kawałek papieru, potencjalnie nadający się do tego, by grubymi rączkami umieścić go w jamie ustnej, a następnie z przyjemnością wymamlać. To jest oczywiste. Natomiast w samej wizycie w zoo niemowlak ujrzy dokładnie to samo, co w wizycie w parku, supermarkecie i na osiedlowej ławce. Detale.

Ja to pojęłam, jak można się domyślić, gdy byłam – dawno temu już – z moim wówczas-jeszcze-niemowlakiem w zoo. Nie to, że byłam tak naiwna, by sądzić, że 9-miesięczne dziecko się podekscytuje taką wyprawą (w połowie spaceru usnął). Po prostu moja kuzynka z nieco starszym synem akurat się tam wybierała, a że mieszkam blisko zoo, to zabraliśmy się z nimi dla towarzystwa. Wtedy właśnie z całą mocą do mnie dotarło, jak dziwnie funkcjonuje ten niemowlęcy aparat poznawczy, gdy próbowałam dziecku pokazać stojącego parę metrów od nas słonia, na zasadzie – łał bardzo, słoń bardzo, trąba, ogon, wielki, wow – a ono kompletnie mnie olało, bo było całkowicie pochłonięte spacerującą po barierce tuż obok nas muchą.

Tak, dokładnie, MUCHĄ.

Niemowlak jest nowym przybyszem na naszym świecie, dlatego swoją uwagę rozdaje bardzo sprawiedliwie. Słoń jest dla niego czymś równie atrakcyjnym, co mucha. Właściwie, dlaczego my uważamy, że słoniem należy się ekscytować, podczas gdy muchy najlepiej potraktować packą?

Na tej samej zasadzie kupowanie wypasionych zabawek to w przypadku większości niemowląt strata czasu, energii i pieniędzy. Ono nie doceni designu, może trochę podjara się fakturą, może oko mu trochę zapląsa od kolorów, może jego dziąsła uznają za przyjemne trzymanie owego cuda w buzi. Ale potem niemowlak i tak sięgnie po to, co pokochał najbardziej. Pilot do telewizora. Wędkę dla kota. Butelkę po kroplach do nosa. Ołówek z IKEI.

Tak już jest. Design drogiej zabawki jest dla niego dokładnie tak samo interesujący, jak design najprostszego ołówka. A mucha jest nawet fajniejsza od słonia, bo bliżej. I myślę, że dopiero na tym bardziej człowiekowym etapie dziecko zaczyna odróżniać, że coś jest powszechne, a coś niezwykłe w podobny sposób, co my, dorośli.

Wnioski są takie, że po pierwsze, warto mieć to na uwadze, dopóki nasze dziecko jest roślino-kotkiem albo grzybo-surykatką. Zaoszczędzi nam to mnóstwa frustracji, gdy niemowlę nie doceni naszych starań w zakresie designu jego pokoju, kupna wypasionych zabawek, ubranek z Zary czy wyprawy do Disneylandu. Albo chociaż do zoo. Po drugie zaś, fajnie tak czasem spojrzeć na świat oczami kosmity-niemowlaka i zdać sobie sprawę, że mucha – której marny żywot chętnie ukrócisz klapkiem – ta sama mucha dla innego człowieka może być czymś absolutnie fascynującym.

O wiele bardziej, niż słoń.

  • Heh, nawet w wieku mocno starszym byłam niezłym kosmitą. Nawet trochę to pamiętam :D Szczególnie jeżeli chodzi o zabytki. Doskonale pamiętam, jak w Wawie na Zamku Królewskim przewodniczka mówiła nam, kto i kiedy namalował jakiś tam obraz, a ja siedziałam na podłodze i patrzyłam „Łaaał, jakie ciekawe fugi!” Niestety, kazali mi wstać i dalej słuchać litanii dat i nazwisk. Dzisiaj bym się tym rajcowała jak głupia… A z całej Warszawy przywiozłam tylko zdjęcia wiewiórek i gołębi. Bo jeszcze mi nikt nie powiedział, że powinnam fotografować Chopina bo sławny, Grób Nieznanego Żołnierza i inne takie. Szkoda że dorośli rzadko pamiętają o tym, co naprawdę interesuje dzieciaki :P
    Sprawdzona metoda mojej mamy – gdy zaczynałam się nudzić gdzieś w plenerze udawała, że zauważyła jaszczurkę. Rajcowałam się jaszczurkami i zaraz szczęśliwa biegłam jej szukać :D

    • Do dziś nie rozumiem, jak można dzieciakom w wieku szkolnym zapodawać atrakcje w stylu wizyta w muzeum, i to nie w nowoczesnym, atrakcyjnym muzeum, tylko takim, gdzie są np same obrazy. Ja to pamiętam jako męczarnię i nudę. Nawet dziś nie wiem, czy chciałoby mi się słuchać memlania przewodniczki, raczej wolałabym sama sobie oglądać te obrazy, bez prób zapamiętania 834765837456384 dat przy okazji.

