8 oznak, że stajesz się zgredem


Tym razem mieliśmy wychodne we dwoje: ja i P. Dziecko pojechało do teściów (żegnałam je w progu ze łzami w oczach, jak ostatnia wariatka), a my, niczym zwykli śmiertelnicy, udaliśmy się do klubu, prawdziwego klubu, miejsca, gdzie ludzie tańczą, spożywają alkohol i krzyczą do siebie. Tamże właśnie zrozumiałam, że wkroczyliśmy nieodwołalnie na drogę Starości, że jesteśmy oto u progu świata, do którego młodzi nie mają dostępu, że wciśnięto nam bilet w jedną stronę do Zgredlandii. Czy byłam na to gotowa? Nie do końca. Trzeba jednak stawić czoło faktom. Oto, po czym można poznać, że twoje zezgredzenie już się rozpoczęło.

1. Kupujesz duże łóżko.

Serio, dopóki nie zaszłam w ciążę, wydawało mi się, że moja ikeowska kanapa jest cudowna. Ba, w poprzednim wynajmowanym mieszkaniu skwapliwie zamieniłam wielkie dwuosobowe łoże na tę właśnie kanapę. Ale wtedy byłam singielką, która mogła spać na lotnisku z żulami albo na schodach do zamku. Ta oto cudowna, najwygodniejsza na świecie ikeowska kanapa okazała się niewystarczająca w świecie ludzi dorosłych. Stała się wąskim, twardym, niskim łożem z kamienia, gdy tylko zaszłam w ciążę i moja tolerancja dla niewygód zmalała o 300%. Kiedy po imprezie pojechaliśmy do teściów nocować i musieliśmy się z P. pomieścić na kanapie, budziłam się co i rusz, odnajdując siebie w jakiejś przedziwnej konfiguracji, której nie powstydziłaby się żadna współczesna instalacja obrazująca problem tożsamości człowieka bądź walkę dobra ze złem. Ja byłabym złem.

2. Już nie żartujesz, że „wyśpisz się po śmierci”. Wiesz, że nigdy się nie wyśpisz.

Nie słuchaj porad pseudomądrych pseudodoświadczonych, wmawiających ci, że chociaż nie da się wyspać na zapas, to ha-ha-ha, jesteśmy tacy dowcipni, śpij ile wlezie, bo gdy się rozmnożysz, Morfeusz weźmie z tobą rozwód. Nie wysypiaj się, to po urodzeniu dziecka nie dostaniesz traumy. Po prostu nie zauważysz różnicy. W końcu i tak niewyspanie wejdzie ci w krew. Po naszej imprezie mama P. nie oddała mi dziecka, lecz litościwie roztoczyła nad nim pieczę aż do rana. Miałam więc okazję pierwszy raz od pół roku przespać noc. No, pół nocy. Bardzo śmieszne. Koło szóstej obudziły mnie wybuchające cycki*. Przedtem budził mnie łokieć P., kolano P., sprężyna w kanapie i sen, w którym mieliśmy brać ślub, lecz nie zdążyłam kupić sukienki, wobec czego P. tuż przed przysięgą wyciągnął zza pazuchy suknię ślubną, której góra była swetrem, ze słowami „wiedziałem, że tak będzie, więc na wszelki wypadek ją kupiłem”.

*tak się dzieje, gdy matka karmiąca zbyt długo nie karmi. Dużo mleka=cycki bum, ała.

3. Patrzysz na młodszych od siebie i nic nie rozumiesz.

Uważnie przyjrzyj się starszemu pokoleniu, pomyśl o tym, jak bardzo są wkurzający i pogódź się z tym, że będziesz taki sam. Nieważne, jak bardzo czujesz się młody duchem. Nieważne, jak bardzo będziesz się starać, by być na czasie, cool, dżezi i osom. Nie będziesz. Prędzej czy później okaże się, że nie nadążasz, że nie rozumiesz młodego pokolenia, że za twoich czasów było lepiej, a obecna młodzież jest jakaś pojebana. Dotarło to do mnie właśnie wtedy, gdy siedzieliśmy w tym klubie, a stolik naprzeciwko zajmowały dziewczynki z panieńskiego. Tak, dziewczynki. Średnia wieku 18 tak na oko. 20 maksymalnie. