Największe ciążowe bzdury (które słyszy każda ciężarna)


Stało się. Nadszedł moment, w którym poczułaś, że twoje jestestwo jest wystarczająco zajebiste, by przekazywać swoje super geny dalej. A może poczułaś zew przedłużania gatunku. Albo rozczulają cię małe dzieci. Albo nie masz wzniosłego celu w życiu, więc chcesz mieć przynajmniej kogoś do kochania. A może w ogóle nie chciałaś być w ciąży. W każdym razie jesteś. Masz teraz sporą szansę na to, że będziesz przewrażliwiona, naiwna, płaczliwa i do tego ze wszech stron atakowana mądrościami samozwańczych ciążowych ekspertów. W dodatku wśród mitów kompletnie idiotycznych uchowały się takie, które brzmią dość rozsądnie, choć są równie bzdurne. Na szczęście nie jesteś skazana na wiarę w debilne przesądy, bo w dobie internetów możemy weryfikować dane. Oto więc, co udało mi się ustalić, gdy sama byłam w ciąży i nie dawałam wiary pseudomądrościom:

Musisz jeść za dwoje

Nie wiem, czy ktoś jeszcze faktycznie tak uważa? Na wszelki wypadek: kiedy ciężarna je za dwoje, to po prostu się pasie. Fasolka w jej brzuchu raczej nie jest w stanie przetrawić takiej ilości jedzenia, jak dorosła osoba. To tak na logikę, jakby ktoś miał jakieś „ale” do dodania. Zapotrzebowanie na kalorię jest faktycznie większe. Trochę większe. Naprawdę trochę.

Jesteś w ciąży? A co zrobisz z kotem?

Wywinę na lewą stronę i powieszę na sznurku.

Ja pitolę, jak to co zrobię z kotem? To samo co zawsze: nakarmię, pogłaszczę i posprzątam kupy z kuwety. Tak, jestem aż takim hardkorem, że nie boję się nawet kociej kupy. Toksoplazmoza, bo to ona jest winowajczynią tej kociej histerii, jest faktycznie bardzo groźna dla ciężarnej (a raczej dla dziecka w jej brzuchu). Tyle, że trzeba by się bardzo, ale bardzo postarać, aby się zarazić. Po pierwsze – trzeba by mieć zarażonego kota, przecież nie każdy rozsiewa tego pierwotniaka. (Głównie koty wychodzące na dwór albo jedzące surowe mięso). Po drugie, trzeba by pobrudzić ręce kocią zarażoną kupą, a potem tą ręką jeść. Tak mniej więcej. Czyli bardzo, ale to bardzo nie dbać o higienę. Ciężarna ma większą szansę na zarażenie się toksoplazmozą przez niedosmażone mięso albo niedomyte warzywa. Poza tym ten pierwotniak jest bardzo powszechny, wiele z nas mogło przejść zakażenie nawet o tym nie wiedząc i nabyć w ten sposób odporność. Jeśli nadal panikujesz, weź trzy głębokie wdechy i zrób sobie badania krwi, a potem zbadaj kota. Odsyłanie zwierzaka na księżyc „na wszelki wypadek” jest nie tylko głupie, jest okrutne i nieodpowiedzialne.

