Jak być lamą – krótki tutorial


Co prawda noworoczne postanowienia są idiotyczne, ale lepiej coś sobie popostanawiać w sylwka, niż wcale. Ja jednak dopiero w lutym zastanowiłam się, co by tu zrobić z tak pięknie rozpoczętym rokiem. I wyszło mi, że prawdopodobnie zrobię wszystko, by zupełnie nie być cool, awesome, jazzy, super, trendy, czy jak to się teraz jeszcze nazywa. Ponieważ:

1. Nie jestem wegetarianką, weganką, nie mam diety paleo, samuraja ani mnicha Zdzicha. Nie jem jagód goji ani nasion chia, czarnego ryżu ani jarmużu, właściwie nie jadam chyba niczego, co jest w jakikolwiek sposób cool. Staram się nie jeść śmieciowo, a wychodzi, jak wychodzi. Podstawą mojej diety są sery pleśniowe i pizza, stałym elementem słodycze, a gdyby ktoś zabronił mi używać cukru do kawy lub masła do chleba (i to glutenowego – SO LAME), to bym zagryzła.

2. Nie robię zdjęć jedzenia, no bo jak wyżej. Co mam fotografować, rosół? Kanapkę z szynką? Wiem, że awesome ludzie prawdopodobnie głównie po to chodzą do restauracji, by się w niej oznaczyć i wrzucić na insta fancy focię, ale kurde, jakoś zanim sobie przypomnę o cyknięciu zdjęcia, zazwyczaj zdążę już wgryźć się w żarcie i zaburzyć artystyczną instalację z puree i schabowego. Poza tym…

3. …nie mam iPhone’a! Nie da się być cool bez iPhone’a, a już robienie zdjęć, które nie wyświetlą się na fejsiku jako „przesłane z iOS” to szczyt lamerstwa i kompletny bezsens.

4. Okej, mam coś, na czym wzniosłabym się na wyżyny lajków, achów i ochów: DZIECKO. Dziecko jest zawsze hitem. Nawet, gdy jest najbrzydszym dzieckiem na ziemi, to i tak pod każdą focią pojawią się piania zachwytu. Facjata Księciunia T. jest jednak dostępna wyłącznie w trybie offline, więc niestety. Znów porażka.

5. Mam w domu kundla. Zwykłego kundla ze schroniska, w dodatku. Gdyby chociaż miał za sobą jakąś dramatyczną historię, to miałabym czym wzruszać co wrażliwsze serduszka. Niestety – proza życia. Pojechali my do fundacji, Cyga na nas zaszczekał, miłość od pierwszego wejrzenia, wzięliśmy go do domu. I tyle. Gdybyśmy, jak porządni ludzie, kupili sobie jakiegoś rasowego bokserka, maltańczyka, czy innego buldożka, moglibyśmy zasypywać FB-publikę (cykniętymi iPhone’ami) zdjęciami, a tak? No właśnie.

6. No dobrze, ale nadal byłaby szansa, by nie wpaść w najgłębsze odmęty bycia ponurą lamą. Wystarczyłoby wrzucać do mediów społecznościowych odpowiednio przefiltrowane i skadrowane selfie. Już trudno, że zrobione zwykłym smarfonem. Selfie dla ubogich chociaż. Wiadomo, dziubek, cycki, głupie miny. Been there, done that. Ale nie… Chociaż zrobiłam sobie w życiu setki tysięcy selfie, zupełnie nie chce mi się wrzucać swego blond ryja w ryjoksiążkę. Chyba moje ego nakarmiło się już lajkami na zapas, bo kciuki w górę mam w… cokolwiek teraz nie napiszę, źle to zabrzmi. W głębokim poważaniu? Uff.

7. No i jedno z najgorszych przewinień: NIC NIE TRENUJĘ. W dzisiejszych czasach, żeby nie być skończonym cwelem w mediach społecznościowych, trzeba coś trenować albo być pół-bogiem. Ewentualnie spektakularnie gotować. Omijają mnie więc zdjęcia z siłowni, naprężone bajcepsy i modne żarówiaste leginsy we wzorek z przyćpanym kotkiem. Fakt, miałam mały romans ze sportem, gdy urządzałam sobie z siedem treningów tygodniowo i próbowałam wszystkiego, od sztuk walki po pole dance. Jednak najstarsze krasnoludy nie pamiętają tych czasów, a mój brzuch to już na pewno. Po ciąży jak dotąd udało mi się raz odpalić płytę z treningiem, wytrzymać szesnaście minut, po czym następnego dnia zdychać z zakwasów. Wielkie dzięki. Tak, tak, kiedyś wrócę do sportu. Nie wiem, kiedy. Pomyślę o tym jutro.

8. Nie podróżuję. Nad tym to akurat całkiem serio i szczerze ubolewam. Jakoś nam to, kurna, nie idzie. Ale to się zmieni, mam nadzieję, że jeszcze w tym roku. Póki co jednak nie ma szans na to, że się oznaczę w Nowym Jorku albo w Brazylii. Jak dobrze pójdzie, to może co najwyżej w Poznaniu. (Nic nie ujmując Poznaniowi, oczywiście).

9. Nie piję. Całkowita abstynencja nie jest może moim życiowym celem, ale póki co nawet gdy mam odciągnięte mleko dla Księcia T. i teoretycznie spokojnie mogę sobie chlapnąć słabego drina, to zwyczajnie się stresuję. Mózg matki to jest zupełnie inny organ niż mózg niematki. Tak czy siak, odpadam z licytacji, kto kiedy i ile wypił, a wiadomo, że to jest podstawa integracji międzyludzkiej, odpadam również z szaleńczych pijackich imprez do białego rana, bo na trzeźwo znieść pijanych… Cóż, próbowałam.

