Pośmiejmy się z chudej dziewczynki


W szybkiej przemianie materii jest prawdopodobnie coś nieludzkiego. To nienormalne, nie powinno tak być. Jak się je, to się jest rumianym i pucołowatym. Tak działa świat. Jeśli zaś nie jest się rumianym i pucołowatym, to trzeba odpokutować swoją winę. I jeść. I słuchać. Czego? Pierdolenia oczywiście. Pierdolenia życzliwych idiotów.

Litania do chudej dziewczynki

Czy ty coś jesz, dziewczynko?

Wiatr cię, dziewczynko, zdmuchnie.

Pająk cię za obraz wciągnie.

Musisz jeść!

Musisz jeść, by mieć siły.

Musisz jeść, by urosnąć.

Musisz jeść, żeby nabrać ciała.

Musisz jeść, bo żaden chłopiec cię nie będzie chciał

Musisz jeść, bo ci piersi nie urosną.

Aż mi zimno, jak na ciebie patrzę.

Dziewczynko, jak ty wyglądasz!

Wyglądasz jak trzy ćwierci do śmierci.

Wyglądasz jak anorektyczka.

Wyglądasz, jakbyś była chora.

Wyglądasz słabowicie.

Wyglądasz, jakbyś się miała zaraz przewrócić.

A ty to pewnie nie masz apetytu, dziewczynko?

Musisz jeść więcej klusek.

Musisz jeść więcej bułek.

Musisz jeść więcej ziemniaczków.

Musisz jeść więcej.

Ty niejadku.

Ty chudzielcu.

Ty szczypiorku.

Ty patyczaku.

Ty szkieleciaku.

Siódme dziecko stróża.

Jak z bidula.

Jak z Oświęcimia.

Z przodu plecy, z tyłu plecy.

Biedne to takie.

Niedożywione.

Mam nadzieję, że się nie odchudzasz?!

Z kości na ości.

Musisz mieć czym oddychać i na czym usiąść.

No jak to tak?

Pośmiejmy się więc z dziewczynki. Nóżki jak patyczki, hehe. Rączki jak zapałki. A to-to ma siłę plecak szkolny w ogóle podnieść? Sweterek za duży mama włożyła dziewczynce. Dekolt aż pod pępek, hehe. Pośmiejmy się, bo skoro z grubych nie wypada bezceremonialnie kpić, to chociaż temu szczypiorkowi parsknijmy prosto w twarz. Przecież to tak z sympatii. Przecież to nie złośliwie. Przecież to z troski. Trzeba jej uświadomić, że jest strasznie chuda, i zmusić, by jadła, jadła, jadła.

______________________________________________________________

Ze wszystkich emocjonalnych popierdoleń, które z różnych przyczyn stały się moim udziałem, jakimś cudem nigdy nie wpadłam na pomysł, by zachorować na zaburzenia odżywania. Od maleńkości byłam patologicznym niejadkiem i wciskano mi żarcie raz prośbą, raz groźbą, czasem zaś zatykaniem nosa, bym otworzyła usta (to gdy byłam niemowlęciem). Jakimś cudem niechęć do jedzenia po prostu mi przeszła, gdy zaczęłam rosnąć. W którymś momencie z niejadka zamieniłam się w odkurzacz i pokochałam jedzenie miłością szaleńczą. A chuda byłam nadal jak wiór. Chuda, blada i płaska jak deska. Nawet w momencie kończenia liceum wyglądałam, jak niezbyt zdrowy, czternastoletni emo-szkielecik.

A później, jakoś tak, samo z siebie, przyszło ono – ciało. Pojawiły się niby-cycki i niby-nóżki. Coraz więcej i okrąglej. Przez moment chyba nawet wyglądałam Całkiem Spoko, potem moja dieta zaczęła się składać wyłącznie z pizzy, carbonary i słodyczy, więc przegięłam w drugą stronę i koło dwudziestki piątki mój brzuch delikatnie mówiąc przestał być płaski (zero zdziwienia). A później, gdy w mojej głowie zaczęła coraz wyraźniej kiełkować – przez całe życie kompletnie abstrakcyjna – myśl o odchudzaniu… zaszłam w ciążę i zamieniłam się w trzydrzwiową szafę na grubych nóżkach.

