Co obejrzeć na Netfliksie?


Jak możecie pamiętać z fejsbuka, jakiś czas temu obiecałam Wam notkę o tym, co obejrzeć na Netfliksie. Zdradziłam wtedy, że główną przyczyną moich netflixowych kompetencji są niedawne infekcje górnych dróg oddechowych. Nie jest to całą prawdą i tylko prawdą. Główną przyczyną jest moje zamiłowanie do seriali, skłonność do prokrastynacji i wynikła z depresji życiowa apatia, wobec której wsiąkanie w życie wyimaginowanych bohaterów – samej leżąc w pozie na kołdrowe burrito – wydawało mi się opcją nie do odrzucenia. Faktem pozostaje, że trochę się w ostatnim czasie naoglądałam, dlatego niechże będzie z tego przynajmniej taki wymierny pożytek, że blog dostanie notkowe papu. A Wy może sięgniecie po coś dobrego lub unikniecie straty czasu przy czymś niewartym uwagi.

Ad rem.

1. „The OA”

Na tę produkcję trafiłam na chybił-trafił, i po pierwszym odcinku wydawało mi się, że wymięknę. Trudno powiedzieć, czy jest to science-fiction, czy film filozoficzny, a może thriller psychologiczny? Niby ciekawe, ale początkowo trochę nuda, a trochę dziwadło. I to „dziwadło” je uratowało, bo ja kocham dziwadła, dlatego dałam „The OA” kolejną szansę. Nie da się wiele o tym serialu napisać, nie zdradzając fabuły. Fabuły zaś zdradzić nie wolno, bo już od pierwszych odcinków odkrywane są tajemnice; tylko po to, by narodzić kolejne pytania.

O czym to?

Uwaga, w tym akapicie zapodaję delikatne spoilery i zarys fabuły. Z grubsza historia wygląda tak: mamy historię dziewczyny, Prairie, która była zaginiona przez kilka lat. Odnalazła się, gdy próbowała popełnić samobójstwo – co zostało nagrane i umieszczone na YouTube’ie. Dzięki temu Prairie wraca do domu, problem w tym, że sprawia wrażenie, jakby nie uważała już domu za dom. Nikomu nie chce powiedzieć, co ją spotkało. Swoją historię opowie jedynie grupie nieznajomych, pozornie przypadkowo dobranych przez nią osób. Dopiero wtedy stopniowo poznamy jej losy i wyjaśnienie wszystkich (?) niewytłumaczalnych zjawisk wokół niej.

Mocne strony

Nietypowa historia, ciekawa narracja, opowieść trzymająca w napięciu, nastrojowy soundtrack. Do samego końca nie wiadomo, co właściwie jest prawdą. Serial porusza tematykę równie ważną, co niezręczną i często omijaną. Zadaje dziwne pytania i pozostawia z mętlikiem w głowie. Pozostawia również spore pole do własnej interpretacji tego, co zobaczyliśmy. Duży plus za świetnie zagraną, hipnotyzującą, intrygującą i niejednoznaczną postać doktora Huntera Hapa, a także na swój sposób uroczy wątek Prairie i Homera.

Słabe strony

Serial uderza w wysokie „c”. Momentami mam wrażenie, że chce być mądrzejszy, niż jest. Tu trochę nauki, tam trochę duchowości, wszystko bardzo filozoficzne i skomplikowane. Uduchowiona i niebywale tajemnicza postać głównej bohaterki momentami jest zwyczajnie irytująca. Mimo wszystko jej historia jest ciekawa, i chociaż wątki czasem zdają się kompletnie nie kleić, sceny się dłużą, a niektóre motywy są dziwne i niezbyt zrozumiałe, albo po prostu idiotyczne (to, co spotyka Prairie na końcu odcinka finałowego), to jednocześnie… jak człowiek się już wciągnie, to nie może się odkleić od monitora.