10. Mogłabym liczyć na to, że znajdę popleczniczki w mamusiach. Cóż, kiedy większość z nich musk zostawiła na porodówce, a ja ich pitolenia zwyczajnie słuchać nie mogę. Więc nawet tutaj nie będę cool! (Podejrzewam, że już samo używanie słowa „cool” czyni mnie lamusem).

Reasumując, nie jest łatwo być awesome człowiekiem, no ale tak koncertowo zawalić temat na całej linii to już nie każdy by potrafił. Wychodzi na to, że spędzę ten rok jako największa lama stąpająca po tym pięknym globie. Czy jest mi z tym źle? Skądże! Za czasów nastoletniości wyczerpałam cały swój życiowy zasób przejmowania się opiniami innych, więc teraz z całkiem czystym sumieniem posadzę swój niezbyt fit tyłek na niezbyt fotogenicznej kanapie i odpalę jakiś niezbyt modny serial, którego nikt nie ogląda, zajadając czymś paskudnie pospolitym.

Może kanapką z serem?

O mnie

Cześć, mam na imię Natalia, ale mów mi Nat. Lubię muzykę Archive, kolor turkusowy i dobre filmy. Hobbystycznie przełamuję swoje lęki i krytykuję ludzi. Nałogowo powątpiewam. Na co dzień przyjaźnię się ze swoją nerwicą. Jestem introwertyczką. Bywam złośliwa. Używam ironii dużo i często. Nie trawię laktozy ani disco polo.

Fanpage

Instagram

Albo na przykład kiedy masz good hair day i stwierdzasz, że to świetna okazja, by wreszcie jak prawdziwy człowiek zrobić sobie selfie z kaczym dzióbkiem, takie seksi, zachęcające do interakcji, takie sugerujące że twarz ma się ładną i młodą i o wspaniałych rysach... ...A potem się okazuje, że nic się nie zmieniło, dalej masz wewnętrznie pięć lat, kuku na muniu i ryj urodziwy tak se, ale plastyczny za to. Och well, tak już musi zostać. Nierobienie dziwnych min do zdjęcia jest dla mnie sztuką wyższą, którą tyleż podziwiam, co jej nie pojmuję.  #selfie #ryj #funnyface #tryingtobegrownup #failed #instaphoto #instapic #funny #polishgirl #polishwoman #face #weirdo #childish #drivingnuts
Takie było moje lato.  Mały, ale i całkiem już duży człowiek, coraz intensywniej poznający świat. I ja, rozdarta między chęcią cierpliwego pokazania mu każdego źdźbła trawy, a potrzebą ciszy, spokoju i samotności. Bywało burzliwe, a bywało też wspaniale. Czasem bywało między nami chłodno, ale to nigdy nie trwa długo 😉  Z kolei lato jeszcze trochę potrwa, ale wrzesień jakoś "zalicza się" nieoficjalnie do jesieni. Czekam z utęsknieniem na tę jesień i wreszcie trochę powietrza. 🥵  #summer #summertime #holiday #kidstagram #kid #boy #ladybird #parenting #chill
Weselny weekend na Mazurach 😍 było pięknie, it łoz bjutiful.
#couple #wife #husband #weddingguests #masuria #mazury #selfie #mirrorselfie #landscape #sunset
Sypialnia T, a dalej nasza. Tak teraz wyglądają. Na szczęście już tam nie mieszkamy 😂  #remoncik #homedecor #homedecorpragapolnoc #jestklimat #instaphoto #desertedhouse #ruins
Baj baj cienie do powiek. #piecminutmnieniebylo #zycieztrzylatkiem #parenting #3yo #kids #zapomnialamjaksierobihasztagi
Rośnie nam (łudzę się) jeden z niewielu przyszłych czytelników książek (i jeden z zapewne wielu miłośników leżaków). #kid #boy #summer #holiday #masuria #reading #bookstagram #book #chill #chillout #ksiazet #t #wakacje #mazury #czytaniejestsexy #czytanie #książka #mazury #drivingnuts
Kiedy kochasz słodycze tak bardzo, że przyjaciele zabierają Cię na najsłodszy deser świata, by eksperymentalnie sprawdzić, czy podołasz... prawie podołałam, troszkę napoju zostało. Ale hej, bita śmietana, donut, orzeszki, masło orzechowa i polewy (czekoladowa+toffi) - wylądowały w moim brzuszku. 😏 Omnomnom. Jak ktoś ma ochotę zamordować swoją trzustkę, to wpadajcie do naleśnikarni Lalka 😂 #bylopyszne #alejapierdziu #ilecukru #deser #koktajl #dessert #cocktail #sweets #sugar #alotofsugar #omnomnom #yummy #friends #hangout #chill #eat #eatwhatyouwant #drivingnuts
Mamo, tato, przyniosłem ciastka. #ciastkazkrowy #ciastkazeswinki #ciastkazludzi #omg #rodzicielstwo #parenting #kid #boy #son #cooking #toys #weirdmornings #2yo #dwulatek #drivingnuts
Find the door. #porto #portugal #visitporto #visitportugal #holiday #door #doors #colors #collage #vacation #instadaily #instagood #drivingnuts