Człowiek w poszukiwaniu sensu – recenzja


Jesteście super ogarnięci, zorganizowani, pedantyczni wręcz? Czytacie mnóstwo książek, oglądacie mnóstwo filmów, chadzacie do teatru i macie jeszcze czas na pracę, sprzątanie, gotowanie, ogolenie nóg i sen? Fajnie. Ja nie. „Człowiek w poszukiwaniu sensu” to książka, która choć trochę oderwała mnie od codziennej rutyny.

To nie jest tak, że taka jestem zajebana pracą, chociaż kto nigdy nie był matką na macierzyńskim, ten nie zrozumie. Że po pięciu nocnych pobudkach człowiek działa w trybie zombie, a o śniadaniu może sobie przypomnieć dopiero koło piętnastej. Że sam fakt, że co chwilę trzeba do dziecka podejść i wytrzeć rzygi albo sprzątnąć kupę, powoduje, że raczej trudno zrobić COKOLWIEK, co wymaga chociażby minimalnego skupienia. A do tego ja nigdy nie grzeszyłam specjalnie imponującą organizacją czasu, a moja motywacja też miewa wzloty i upadki. Dlatego – fanfary – sama sobie nakładam mini-rygor i od teraz wprowadzam system publikowania nowych notek. Na ten przykład w piątki będę pisać o książkach, filmach, serialach lub wydarzeniach. I nie ma, że boli, Natalko, czas się odchamić. Ha.

No to lecimy.

13479859_10207810986726517_2043037642_n„Człowiek w poszukiwaniu sensu” Viktora E. Frankla

Dzisiaj polecę wam książkę, którą mi z kolei polecił mój brat Maurycy. Polecał i polecał, a jak jej nie kupiłam, to podarował mi ją na urodziny. Kojarzycie ten klimat nienachalnej mądrości, gdy co drugie zdanie jest ciekawym cytatem, a jednocześnie autor nie pompuje się swoją własną wspaniałością? Zdarza się rzadko, ale takie książki czy filmy zostają później w głowie na długo.

„Człowiek w poszukiwaniu sensu” to książka o poszukiwaniu sensu. Więc jeśli szukacie książek o zombie, no to nie. Albo jeśli szukacie poradnika jak żyć czy klimatu Coelho vol.2, to też nie. A jeśli chcecie coś bardzo niegłupiego, ale nie wypalającego zwojów mózgowych, to tak.

Pan autor był psychiatrą. Był nim przed wojną, był i po wojnie. W międzyczasie wylądował w kilku obozach koncentracyjnych jako więzień. Na podstawie swoich obozowych doświadczeń i wynikłych z nich przemyśleń stworzył nowy nurt terapeutyczny – logoterapię. Wychodzi on z założenia, że najsilniejszym popędem człowieka nie jest seks, niechęć do zmian życiowych, czy pyszny hamburger i piwo, lecz odnalezienie sensu życia.

Tym, czego człowiek naprawdę potrzebuje, nie jest stan wewnętrznej równowagi, lecz raczej wewnętrzna walka, dążenie do osiągnięcia wartościowego dlań celu czy realizacji swobodnie wybranego zadania. Tym, czego potrzebuje, nie jest rozładowywanie za wszelką cenę wewnętrznych napięć, lecz wezwanie do wypełnienia potencjalnego sensu.

V. E. Frankl, Człowiek w poszukiwaniu sensu

Sens życia? A co to?

Na początku uznałam jego teorię za jednak nazbyt optymistyczną. Przed oczami stanęły mi zastępy Januszy w klapkach Kubota, popijających piwo przed telewizorem dzień w dzień, przez całe swoje życie. Ale Frankl się tym nie przejął i opowiadał dalej. A gdy ktoś był więźniem obozu i przeżył to, co on przeżył, to raczej można go uznać za kompetentnego w kwestiach ludzkiej natury. Jeśli do tego jest psychiatrą i neurologiem, to tym bardziej.

Punktem wyjścia Frankla było założenie, że człowiek zawsze ma wybór. Jak to, jak to? – powiecie. Pewne rzeczy się przydarzają, i chuj. Fakt, ale wolność człowieka wyraża się w tym, że zawsze świadomie wybiera swoją własną postawę w obliczu tego, co mu się – niezależnie od jego woli – przytrafia. Jako przykład autor podaje więźniów, którzy w sytuacji absolutnie skrajnej potrafili wybierać równie skrajne postawy. Jedni pozostawali po prostu przerażonymi tchórzami, inni okazywali się niezwykle brutalni, a jeszcze inni w dramatycznej i nieludzkiej rzeczywistości obozowej pozostawali szlachetni, przyjacielscy, pomocni, ofiarni.

O co chodzi z logoterapią?

Jeżeli ktoś lubi sobie popsychologować, to szczególnie polecam tę książkę ze względu na jej drugą połowę, w której Frankl opisuje swoje przykładowe sukcesy i porażki terapeutyczne, a także pisze o istocie samej logoterapii. Przy okazji autor nie jest szczególnie natchniony i myślę, że zarówno osoby wierzące, jak i niewierzące znajdą tam coś dla siebie. Frankl, choć sam wierzący, na szczęście nie wmawia nam, że sensem może być wyłącznie modlenie się do Bozi. Dziękujemy, panie Franklu. Każdy ma jakiś swój, własny, indywidualny sens.