Dieta „kurczak i marchewka”, a do picia tylko woda

Ciężarne, często nawet wiedząc, że coś jest zakazane bez dobrego powodu, stosują się do zakazu, bo „a co jeśli?”. Pewnie, najlepiej żyć o wodzie i sucharach, a potem się dziwić, że wyniki krwi lecą na łeb i na szyję. Wśród produktów zakazanych prym wiodą sushi, tatar i sery pleśniowe. Generalnie sushi czy tatar same w sobie szkodliwe nie są. Problem w tym, że niosą ryzyko zarażenia, m.in. listerią, bo takie ryzyko niesie wszystko, co nie było poddane obróbce cieplnej, czyli również niektóre wędzone wędliny i ryby. Jeśli jedzenie pochodzi z mega zaufanego źródła i jest świeże, to teoretycznie samo w sobie nie jest zagrożeniem. Ale tutaj niechęć do ryzyka wcale mnie nie dziwi. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z serami: te pleśniowe oryginalnie wytwarzane są z niepasteryzowanego mleka, zatem, owszem, istnieje ryzyko zakażenia. W Polsce jednak w większości sery dostępne w supermarketach są robione z mleka pasteryzowanego! Takie serki można sobie jeść bez żadnego „ale”. Co do innych ciążowych zakazów, słyszałam wersję, że ciężarna nie może jeść jajek, lodów, pić czarnej herbaty czy soku marchewkowego. Bicz, pliz.

Jak ciężarna się wystraszy i dotknie jakiegoś miejsca na swoim ciele, dziecko w tym samym miejscu będzie miało znamię

Debilizm z serii „jak ciężarna spojrzy na czerwone, to dziecko urodzi się rude”. Jeśli ktokolwiek jest w stanie naukowo uzasadnić tę teorię, słucham. Chętnie się pośmieję.

Jak rozpoznać płeć dziecka?

Wśród wszystkich bardziej i mniej znanych metod natkniesz się na rozpoznawanie płci po: kształcie brzucha, twoim wyglądzie (jakkolwiek rozumieć to kryterium), twoich zachciankach, twoim zachowaniu, występowaniu porannych mdłości, stronie brzucha, po której po raz pierwszy poczułaś ruchy dziecka, boku, na którym śpisz… Trudno się czasem połapać, które z nich to zwykłe zabobony, a które mają jakieś uzasadnienie. Dlatego powiem ci, które z nich są prawdziwe: ŻADNE. Ich rzekoma wysoka skuteczność wynika z prostego faktu, że zawsze masz 50% szansy, że trafisz. Równie dobrze możesz wywróżyć sobie płeć z wosku albo kart. Płeć dziecka poznasz mniej więcej w połowie ciąży (może nawet wcześniej) podczas USG. Podobno zdarzają się pomyłki, ale trudno mi to sobie wyobrazić, skoro na USG połówkowym (=w połowie ciąży) lekarz wyjątkowo dokładnie ogląda wszystkie narządy dziecka.

Poranne mdłości

Mdłości nie występują wcale u wszystkich ciężarnych. Co więcej, u tych, u których występują, często trwają nie tylko rano, ale też w nocy, wieczorem, po południu i generalnie po prostu całą dobę. Mogą być zupełnie inne niż te, które znałaś do tej pory. Ja na przykład przez większość czasu miałam nie miałam takich normalnych mdłości od żołądka, a raczej uczucie, jakby mi ktoś wpychał patyczek lekarski do gardła.

W ciąży można spać tylko na lewym boku

No, bo jak rośnie brzuch, to nie bardzo się da w jakiejkolwiek innej pozycji. Niektórzy jednak twierdzą, że leżenie na prawym boku albo plecach jest niebezpieczne (bo łożysko uciska na żyłę główną matki). Zapytałam o to swoją zaufaną ginekolożkę. Spojrzała się na mnie, jakby mnie pogięło i zapytała, czy sądzę, że mój partner nie będzie spał całą noc, by pilnować, na którym boku leżę. Kładłam się więc grzecznie na lewym, ale i tak każdej nocy – nawet w dniu porodu – budziłam się na plecach. Taaak, na plecach. Da się. I wszyscy żyją.

Ciężarna nie może pić kawy

Może, pi razy drzwi do dwóch filiżanek dziennie. Chyba, że dziecko źle na to reaguje. Jeśli po każdej kawie wierci się i kopie, może kawa faktycznie nie jest najszczęśliwszym pomysłem. Generalnie jednak kawa nie jest produktem zakazanym.

Dziecko ma włosy? Pewnie miałaś zgagę, co?

Tak, łaskotało mnie w żołądek tymi swoimi kudłami. To na pewno dlatego.