Wnioski

To serial zdecydowanie nie dla każdego; warto jednak dać „The OA” szansę – prawdopodobnie albo go pokochacie, albo znienawidzicie. Warto, jeśli już chcecie spróbować, obejrzeć więcej niż jeden odcinek, a najlepiej kilka – bowiem ani pierwszy, ani nawet dwa pierwsze odcinki nie dadzą wam żadnego wyobrażenia na temat tego, czym ten serial właściwie jest.

Na koniec ciekawostka: współautorka scenariusza jest jednocześnie odtwórczynią głównej roli.

~&*&~

2. „13 powodów”

To serial Seleny Gomez, ale nie gra w nim Selena Gomez, więc jeśli chcecie popatrzeć na cycki buzię Seleny, to nie ten adres. Nie wiem, czy wiecie, ale o tym serialu jest bardzo głośno, choć wydaje mi się, że głównie anglojęzyczne strony wypisują cały czas o fenomenie „13 powodów”. Fenomenie, którego ja nie rozumiem.

O czym to?

Dziełko to opowiada historię Hannah Baker, nastolatki, która się zabiła. Przed śmiercią nagrała 13 kaset, na każdej opisując jeden powód, dla którego nie chciała już dłużej żyć. Wszystkiego dowiadujemy się z perspektywy Claya, jej szkolnego kolegi, w którego ręce w pewnym momencie trafiają wszystkie nagrania.

Jak to wygląda z perspektywy internetów

Niesamowicie ważny serial, który porusza niesamowicie ważny temat, i robi to w taki sposób, że porusza (niesamowicie) serca i umysły, dociera do młodych ludzi, a także przestrzega i umoralnia, przekazując im, że mają być dla siebie dobrzy, bo świństwa robione kolegom mogą zamienić się w prawdziwą życiową tragedię.

Co ja widzę

Strasznie shitowy serialik osadzony w świecie typowej amerykańskiej high school i nastoletnie dramaty, które dla widza powyżej 20. mogą być ciężkostrawne. To wszystko w toku rozwijającej się fabuły przykryte patosem „prawdziwych” dramatów (w sensie, że kryminał) – nie wiadomo po co, chyba po to, by widz nie usnął ani nie zwątpił, że dziewczyna po prostu musiała się zabić. Serial próbuje być niesamowicie mądry i przestrzegać nastolatki przed gnębieniem kolegów/popełnieniem samobójstwa. Robi to w nachalny, toporny sposób, bez krzty finezji, niezbyt kreatywnie – kreatywny jest jedynie sposób opowiedzenia tej historii, ale sama historia jest zwyczajnie słaba. Główna bohaterka – co w ogóle nie jest powiedziane – to dziewczyna mocno zaburzona, o zwichniętej psychice, egocentryczna do bólu i pogrążona bez pamięci w swojej depresji. Główny bohater zaś – co również zostało pominięte – bezmyślnie przejmuje jej punkt widzenia i szuka zemsty, zamiast przyjrzeć się pozostałym – tym, którzy się nie zabili, choć nieraz również zmagają się z toksycznymi relacjami, traumami i dręczeniem.

Czemu skreślam „13 powodów”

A najgorsze dla mnie było coś, co w mojej głowie zawsze nieodwołalnie skreśla daną produkcję z listy „dobrych”: niewiarygodne postaci. Nie będę spoilerować, napiszę tylko, że nie polubiłam żadnego z bohaterów i nie uwierzyłam nikomu. Sztampa, sztampa, sztampa, wszystko z kartonu i nastawione tylko na to, by grać na emocjach. Aha, jednak zaspoileruję. Najlepszy kumpel głównego bohatera, Tony, wygrał w konkursie na najbardziej beznadziejną postać ever: koleś, który pojawia się zawsze znikąd i sypie jak z rękawa tajemniczymi mądrościami a’la Coelho. A żeby pomóc Clayowi (nie wiem, w czym, pewnie w osiągnięciu kolejnego stopnia mądrości), każe mu się wspinać na jakiś pagórek. FUCK. Co to było w ogóle?!