Piszę to wszystko, bo od momentu urodzenia Księcia T. czułam się totalnie beznadziejnie ze swoim ciałem. Każda fałdka, każdy rozstęp, nie mówiąc już o tłuszczu na brzuchu, doprowadzały mnie do obrzydzenia. Niby wiedziałam, że bywa gorzej, ba, może nawet nie jest źle. Ale tęskniłam za czasami, gdy byłam chudzielcem, a także za swoją turbo przemianą materii. Co tak naprawdę było gówno prawdą, bo jako chudzielec też byłam przecież niezadowolona. Jak miałabym być zadowolona, skoro wszyscy bliscy i dalecy mi ludzie, wszyscy, kurwa, co do jednego, co najmniej raz poczuli przemożną potrzebę, by poinformować mnie, że jestem za chuda?

W końcu znalazłam w sobie pokłady jakiegoś takiego zdrowego wyjebania na to wszystko. Urodziłam dziecko, do cholery, mam prawo mieć zapas tłuszczu tu i tam oraz cycki niczym dojna krówka. Każdy kompleks, każda negatywna myśl o sobie samej to oddanie władzy nad moimi myślami tym życzliwym idiotom, którzy zatruwali mi calutki okres dojrzewania nieustającym przypominaniem, że jestem za chuda. Niech spadają, won. Zatykam uszy. Wara wy wszyscy ode mnie. Rozbierzcie się przed lustrem i pooceniajcie swoje własne fałdy. Skończyłam z wami.

Lepiej późno, niż wcale – powiecie. Ale nie każdy może mieć tyle szczęścia, co ja. Może ktoś taki nie wpadnie na to, by zatkać uszy i odesłać was precz. Może ktoś potraktuje to śmiertelnie serio. Może komuś zatrujecie samoocenę nie na długie lata, lecz na całe życie.

Więc jeśli wam przyjdzie kiedyś do głowy pośmiać się z chudej dziewczynki albo z chudego chłopczyka, to pomyślcie sobie, że być może jesteście życzliwymi idiotami.

Bardzo życzliwymi, bardzo idiotami.

  • Mi tacy idioci zniszczyli kawałek życia i zakodowali nienawiść do własnego ciała..obecnie akceptuje ze mam budowe człowika stożka i chuj, ale kiedyś się przejmowałam i to bardzo.
    Ludzi potrafią być szujami.
    ps.Witaj w klubie młodocianych niejadków- ja podobno jak miałam pół roku stwierdziłam że chuj- nie jem i zamierzam autować się ze świata: przez miesiąc odmiawiałam podobno zarcia i tylko na wodzie ciągnęłam, czy to odchudzanie było? no raczej nie ;) ale pozniej odbiłam bo byłam kluseczką :)

    • Najgorsze, że oni nie są szujami, oni po prostu w ogóle nie myślą. Wszyscy tak robią, znaczy się że spoko. A się okazuje, że zupełnie nie spoko.
      Też jako dziecko byłam kluseczką. Tak chyba do 3 r.ż. mniej więcej.

      • Nie myślą i są w tym bezkrani! :/
        ps. A ja zaczęłam kluseczkowieć w podstawówce- dieta drożdzówkowo-chipsowa trwała aż do liceum..;)