Litości.

Kieliszek wina/szklankę piwa można wypić. Dla zdrowotności

Dla zdrowotności to można się w łeb puknąć co najwyżej. Nie ma ilości alkoholu bezpiecznej w ciąży. Nie ma. I koniec.

Nie można chodzić na basen, bo grzyb

Grzyba to mają w mózgu ci, co tak pitolą. Basen jest świetną opcją dla ciężarnej. To jedna z bezpieczniejszych aktywności, bo nie ma ryzyka, że się wywalisz (no, chyba że w szatni). Dodatkowy bonus: czujesz się leciutka w porównaniu z tym, co masz na co dzień, a latem w czasie upałów możesz liczyć na ulgę w chłodnej wodzie. Ponadto odciążasz kręgosłup i nie pozwalasz swojej kondycji na to, by tak zupełnie w tej ciąży zdechła. Same plusy. Chcesz uniknąć grzyba, to nie siadaj na sedesie na basenie, ani w żadnym innym miejscu publicznym. Nie wiesz, czy iść na basen? Zapytaj swojego ginekologa, o ile jest mądry. Jeśli nie widzi przeciwwskazań, to IŚĆ.

Jak się przeziębisz, to tylko herbata z cytryną

To nie jest prawda, że zakazane jest wszystko. Istnieje cała lista leków, które w ciąży są dozwolone, lub ewentualnie dopuszczalne. Można ratować się paracetamolem. W razie kataru płukałam sobie nos roztworem soli morskiej. Istnieją też dostępne dla ciężarnych tabletki na gardło, na kaszel, na zgagę. Można żreć No-spę. Są nawet dopuszczalne antybiotyki, które lekarz zapisze ci w razie potrzeby. Nie ma co ładować w siebie chemii bez potrzeby, ale i nie ma się co katować, jeśli naprawdę koszmarnie się czujesz. (Chociaż prawdą jest, że mi na przeziębienie najlepiej pomagał… imbir!)

Ciążowe bzdury – jak przed nimi uciec?

W ciąży wyznawałam tę samą zasadę, co w każdym innym momencie życia: nie dać się zwariować i we wszystko wątpić. Dzięki temu uniknęłam wielu niepotrzebnych przykrości, jak na przykład nie zrezygnowałam z pleśniowego sera, co byłoby dla mnie traumą. I dość szybko przestałam się zamartwiać, że niechcący zabiję swoje dziecko, śpiąc na plecach. Wszystkim innym ciężarnym też polecam wszystko sprawdzać u wielu źródeł (poczynając od lekarzy), a po drugie wrzucić na luz, bo prawdziwy hardkor zaczyna się po porodzie, gdy 100% ludzi wokół wie lepiej, co karmiąca może jeść, w jaki sposób powinna trzymać dziecko, ubierać dziecko, patrzeć na dziecko, mówić do dziecka…

Jako, że nie jestem lekarką, położną ani żadnym innym dzieciowym fachowcem, ta notka ma charakter jedynie poglądowy, a wszelkich profesjonalnych porad szukaj u profesjonalistów.
  • Czy jest jakaś wytyczna do którego miesiąca można hardcorowo skakać i dźwigać na ficie i crossie? Dla osoby aktywnej całe życie?

    • Nat

      Pytać lekarza. Ja przez pierwszy miesiąc ciąży fikałam na rurce, bo nie wiedziałam, że jestem w ciąży. Jak już się dowiedziałam, to i tak leżałam plackiem, bo się tak dupnie czułam, więc to pytanie mnie jakby ominęło. Z jednej strony pierwszy trymestr jest najbardziej newralgiczny i najbardziej trzeba uważać. Z drugiej – podobno jeśli ciąża jest 100% zdrowa, to nic się nie ma prawa wydarzyć podczas uprawiania sportu. Ja nawet gdybym się czuła dobrze, odpuściłabym. Ale to ja. :) Na insta swego czasu karierę robiła lasia, która niemal do porodu intensywnie ćwiczyła. W efekcie w 9 miesiącu prawie nie było widać brzucha.