Formułowanie pytania o sens życia w tak ogólny sposób przypomina pytanie mistrza szachowego: „Mistrzu, czy możesz mi zdradzić, które posunięcie jest najbardziej skuteczne?”. W szachach nie istnieje coś takiego, jak najlepszy czy nawet dobry ruch w ogóle, w oderwaniu od konkretnej sytuacji na szachownicy czy charakteru przeciwnika. To samo dotyczy ludzkiej egzystencji. Nie należy poszukiwać w życiu jakiegoś abstrakcyjnego sensu. Każdy człowiek ma swoje wyjątkowe powołanie czy misję, której celem jest wypełnienie konkretnego zadania. Nikt nas w tym nie wyręczy ani nie zastąpi, tak jak nie dostaniemy szansy, aby drugi raz przeżyć swoje życie. A zatem każdy z nas ma do wykonania wyjątkowe zadania, tak jak wyjątkowa jest okazja, aby je wykonać.

V. E. Frankl, Człowiek w poszukiwaniu sensu

Jestem w stanie wyobrazić sobie, że ta lektura zmieni czyjeś życie. Ale równie możliwe jest, że książka spłynie po kimś jak po kaczce. Mimo wszystko warto spróbować, chociażby po to, by wiedzieć, że żył sobie ktoś taki, jak Viktor Frankl, twórca trzeciej wiedeńskiej szkoły psychoterapii, i że przeżył to, co przeżył, i że uważał to, co uważał. Bo to naprawdę bardzo ciekawa książka.

O mnie

Cześć, mam na imię Natalia, ale mów mi Nat. Lubię muzykę Archive, kolor turkusowy i dobre filmy. Hobbystycznie przełamuję swoje lęki i krytykuję ludzi. Nałogowo powątpiewam. Na co dzień przyjaźnię się ze swoją nerwicą. Jestem introwertyczką. Bywam złośliwa. Używam ironii dużo i często. Nie trawię laktozy ani disco polo.

Fanpage

Instagram

Portret mojego męża wykonany przez księciunia T. Myliłby się ten, kto doszukiwałby się tu zarysu twarzy. Dzieło przedstawia brzuch (to okrągłe), na zielono zaznaczona tchawica i płuca, a na bordowo serce i... "rurki". 😳🤔 #motherhood #parenting #kidstagram #kidspainting #body #belly #heart #lungs #kidsart #anatomy #4yo
when ur stuck in the office and you'd rather be in the woods  #office #work #letmeout #naturedesire #woods #forest #cuteness #deer #ohdeer #greenery #creativeteam #creativityatwork #deadlinesmustwait #figuresfromflyingtiger #flyingtiger #insta #instaphoto #instapic
Droga do pracy. W samym środku Wawki. Można 😎 #niceview #nature #morning #warsaw #krolikarnia #sunrise #autumn
Albo na przykład kiedy masz good hair day i stwierdzasz, że to świetna okazja, by wreszcie jak prawdziwy człowiek zrobić sobie selfie z kaczym dzióbkiem, takie seksi, zachęcające do interakcji, takie sugerujące że twarz ma się ładną... A potem się okazuje, że nic się nie zmieniło, dalej masz wewnętrznie pięć lat i nie da się zrobić normalnego zdjęcia. 
#selfie #ryj #funnyface #tryingtobegrownup #failed #instaphoto #instapic #funny #polishgirl #polishwoman #face #weirdo #childish #drivingnuts
Takie było moje lato.  Mały, ale i całkiem już duży człowiek, coraz intensywniej poznający świat. I ja, rozdarta między chęcią cierpliwego pokazania mu każdego źdźbła trawy, a potrzebą ciszy, spokoju i samotności. Bywało burzliwe, a bywało też wspaniale. Czasem bywało między nami chłodno, ale to nigdy nie trwa długo 😉  Z kolei lato jeszcze trochę potrwa, ale wrzesień jakoś "zalicza się" nieoficjalnie do jesieni. Czekam z utęsknieniem na tę jesień i wreszcie trochę powietrza. 🥵  #summer #summertime #holiday #kidstagram #kid #boy #ladybird #parenting #chill
Weselny weekend na Mazurach 😍 było pięknie, it łoz bjutiful.
#couple #wife #husband #weddingguests #masuria #mazury #selfie #mirrorselfie #landscape #sunset
Sypialnia T, a dalej nasza. Tak teraz wyglądają. Na szczęście już tam nie mieszkamy 😂  #remoncik #homedecor #homedecorpragapolnoc #jestklimat #instaphoto #desertedhouse #ruins
Baj baj cienie do powiek. #piecminutmnieniebylo #zycieztrzylatkiem #parenting #3yo #kids #zapomnialamjaksierobihasztagi
Rośnie nam (łudzę się) jeden z niewielu przyszłych czytelników książek (i jeden z zapewne wielu miłośników leżaków). #kid #boy #summer #holiday #masuria #reading #bookstagram #book #chill #chillout #ksiazet #t #wakacje #mazury #czytaniejestsexy #czytanie #książka #mazury #drivingnuts