Potwory spod łóżka potrafią przetrwać okres dojrzewania


Kiedy byłam małą dziewczynką, coś sprawiło, że zaczęłam się bać ciemności. Po części były to straszne filmy, których fragmenty udało mi się gdzieś ukradkiem podejrzeć.

Po części zaś moja rodzina, która uważała prawdopodobnie, że to świetny żart lub sposób na to, bym była „grzeczna”.

Jako nadwrażliwa pięciolatka nie do końca skumałam, że to były żarty, i zaczęłam się bardzo bać duchów i potworów. Nie byłoby w tym pewnie nic dziwnego, w końcu dzieci bojące się potworów to nic szokującego. Problem w tym, że teraz jestem starą krową, a ciemności dalej się boję. Panicznie. Zjawisk nadprzyrodzonych też.

To znaczy, umiem spać przy zgaszonym świetle, o ile nie jestem sama. Miewałam też w życiu momenty, gdy byłam na tyle pozytywnie nastawiona do życia, że potrafiłam nawet sama zasnąć po ciemku. Z reguły jednak moja znerwicowana dyńka produkuje najdziwniejsze lęki nawet, gdy na przykład P. jest w domu, ale śpi na drugim końcu mieszkania, a ja muszę przejść z łazienki do sypialni. Gdy wstaję w nocy na siku, zawsze muszę zapalić wszystkie górne światła po drodze, a i tak boję się spojrzeć w lustro na korytarzu.

Trochę słabo, jak na starą babę, i to matkępolkę. Ale z drugiej strony, nie przejmuję się tym zbytnio, bo wiem, że świrów jest na tym świecie więcej niż ja jedna. A już w moim otoczeniu – niemal same.

W każdym razie rozmawiałam ostatnio z moją koleżanką i w rozmowie tej wyznałam, dlaczego – chociaż marzy mi się czasem domek na wsi – nie wyobrażam sobie jednocześnie zrezygnowania z mieszkania w bloku czy kamienicy. Otóż – bałabym się, że gdy zostanę sama, ze strychu lub piwnicy wyjdą duchy i nikt nie usłyszy moich wrzasków o pomoc. W kamienicy, wiecie, zawsze jest szansa, że sąsiad zza ściany zadzwoni po straż miejską, czy coś. Nie wiem wprawdzie, jakie straż miejska ma metody na pokonywanie duchów. Prawdopodobnie odwieźliby mnie po prostu na Sobieskiego. Ale to nieważne. Ważna jest sama świadomość: ktoś tam jest.

– Ja się boję potwora spod łóżka – przyznała koleżanka.

– Mi już przeszło – odparłam. Faktycznie, z wiekiem posiadłam tę niespotykaną umiejętność zasypiania bez zastanawiania się, co się czai pod łóżkiem. Za to zawsze zbija mnie z pantałyku mroczna zawartość szafy. – Kiedyś nie mogłam wystawać poza łóżko i wszystko musiało być pod kołdrą, żeby mi nie użarł palca – dodałam.

– No właśnie! Stopy muszę mieć zawinięte w kołdrę, żeby się nie zakradł.

Ponieważ, jak powszechnie wiadomo, straż miejska wespół z sąsiadami świetnie sobie radzą z duchami, za to na potwora żyjącego pod łóżkiem i noc w noc czyhającego na nasze biedne stopy najlepszym antidotum jest… kołdra! Dla potwora spod łóżka kołdra jest barierą nie do pokonania.

Od pewnego czasu jednak najbardziej przerażającym dla mnie przedmiotem w domu jest lustro. Nie w dzień – w dzień niczego się nie boję, i nawet gdyby wszystkie znane mi trupy zaczęły w tę i we w tę paradować po mojej kuchni, uznałabym to raczej za świetne, niezwykłe doświadczenie, o którym mogę napisać notkę. Co innego w nocy. Sugestywne opowieści z serii „a moja babcia  opowiadała, że jej koleżanka ma siostrę, która…”, parę horrorów, które nieopatrznie obejrzałam, nawet jakieś głupie „Nie do wiary” – zadziałały na moją podatną na zrycie makówkę na tyle sugestywnie, że w nocy panicznie boję się spojrzeć w lustro. Mam bowiem wrażenie, że mogę zobaczyć w nim diabła, samą siebie w jakiejś przerażającej, zakrwawionej wersji, albo – co byłoby absolutnie najgorsze – postać stojącą za mną, która zniknęłaby, gdybym się odwróciła.