      • Mam dwie znajome fitnesski: obydwie całe życie aktywne, teraz 6miech każda. Jedna jest na L4 od lutego, druga wogóle się nie oszczędza i wręcz zajeżdża ciężkimi treningami. Dziwne to wszystko, ale pewnie jest tak jak mówisz ze to kwestia indywidualna.
        ps. A teraz już śmigasz na rurce? Ja podziwiam bo bym nie dała rady się na tym utrzymać ;)

        • Nat

          Hm, no jak ciąża superzdrowa, to teoretycznie ciężarna może sobie śmigać. Ale kto ci da gwarancję, że nic się nie wydarzy? Inna sprawa, że to jest bardzo indywidualne, kto i na co może sobie pozwolić. Ja np. chodziłam na basen w ciąży, prawie do samego końca, i z wielkim brzuchem potrafiłam długo pływać. To chodzi nie tyle o wysiłek, co bardziej o 1). wstrząsy 2). ryzyko upadku/uderzenia. Jakieś delikatne biegi, basen, joga czy no nie wiem, badmington:P – powinny być ok. Ale lepiej zapytać lekarza;) i wszystko robić z głową.

          Teraz nie śmigam, bo skumulował mi się leń pociążowy i zimowy. Ale rurka to jest super sprawa. Przychodzisz jako kluska, która nie zrobi jednej babskiej pompki, a po paru mcach bez problemu zwisasz głową w dół i znajomi robią łał. Szybko widać efekty:) A Ty coś teraz trenujesz?

          • No to chyba faktycznie indywidualnie z tą ciążą. Ja bym zapewne odpuściła w 6 miesiącu a nie skakała jak szalona jak pewne znajome.
            A co do rurki- widzę poczynania i sylwetkę koleżanki która zarzuciła fitnessy i teraz tylko rurka. Powiem jedno: WOW!
            A ja fitnessuje i od niedawna uczę się biegać- znaczy tak żeby nie rozwalić znowu kolana. A moim samochodem jest rower ;)

  • Iw

    Nowa notka!!!
    Pamiętam jak mi powiedziałaś o włochatych dzieciach i zgadze: naprawdę nie mogłam uwierzyć, że ktoś tak na serio uważa.

    • Nat

      Zdziwiłabyś się, jakie rzeczy ludzie powtarzają, wierząc w nie.

O mnie

Cześć, mam na imię Natalia, ale mów mi Nat. Lubię muzykę Archive, kolor turkusowy i dobre filmy. Hobbystycznie przełamuję swoje lęki i krytykuję ludzi. Nałogowo powątpiewam. Na co dzień przyjaźnię się ze swoją nerwicą. Jestem introwertyczką. Bywam złośliwa. Używam ironii dużo i często. Nie trawię laktozy ani disco polo. Chcesz pogapić się na świat z loży szyderców? Siadaj!