  • Ja mam trochę odwrotnie, właśnie zazdroszczę ludziom tak bardzo chudym, bo podoba mi się taki chorobliwy wygląd, serio, to takie charakterne. Nie lubię być pulchna i słuchać od wszystkich babć, jaka to jestem zdrowa, pulchniutka i przaśna. Meh. Ale też już doszłam do etapu kompletnego stoicyzmu w kwestii wyglądu, stwierdziłam że aż tak tragicznie nie jest, lepiej myśleć o sprawach ważnych, zabawnych i o nauce, a nie zajmować sobie głowę bzdurami, no i na brzydotę nikt jeszcze nie umarł. Grunt to pamiętać, żeby o siebie dbać. I tak nie jem za dużo, wręcz jem za mało, więc z tym nie ma problemu. Wszędzie chodzę piechotą, więc nie siedzę też cały dzień przed ekranem. Więc czym się tu martwić? Mam ciekawsze problemy niż fakt, że nie wyglądam jak modelka (to tylko taka sztampowa metafora, według mnie modelki robią sobie bardzo złe rzeczy i wyglądają okropnie).

    • Ja się nie umiem pozbyć próżności, od dziecka mam wpojone, że dziewczynki mają być piękne (naczytałam się bajek o księżniczkach i Ań z Zielonych Wzgórz), i już mi tak zostało forever.

O mnie

Cześć, mam na imię Natalia, ale mów mi Nat. Lubię muzykę Archive, kolor turkusowy i dobre filmy. Hobbystycznie przełamuję swoje lęki i krytykuję ludzi. Nałogowo powątpiewam. Na co dzień przyjaźnię się ze swoją nerwicą. Jestem introwertyczką. Bywam złośliwa. Używam ironii dużo i często. Nie trawię laktozy ani disco polo. Chcesz pogapić się na świat z loży szyderców? Siadaj!

Fanpage

Instagram

Droga do pracy #nienajgorsza
#praca #warszawa #krolikarnia #woda #staw #mokotow #drzewo #wschodslonca #ladnie #niceview #warsaw #park #nature #sunrise #beautiful
PKiN usłyszał, że grozi mu zagłada i zbladł.
#pkin #palackultury #palackulturyinauki #warszawa #warsaw #palaceofcultureandscience #stillstanding
Tak to ja mogę pracować 😎🦄
#pracazdalna #najlepszywynalazek #lozko #ulubionemiejsce #praca #pisanie #copywriting #writing #homeworking #home #work #butalsochill #motherhood #drivingnuts
I would marry turquoise. And I just can't hide it. 😂
#turkusowy #najlepszy #kolor #manicure #zeszyt #dlugopis #koszyki #wszystkopiekne #ladnerzeczy #ztigera #turquoise #color #colour #beautiful #notebook #flyingtiger #prettythings #obsessed #turquoisenails #drivingnuts
Promocja była. Wobec książek jestem bezradna🙈 @znak.com.pl robi mi to regularnie 🙈👌🏻
#ksiazki #duzoksiazek #uzaleznienie #uzaleznienieodksiazek #nalogowekupowanieksiazek #kiedytoczytac #takczytam #books #bookstagram #booksale #booksaddict #helpless #booklover #instabook #drivingnuts
Rehearsal 😍 #choir #concert #singing #studiopolskiegoradia #chor #koncert #proba #muzyka #music #rehearsal #stage #missedit
Nat&Edi. Since 1998. ❤️ #friendship #friends #bff #girls #selfie #boomerang #funnyface #ohsocrazy #nevergrowup
Dziecko budzi Cię po 5. Dogorywasz przy akompaniamencie bajek do 8. W końcu poddajesz się, wstajesz z wyra, robisz dziecku płatki z mlekiem, a sobie na rozruch herbatę. Zagadka: co może pójść źle?#protip #zaparzwode #zalejwrzatkiem #godihatemornings #poranek #macierzynstwo #rodzicielstwo #herbata #ironialosu #morning #motherhood #parenthood #nosleep #notea #tea #fail #coldwater
Dobrego poniedziałku!
#perspektywa #ma #znaczenie #tasamaosoba #tensamczas #roznepunktywidzenia #dystanskierwa #autoportret #twarz #ladna #brzydka #poniedzialek #perspectivematters #selfie #face #pretty #ugly #sameperson #sametime #differentangles #funny #isntitironic #happymonday

Snapchat

Snapchat

Follow drivingnuts on Snapchat!