A najlepsze jest, że właściwie nie mam pojęcia, dlaczego aż tak bardzo mnie to przeraża. Równie dobrze przecież mogłabym pomachać radośnie tej krwawej dziewczynce z lustra, przeprowadzić wywiad z diabłem albo pogadać sobie ze zmarłym krewnym o tym, jak wygląda życie po życiu. Przecież duch z definicji nie bardzo może fizycznie skrzywdzić człowieka (prawda?). Podejrzewam, że tym, co mnie najbardziej przeraża w ciemności, duchach i potworach, jest fakt, że… tak bardzo się ich boję. Co tu dużo gadać, sram po gaciach na samą myśl o tym, jak bardzo będę się bała, gdy już zobaczę tego ducha.

– No cóż – powiedział Lupin, lekko marszcząc czoło. – byłem pewny, że kiedy bogin stanie przed tobą, przybierze postać Lorda Voldemorta. (…)
– Rzeczywiście najpierw pomyślałem o Voldemorcie – przyznał Harry. – Ale potem… przypomniałem sobie o tych dementorach.
– Rozumiem. – powiedział powoli Lupin. – No, no… jestem pod wrażeniem. – Uśmiechnął się na widok zaskoczenia na twarzy Harry’ego. – To by znaczyło, że tym, czego się boisz najbardziej, jest… strach. To bardzo mądre, Harry.

„Harry Potter i Więzień Azkabanu”, J. K. Rowling

I tak oto wytłumaczyłam sobie, że mój lęk przed ciemnością jest bardzo mądry! Bowiem gdy wyobrażam sobie siebie w piekle (gdzie niewątpliwie mam szanse trafić, jako niezbyt pobożna osoba), wyobrażam sobie swoje tortury dwojako: niekończąca się zakryta zjeżdżalnia (bo mam klaustrofobię) lub nękające mnie w ciemności bliżej nieokreślone duchy. I mój okropny, choć nieracjonalny, lęk przed nimi.

Jak by to jednak nie było mądre czy niemądre, naukę mam z tego wszystkiego póki co jedną.

Nie warto straszyć dzieci. Serio, nie róbcie im tego.

  • Iw

    Straszenie dzieci lustrami czy ciemnością (czyli jakby nie patrzeć czymś nieodłącznym życiu) zawsze wydawało mi się makabryczne raczej niż śmieszne.

    • Nat

      W mojej rodzinie standardowym tekstem było „jak będziesz niegrzeczna, to przyjdzie Pan Komen i cię zabierze”. ;) Ale wydaje mi się, że – przynajmniej do niedawna – straszenie było generalnie (smutnym) standardem. Gdyby nie było, nie powstałaby bajka „Potwory i spółka”… Którą, skądinąd, bardzo lubię. :)

  • L.

    Miałam zacytować ten fragment Harry’ego :D

    • Nat

      Ale że gdzie? :D

      • L.

        A że w komentarzu swoim! I w ogóle miałam Ci powiedzieć, że jesteś jak Harry, bo boisz się tylko strachu, ale uprzedziłaś mnie w swoim wpisie. Co również może oznaczać, że jesteśmy Niezwykłymi Umysłami.

        • Nat

          O jaaaa. :)
          Nie wiem, czy chcę być jak Harry, ale niechże będzie. Pozostaję przy twierdzeniu, że jestem Bardzo Mądra. O, tak.

O mnie

Cześć, mam na imię Natalia, ale mów mi Nat. Lubię muzykę Archive, kolor turkusowy i dobre filmy. Hobbystycznie przełamuję swoje lęki i krytykuję ludzi. Nałogowo powątpiewam. Na co dzień przyjaźnię się ze swoją nerwicą. Jestem introwertyczką. Bywam złośliwa. Używam ironii dużo i często. Nie trawię laktozy ani disco polo. Chcesz pogapić się na świat z loży szyderców? Siadaj!

