Nie trzymam sztamy z InstaLudźmi


Jak się ogarnąć? Jak zacząć wcześnie wstawać? Jak zmobilizować się do działania? Jak być szczęśliwym? Jak obudzić w sobie determinację? Jak wyćwiczyć silną wolę? Jak znaleźć miłość? Jak schudnąć? Jak przybrać na wadze? Jak zajść w ciążę? Jak znaleźć dobrą pracę? Jak robić piękne zdjęcia? Jak pisać fantastyczne teksty? Jak golić nogi? Jak żyć? Czy na te wszystkie pytania odpowiedzią może być Instagram?

Przeczytałam już tyle poradników, blogów, artykułów i książek, którym wydawało się, że są odpowiedzią na te tematy, że właściwie powinnam już być ekspertem od wszystkiego. Otóż: nie jestem. Fajnie by było z piedestału własnej zajebistości pisać wam, maluczkim, jak macie być szczęśliwi (po prostu), chudnąć (wpieprzać jarmuż) czy szukać pracy (intensywnie). Ale nie chce mi się stać na takim piedestale, bo czułabym się na nim jak kretynka. I nie na miejscu.

Ale tak sobie myślę, że po to ludzie (wierzę w to jeszcze) wchodzą na blogi, by szukać czegoś, co dla odmiany nie jest przemielone przez propagandę hiphurrazajebiozy. Że oprócz zdjęć z Instagrama, fotek artystycznej konstrukcji ze szparagów, wyrzeźbionych mięśni, białych zębów, pięknych fryzur jak z salonu i rodzicielstwa jak z reklamy margaryny (wiecie, te rodziny ubrane całe na biało, wszyscy boso, mama blondynka, tata szatyn i te piękne, zdrowe, rumiane dzieci), ludzie łażą po blogach, bo szukają odbicia samych siebie. Odbicia, które im powie nie „zobacz, jak cudowne mogłoby być moje życie, gdybyś tylko chciał”, lecz „zobacz, jak wygląda życie innych ludzi. Wszystko jest z tobą ok – każdy ma problemy”.

Nie chciałabym trzymać sztamy z tymi wszystkimi zajebistymi ludźmi. Z lordami blogosfery. Z władcami życia. Z gwiazdami, z ludźmi ze świecznika, z pierwszych stron gazet, z encyklopedii, z ludźmi wspaniałymi, genialnymi, wyjątkowymi, poważanymi, pięknymi, bogatymi i mądrymi. Nie. Im dłużej ich obserwuję, tym bardziej widzę, że to bycie awesome to tylko przykrywanie kompleksów. Jak ktoś jest zajebisty i wie o tym, to się z tym nie afiszuje. Bo i po co?

Przybijam więc pionę całej reszcie. Wszystkim przeciętniakom i lamusom. Wszystkim frajerom. Biednym uczciwym idiotom. Ludziom z problemami egzystencjalnymi. Wszystkim, którzy miewają chandrę i pryszcze, którym zbiera się brud w pępku i między palcami stóp, na których ubrania często leżą okropnie, którym wystają nitki, robią się oczka w rajstopach, którzy potykają się na chodniku lub dostają odcisków w butach na obcasach. Tym, którzy nie mają bogatych tatusiów ani mamuś, którzy nie odziedziczyli niczego ciekawego poza wrodzoną skłonnością do kompleksów i słabością do czekolady. Którzy nie mieszkają w wypasionych willach, nie zawsze noszą markowe ciuchy, wiedzą, co to jest komunikacja miejska i umieją beznadziejnie wyjść na zdjęciu. Którzy nie cieszą się szaleńczym powodzeniem ani nie mają własnych stalkerów. Którzy nie spędzają wakacji w Kenii, świąt w Maroko, a majówki w Mediolanie. Wszystkim, którzy mają cellulit i wrastające paznokcie, którzy nie umieją sobie zrobić manicure’u prawej ręki, których piórniki i plecaki w szkole nie wyglądały jak od linijki, którzy czasem po prostu nie wiedzą co powiedzieć. Chujowym paniom domu. Wszystkim, którzy choć raz wylądowali w przychodni na NFZ, którzy wchodząc na własne konto bankowe czują lekki stres pomieszany z ponurą rezygnacją, którym czasem po prostu coś się nie udaje.

Bo trochę mnie wkurzają ci instagramowi ludzie, znam trochę takich osób prywatnie i wiem, jak to wygląda od drugiej strony.

Zrobię sobie zdjęcie z jarmużem, bo wczoraj strasznie pochlałam i po pijaku zjadłam kebaba, a przecież jestem wege!!!111 Omg omg nikt nie może się dowiedzieć.

Czasem daję się nabrać, nie ukrywam. Czasem Facebook i Instagram powodują, że po spojrzeniu w lustro dostaję chandry. Tu odrost, tam pryszcz, tu rozstęp, tam tłuszcz. Ciuchy nie leżą, w domu bałagan, a Oscara jak nie było, tak nie ma. Oscara? Za co, za błyskotliwe SMSy o treści „śmietana, włoszczyzna, żarcie dla kota”?

A na Insta tylu pięknych ludzi o wyrzeźbionych ciałach, lśniących włosach i jedzących potrawy wyglądające jak dzieło sztuki. Ludzie na egzotycznych wakacjach. Ludzie w ciekawych miejscach. Ludzie na imprezach. Ludzie w swoich pięknych mieszkaniach. Ludzie po obudzeniu wyglądający jak aniołki Victoria’s Secret.