Fanpage

Instagram

Dobrego poniedziałku!
#perspektywa #ma #znaczenie #tasamaosoba #tensamczas #roznepunktywidzenia #dystanskierwa #autoportret #twarz #ladna #brzydka #poniedzialek #perspectivematters #selfie #face #pretty #ugly #sameperson #sametime #differentangles #funny #isntitironic #happymonday
Kiedyś natura z nami wygra i nie mogę się powstrzymać żeby jej nie kibicować. A na zdjęciach Praga Północna i jej typowa flora. #praga #pragapolnoc #warszawa #mury #starebudynki #drzewowmurze #kropladrążyskałę #natura #mojemiasto #warsaw #oldbuilding #nature
A u nas trochę zmian. Książę T przy akompaniamencie własnego dramatycznego szlochu został pozbawiony swoich kudłatych loczków. Nie lubi okołowłosowych operacji, ale już trzeba było. Wygląda teraz jak prawdziwy Prażanin. No i dużo doroślej;) Wymieniliśmy też jego łóżko na doroślejsze i oddaliśmy do jego dyspozycji cały jeden pokój. Rewolucja w mieszkaniu zaowocowała generalnymi porządkami:) ale ja to w sumie uwielbiam pozbywać się rzeczy. Więc padam na ryj, ale ogólnie na plus. I mam już prawie dorosłego syna. :P #mojewszystko #dziecko #syn #matka #instamama #instadziecko #bajki #tablet #samozło #prawiedorosły #pokojdziecka #kid #son #proudmommy #instakid #kidsroom #cartoon #drivingnuts
Teneryfa po polsku.
#bloto #woda #brud #szczesliwedziecko #szlauf #wąż #stylowekapcie #prawiecrocksy #modabardzo #wakacje #relaks #weekend #orkanaugorze #dzialka #kopaniedolow #parasol #slonce #dziecko #syn #mojewszystko #mug #water #dirt #dirtykid #relax #butalsowork #drivingnuts
A kuku mama. A kuku tata. A kuku miau. Czyli priorytety w życiu ✌🏻#czapka #kapelusz #nowamoda #pudelkonaglowie #cylinder #zabawa #klocki #dziecko #syn #mojewszystko #macierzynstwo #rodzicielstwo #dziecinstwo #hat #fun #kid #kidsofinstagram #instalike #instapic #instaphoto #funny #drivingnuts
"Pucio uczy się mówić" - wczoraj odebraliśmy przesyłkę, dziś czytaliśmy już ze trzy razy. Pierwsze wrażenie - super. Obojgu nam się podoba. 😂 Zobaczymy, czy rzeczywiście pomoże Księciuniowi w nauce mówienia. 🙊 #dziecko #ksiazka #ksiazkadladzieci #dzieckoczyta #czytanie #czytamy #naukamowienia #pucio #puciouczysiemowic #zabawylogopedyczne #naukaprzezzabawe #macierzynstwo #rodzicielstwo #syn #mojewszystko #jestembojestes #dzieciczytają #kid #reading #book #bookstagram #bookforkids #learning #fun #kidsbooks #kidsofinstagram #drivingnuts
W Ikeła kupuje się nie tylko meble i garnki. Mi na przykład coś ostatnio odbiło i zaczęłam rysować, a od jutra będę malować. Bo kto mi zabroni:D 🤓✍🏻👩🏻‍🎨🙈 pikny kubek zaś nabyłam ku pokrzepieniu serduszka, znaczy się aby w nim zaparzać jakąś niezwykle hipsterską herbatę i pobudzać swą wenę twórczą. Czy coś. 😂 #drobneprzyjemnosci #zakupy #kreatywnezakupy #kolorowezakupy #kolory #farby #pedzle #kubek #pisaki #ikea #bedeartystko #color #colors #colour #colours #painting #drawing #creativity #shopping #mug #instagood #instapic #instalike #instaphoto #drivingnuts #flatlay
Miłego wieczoru. Ja właśnie wzięłam i ocipiałam. Polecam. 🙈✌🏻💅🏻👄🤳🏻 #ocipienie #zawszenapropsie #normalnosc #jestnudna #face #twarz #selfie #samojebka #dziwneminy #miny #weird #weirdo #weirdface #funnyface #blackandwhite #b&w #boomerang #dziwolag #czarnobiale #funny #drivingnuts
Instytut PAN, stacja badawcza w Popielnie. Tam właśnie żyją koniki polskie, potomkowie nieistniejących już tarpanów. Niektóre są w zagrodach, inne żyją w rezerwacie i jadąc przez las samochodem można je spotkać:) fajne miejsce na mapie Mazur. #popielno #mazury #konikipolskie #wakacje #lato #konie #polska #masuria #holidays #summer #horses #poland #horse #instaphoto #instapic #instalike #drivingnuts

Snapchat

Snapchat

Follow drivingnuts on Snapchat!