Fanpage

Instagram

Dziecko budzi Cię po 5. Dogorywasz przy akompaniamencie bajek do 8. W końcu poddajesz się, wstajesz z wyra, robisz dziecku płatki z mlekiem, a sobie na rozruch herbatę. Zagadka: co może pójść źle?#protip #zaparzwode #zalejwrzatkiem #godihatemornings #poranek #macierzynstwo #rodzicielstwo #herbata #ironialosu #morning #motherhood #parenthood #nosleep #notea #tea #fail #coldwater
Dobrego poniedziałku!
#perspektywa #ma #znaczenie #tasamaosoba #tensamczas #roznepunktywidzenia #dystanskierwa #autoportret #twarz #ladna #brzydka #poniedzialek #perspectivematters #selfie #face #pretty #ugly #sameperson #sametime #differentangles #funny #isntitironic #happymonday
Kiedyś natura z nami wygra i nie mogę się powstrzymać żeby jej nie kibicować. A na zdjęciach Praga Północna i jej typowa flora. #praga #pragapolnoc #warszawa #mury #starebudynki #drzewowmurze #kropladrążyskałę #natura #mojemiasto #warsaw #oldbuilding #nature
A u nas trochę zmian. Książę T przy akompaniamencie własnego dramatycznego szlochu został pozbawiony swoich kudłatych loczków. Nie lubi okołowłosowych operacji, ale już trzeba było. Wygląda teraz jak prawdziwy Prażanin. No i dużo doroślej;) Wymieniliśmy też jego łóżko na doroślejsze i oddaliśmy do jego dyspozycji cały jeden pokój. Rewolucja w mieszkaniu zaowocowała generalnymi porządkami:) ale ja to w sumie uwielbiam pozbywać się rzeczy. Więc padam na ryj, ale ogólnie na plus. I mam już prawie dorosłego syna. :P #mojewszystko #dziecko #syn #matka #instamama #instadziecko #bajki #tablet #samozło #prawiedorosły #pokojdziecka #kid #son #proudmommy #instakid #kidsroom #cartoon #drivingnuts
Teneryfa po polsku.
#bloto #woda #brud #szczesliwedziecko #szlauf #wąż #stylowekapcie #prawiecrocksy #modabardzo #wakacje #relaks #weekend #orkanaugorze #dzialka #kopaniedolow #parasol #slonce #dziecko #syn #mojewszystko #mug #water #dirt #dirtykid #relax #butalsowork #drivingnuts
A kuku mama. A kuku tata. A kuku miau. Czyli priorytety w życiu ✌🏻#czapka #kapelusz #nowamoda #pudelkonaglowie #cylinder #zabawa #klocki #dziecko #syn #mojewszystko #macierzynstwo #rodzicielstwo #dziecinstwo #hat #fun #kid #kidsofinstagram #instalike #instapic #instaphoto #funny #drivingnuts
"Pucio uczy się mówić" - wczoraj odebraliśmy przesyłkę, dziś czytaliśmy już ze trzy razy. Pierwsze wrażenie - super. Obojgu nam się podoba. 😂 Zobaczymy, czy rzeczywiście pomoże Księciuniowi w nauce mówienia. 🙊 #dziecko #ksiazka #ksiazkadladzieci #dzieckoczyta #czytanie #czytamy #naukamowienia #pucio #puciouczysiemowic #zabawylogopedyczne #naukaprzezzabawe #macierzynstwo #rodzicielstwo #syn #mojewszystko #jestembojestes #dzieciczytają #kid #reading #book #bookstagram #bookforkids #learning #fun #kidsbooks #kidsofinstagram #drivingnuts
W Ikeła kupuje się nie tylko meble i garnki. Mi na przykład coś ostatnio odbiło i zaczęłam rysować, a od jutra będę malować. Bo kto mi zabroni:D 🤓✍🏻👩🏻‍🎨🙈 pikny kubek zaś nabyłam ku pokrzepieniu serduszka, znaczy się aby w nim zaparzać jakąś niezwykle hipsterską herbatę i pobudzać swą wenę twórczą. Czy coś. 😂 #drobneprzyjemnosci #zakupy #kreatywnezakupy #kolorowezakupy #kolory #farby #pedzle #kubek #pisaki #ikea #bedeartystko #color #colors #colour #colours #painting #drawing #creativity #shopping #mug #instagood #instapic #instalike #instaphoto #drivingnuts #flatlay
Miłego wieczoru. Ja właśnie wzięłam i ocipiałam. Polecam. 🙈✌🏻💅🏻👄🤳🏻 #ocipienie #zawszenapropsie #normalnosc #jestnudna #face #twarz #selfie #samojebka #dziwneminy #miny #weird #weirdo #weirdface #funnyface #blackandwhite #b&w #boomerang #dziwolag #czarnobiale #funny #drivingnuts

Snapchat

Snapchat

Follow drivingnuts on Snapchat!