Wiem, wiem, ostatnio temat sztuczności tych instagramowych ludzi był nawet na tapecie w internetach. Był jakiś viralowy post na ten temat, jakiś filmik też był. Ale błagam, wy się nigdy nie nabieracie? Nigdy nie macie tak, że patrzycie na to cudowne życie innych ludzi i z tyłu głowy zaczyna wam kiełkować ziarenko zwątpienia, czy aby na pewno nie powinniście postarać się bardziej?

 Ja tak czasem mam. Ale potem robię „chlast chlast” wirtualnie po swej facjacie i się ogarniam. A więc nie wszystko jest idealnie. Ale nie musi być już teraz, natychmiast. A w ogóle to może ja nie muszę czekać, aż moje życie będzie cudowne? Może już jest, tylko ja to przegapiłam?

Tak czy inaczej, wciąż wierzę, że jeszcze kiedyś będę piękna i bogata. Z całą rodziną będziemy zwiedzać świat. Odkryję swoje zawodowe powołanie i zrobię mega karierę. Będę szczupła i wysportowana, a mój uśmiech niczym z reklamy pasty do zębów będzie raził w promieniu kilku kilometrów. Ale nawet, gdy już tak będzie, nie będę przed światem ukrywać wszystkich wpieprzonych cichaczem bajaderek, wszystkich chujowych dni, nawrotów depresji, syfu w domu i tego, że Książę T. czasem drze japę i mam ochotę go wystrzelić w kosmos.

A jeśli będę, to strzelcie mnie w łeb. (Albo dajcie Snickersa).

O mnie

Cześć, mam na imię Natalia, ale mów mi Nat. Lubię muzykę Archive, kolor turkusowy i dobre filmy. Hobbystycznie przełamuję swoje lęki i krytykuję ludzi. Nałogowo powątpiewam. Na co dzień przyjaźnię się ze swoją nerwicą. Jestem introwertyczką. Bywam złośliwa. Używam ironii dużo i często. Nie trawię laktozy ani disco polo.

Fanpage

Instagram

Portret mojego męża wykonany przez księciunia T. Myliłby się ten, kto doszukiwałby się tu zarysu twarzy. Dzieło przedstawia brzuch (to okrągłe), na zielono zaznaczona tchawica i płuca, a na bordowo serce i... "rurki". 😳🤔 #motherhood #parenting #kidstagram #kidspainting #body #belly #heart #lungs #kidsart #anatomy #4yo
when ur stuck in the office and you'd rather be in the woods  #office #work #letmeout #naturedesire #woods #forest #cuteness #deer #ohdeer #greenery #creativeteam #creativityatwork #deadlinesmustwait #figuresfromflyingtiger #flyingtiger #insta #instaphoto #instapic
Droga do pracy. W samym środku Wawki. Można 😎 #niceview #nature #morning #warsaw #krolikarnia #sunrise #autumn
Albo na przykład kiedy masz good hair day i stwierdzasz, że to świetna okazja, by wreszcie jak prawdziwy człowiek zrobić sobie selfie z kaczym dzióbkiem, takie seksi, zachęcające do interakcji, takie sugerujące że twarz ma się ładną... A potem się okazuje, że nic się nie zmieniło, dalej masz wewnętrznie pięć lat i nie da się zrobić normalnego zdjęcia. 
#selfie #ryj #funnyface #tryingtobegrownup #failed #instaphoto #instapic #funny #polishgirl #polishwoman #face #weirdo #childish #drivingnuts
Takie było moje lato.  Mały, ale i całkiem już duży człowiek, coraz intensywniej poznający świat. I ja, rozdarta między chęcią cierpliwego pokazania mu każdego źdźbła trawy, a potrzebą ciszy, spokoju i samotności. Bywało burzliwe, a bywało też wspaniale. Czasem bywało między nami chłodno, ale to nigdy nie trwa długo 😉  Z kolei lato jeszcze trochę potrwa, ale wrzesień jakoś "zalicza się" nieoficjalnie do jesieni. Czekam z utęsknieniem na tę jesień i wreszcie trochę powietrza. 🥵  #summer #summertime #holiday #kidstagram #kid #boy #ladybird #parenting #chill
Weselny weekend na Mazurach 😍 było pięknie, it łoz bjutiful.
#couple #wife #husband #weddingguests #masuria #mazury #selfie #mirrorselfie #landscape #sunset
Sypialnia T, a dalej nasza. Tak teraz wyglądają. Na szczęście już tam nie mieszkamy 😂  #remoncik #homedecor #homedecorpragapolnoc #jestklimat #instaphoto #desertedhouse #ruins
Baj baj cienie do powiek. #piecminutmnieniebylo #zycieztrzylatkiem #parenting #3yo #kids #zapomnialamjaksierobihasztagi
Rośnie nam (łudzę się) jeden z niewielu przyszłych czytelników książek (i jeden z zapewne wielu miłośników leżaków). #kid #boy #summer #holiday #masuria #reading #bookstagram #book #chill #chillout #ksiazet #t #wakacje #mazury #czytaniejestsexy #czytanie #książka #mazury #drivingnuts