Wnioski

Temat samobójstwa, zwłaszcza wśród młodzieży, z pewnością jest BARDZO ważny, i to jedyny punkt, w którym zgadzam się z entuzjastami „13 powodów”. Nie widzę jednak wielkiej wartości edukacyjnej ani artystycznej tego serialu. Uważam wręcz, że jest bardzo, bardzo słaby. Ale ponieważ wielu osobom się podoba, mimo wszystko polecam zajrzeć, bo może i wy dołączycie do grona entuzjastów. (Pliz, noł).

~&*&~

3. „Odkrycie”

O czym to?

Na początku zaznaczę, że w przeciwieństwie do pozostałych omawianych przeze mnie produkcji, „Odkrycie” to film, a nie serial. Wydarzenia rozgrywają się w rzeczywistości, która nastała po tym, jak wybitny naukowiec Thomas (grany przez Roberta Redforda) udowodnił istnienie życia po śmierci. Odkrycie to niosło za sobą nieprzewidziane konsekwencje, mianowicie ogólnoświatową falę zbiorowych samobójstw popełnianych przez osoby nie mogące się doczekać tego, co zastaną po drugiej stronie. Głównym bohaterem jest syn owego naukowca, Will, również neurolog (w tej roli świetny Jason Segel). Wraca on na rodzinną wyspę, na której zaszył się Thomas wraz ze swoim drugim synem, Tobym oraz grupą pasjonatów-ochotników, pomagających im w dalszym zgłębianiu tematu życia po śmierci. Po drodze spotyka Islę, nietuzinkową dziewczynę (Rooney Mara), która również wybiera się na wyspę.

Subiektywnie

„Odkrycie” to film świeżutki, z tego roku, i raczej nie jest przewidziany jako masowy hit. Chociaż nie sądzę, by był filozoficznie wybitny, to warto zajrzeć ze względu na piękne zdjęcia w chłodnych wizualnie krajobrazach, fantastyczną grę świetnej obsady, no i zawsze jakeś tam szare komórki do myślenia może pobudzić. Forma jest raczej surowa, historia sklecona zgrabnie i z głową, możemy też liczyć na twist, który zamiast wszystko wyjaśnić, wywróci nam do góry nogami wszystko to, co właśnie sobie poukładaliśmy. Osobiście nie miałam efektu „wow” po seansie, właściwie twistowe zakończenie nawet mnie nieco rozczarowało, niemniej darzę płomiennym uczuciem gatunek science fiction, zwłaszcza w takim wydaniu: dość realistycznym, wyważonym i refleksyjnym. Film odrobinę, ale naprawdę odrobinę, przypominał mi „Czarne lustro”, z tym, że „Czarne lustro” uważam za klasę samą w sobie i produkcję genialną. „Odkrycie” jest natomiast po prostu niezłe. A dodatkowy plus za Rooney Marę, która w każdym wydaniu jest zachwycająca.

~&*&~

4. „Szefowa”

O czym to?

Młoda dziewczyna jest zbyt nieodpowiedzialna wybuchowa kreatywna, by utrzymać normalną pracę, dlatego postanawia założyć własny biznes i rozkręca go wbrew wszystkim przeciwnościom losu. To serialik bardzo lekki i przyjemny, niezbyt mądry, ale też nie silący się (chwała mu za to) na mądrość. Postaci przerysowane, konwencja komediowa, z przymrużeniem oka, do tego ładne zdjęcia San Francisco i kolorowy świat mody.

Mocne strony

Lekka, przyjemna forma; irytująca, ale dobrze zagrana główna bohaterka (w tej roli przykuwająca wzrok Britt Robertson). Pierwszy sezon to zaledwie 13 półgodzinnych odcinków, więc na zapalenie zatok w sam raz. Największy plus – historia jest inspirowana prawdziwą biografią Sophii Amoruso, kobiety, która spełniła swój american dream i znalazła się na liście najbogatszych kobiet wg Forbesa.