      • Właśnie spotykam się teraz z różnym podejściem, jedni lubią tylko popatrzeć na obraz, a dla innych jak nie ma informacji kto, kiedy, jaki to nurt, jaką historię ma obraz, to dzieło jest nudne. Ja mam pół na pół, lubię znać malarza i wiedzieć, jaka to epoka (inaczej podchodzę do sztuki średniowiecznej a inaczej do kubizmu) ale mogę nie wiedzieć nic i skupić się na doznaniach estetycznych ;)

O mnie

Cześć, mam na imię Natalia, ale mów mi Nat. Lubię muzykę Archive, kolor turkusowy i dobre filmy. Hobbystycznie przełamuję swoje lęki i krytykuję ludzi. Nałogowo powątpiewam. Na co dzień przyjaźnię się ze swoją nerwicą. Jestem introwertyczką. Bywam złośliwa. Używam ironii dużo i często. Nie trawię laktozy ani disco polo. Chcesz pogapić się na świat z loży szyderców? Siadaj!

Instagram

Zaczęliśmy przygodę z zajęciami dla dzieci, więc Księciunio się dziś uspołeczniał, a następnie padł. Nie ukrywam, że to mój ulubiony moment dnia 😎#poltorejgodzinylaby #metime #motherhood #parenting #kid #kidsofinstagram #sleep #nap #naptime #chillout #relax #coffeetime #czasnakawe #rodzicielstwo #macierzynstwo #dziecko #mojewszystko #drivingnuts
Dom z mojego dzieciństwa i krew z mojej krwi. Wzrusz. #dziecko #rodzicielstwo #macierzynstwo #dom #wspomnienia #wakacje #poznan #sentyment #kid #kidsofinstagram #babyboy #house #oldhouse #memories #summertime #instapic #instalike #drivingnuts
Koszmar Porządnego Rodzica. Błoto i woda czyli gwarantowane zapalenie płuc, tężec i pląsawica nóg. 😂 Moje dziecko przez kilka godzin dosłownie kwiczało ze szczęścia. 🐷😁 #kid #kidsofinstagram #babyboy #mug #lake #water #dirty #chill #relax #fun #dirtykidshappykids #happy #motherhood #parenting #rodzicielstwo #dziecko #mojewszystko #zalewzegrzynski #jezioro #dzieckowkaluzy #bloto #brud #szczescie
No siema. 
#ryj #krzywyryj #selfie #samojebkazrąsi #ja #lato #slonce #zalew #jezioro #relaks #weekend #odpoczynek #grill #lake #summer #sunny #me #relax #chill #hello #barbecue
Miłe złego początki;) tak się relaksowaliśmy wczoraj. Później było tylko gorzej. Albo lepiej. Zależy jak patrzeć. #kid #kidsofinstagram #nature #mud #water #weekend #chillout #happy #childhood #dirtykidshappykids #feet #fun #parenting #rodzicielstwo #macierzynstwo #dziecko #stopy #bloto #brudnedziecitoszczesliwedzieci #zegrze #dzikaplaza #natura #jezioro #zalew
Nawet czekanie w nfz-owskiej przychodni moze poskutkować widokiem miłym dla oka😍
#wczoraj #ladneniebo #niebo #chmury #praga #warszawa #pragapolnoc #katedrapraska #florianska #sky #skyporn #clouds #sunnyday #summer #yesterday #warsaw #city #mycity
Krasnoludek. 
#park #skaryszewski #warszawa #lato #grzyby #natura #przyroda #dziecko #mojewszystko #warsaw #summer #nature #nice #green #city #boy #toddler #childhoodunplugged #child #chillout #relax #perspective
Z dachu widać najlepiej 😎
#nadachu #panorama #warszawa #widok #wieczor #weekend #chill #chillout #ontheroof #niceview #evening #warsaw #city #relax #sky
Warsztaty chórowe, a po nich #obiad i #ognisko w #zagrodaojrzanow

#pieknie #chmury #woda #niceview #water #nature #ojrzanow #natura #staw #relaks #relax #chilling #weekend #summer

Snapchat

Snapchat

Follow drivingnuts on Snapchat!