Słabe strony

Drętwy wątek miłosny, poprowadzony od początku tak nudno i przewidywalnie, że żałowałam, że w ogóle się pojawił. Postać głównej bohaterki za to przerysowana i denerwująca. To dziewczyna, która nie potrafi trzymać języka za zębami, jest chaotyczna i zwariowana, a przez życie biegnie na modnych koturnach, po drodze tratując wszystko niczym buldożer. Uwielbiam ludzi nienormalnych, artystycznych i zwariowanych, ale nie trawię tego rodzaju bezmyślnego egoizmu. Plus dla serialowej Sophii za to, że czasem przytrafiało jej się parę minut autorefleksji. Chyba tylko dlatego w ogóle ją zdzierżyłam.

Wnioski

Warto zajrzeć po trochę niewyszukanej i niewymagającej rozrywki. Parę scen zapadło mi w pamięci na dłużej, między innymi początek znajomości Sophii i Shane’a (szumienie oceanu – kwikłam śmiechem), a także finał tejże znajomości (i piosenka, która wryła jej się w umysł i nie chciała opuścić).

~&*&~

Tyle serialowych mądrości na dzisiaj. W kolejnej notce o tytule „Co obejrzeć na Netfliksie” znajdziecie kolejne cztery netflixowe polecenia: „Ania, nie Anna”, „iBoy”, „Orphan Black”, „3%”. Będzie trochę mniej marudzenia, bo tylko jedna z wyżej wymienionych produkcji jest gorsza niż „dobra”!

  • Joanna Rudzka

    Czekam na kontynuację! Miałam z mężem zacząć 13 powodów, ale mnie zniechęciłas:) wobec tego nasuwa się pytanie co w zamian? Ja właśnie kończę the Affair. Dupy nie urywa ale nawet się trochę przywiązałam do bohaterów.

    • Niedługo zapodam drugą część, może tam znajdziesz inspirację. :)

  • Gdyby nie to, że oglądałam z Tobą pilot „The OA” to nawet byś mnie do tego serialu zachęciła. :P

    • Haha :D nie no, myślę, że tak czy siak to nie Twoje klimaty;)

O mnie

Cześć, mam na imię Natalia, ale mów mi Nat. Lubię muzykę Archive, kolor turkusowy i dobre filmy. Hobbystycznie przełamuję swoje lęki i krytykuję ludzi. Nałogowo powątpiewam. Na co dzień przyjaźnię się ze swoją nerwicą. Jestem introwertyczką. Bywam złośliwa. Używam ironii dużo i często. Nie trawię laktozy ani disco polo. Chcesz pogapić się na świat z loży szyderców? Siadaj!

Fanpage

Instagram

Dziecko budzi Cię po 5. Dogorywasz przy akompaniamencie bajek do 8. W końcu poddajesz się, wstajesz z wyra, robisz dziecku płatki z mlekiem, a sobie na rozruch herbatę. Zagadka: co może pójść źle?#protip #zaparzwode #zalejwrzatkiem #godihatemornings #poranek #macierzynstwo #rodzicielstwo #herbata #ironialosu #morning #motherhood #parenthood #nosleep #notea #tea #fail #coldwater
Dobrego poniedziałku!
#perspektywa #ma #znaczenie #tasamaosoba #tensamczas #roznepunktywidzenia #dystanskierwa #autoportret #twarz #ladna #brzydka #poniedzialek #perspectivematters #selfie #face #pretty #ugly #sameperson #sametime #differentangles #funny #isntitironic #happymonday
Kiedyś natura z nami wygra i nie mogę się powstrzymać żeby jej nie kibicować. A na zdjęciach Praga Północna i jej typowa flora. #praga #pragapolnoc #warszawa #mury #starebudynki #drzewowmurze #kropladrążyskałę #natura #mojemiasto #warsaw #oldbuilding #nature
A u nas trochę zmian. Książę T przy akompaniamencie własnego dramatycznego szlochu został pozbawiony swoich kudłatych loczków. Nie lubi okołowłosowych operacji, ale już trzeba było. Wygląda teraz jak prawdziwy Prażanin. No i dużo doroślej;) Wymieniliśmy też jego łóżko na doroślejsze i oddaliśmy do jego dyspozycji cały jeden pokój. Rewolucja w mieszkaniu zaowocowała generalnymi porządkami:) ale ja to w sumie uwielbiam pozbywać się rzeczy. Więc padam na ryj, ale ogólnie na plus. I mam już prawie dorosłego syna. :P #mojewszystko #dziecko #syn #matka #instamama #instadziecko #bajki #tablet #samozło #prawiedorosły #pokojdziecka #kid #son #proudmommy #instakid #kidsroom #cartoon #drivingnuts
Teneryfa po polsku.
#bloto #woda #brud #szczesliwedziecko #szlauf #wąż #stylowekapcie #prawiecrocksy #modabardzo #wakacje #relaks #weekend #orkanaugorze #dzialka #kopaniedolow #parasol #slonce #dziecko #syn #mojewszystko #mug #water #dirt #dirtykid #relax #butalsowork #drivingnuts
A kuku mama. A kuku tata. A kuku miau. Czyli priorytety w życiu ✌🏻#czapka #kapelusz #nowamoda #pudelkonaglowie #cylinder #zabawa #klocki #dziecko #syn #mojewszystko #macierzynstwo #rodzicielstwo #dziecinstwo #hat #fun #kid #kidsofinstagram #instalike #instapic #instaphoto #funny #drivingnuts
"Pucio uczy się mówić" - wczoraj odebraliśmy przesyłkę, dziś czytaliśmy już ze trzy razy. Pierwsze wrażenie - super. Obojgu nam się podoba. 😂 Zobaczymy, czy rzeczywiście pomoże Księciuniowi w nauce mówienia. 🙊 #dziecko #ksiazka #ksiazkadladzieci #dzieckoczyta #czytanie #czytamy #naukamowienia #pucio #puciouczysiemowic #zabawylogopedyczne #naukaprzezzabawe #macierzynstwo #rodzicielstwo #syn #mojewszystko #jestembojestes #dzieciczytają #kid #reading #book #bookstagram #bookforkids #learning #fun #kidsbooks #kidsofinstagram #drivingnuts
W Ikeła kupuje się nie tylko meble i garnki. Mi na przykład coś ostatnio odbiło i zaczęłam rysować, a od jutra będę malować. Bo kto mi zabroni:D 🤓✍🏻👩🏻‍🎨🙈 pikny kubek zaś nabyłam ku pokrzepieniu serduszka, znaczy się aby w nim zaparzać jakąś niezwykle hipsterską herbatę i pobudzać swą wenę twórczą. Czy coś. 😂 #drobneprzyjemnosci #zakupy #kreatywnezakupy #kolorowezakupy #kolory #farby #pedzle #kubek #pisaki #ikea #bedeartystko #color #colors #colour #colours #painting #drawing #creativity #shopping #mug #instagood #instapic #instalike #instaphoto #drivingnuts #flatlay
Miłego wieczoru. Ja właśnie wzięłam i ocipiałam. Polecam. 🙈✌🏻💅🏻👄🤳🏻 #ocipienie #zawszenapropsie #normalnosc #jestnudna #face #twarz #selfie #samojebka #dziwneminy #miny #weird #weirdo #weirdface #funnyface #blackandwhite #b&w #boomerang #dziwolag #czarnobiale #funny #drivingnuts

Snapchat

Snapchat

Follow drivingnuts on Snapchat!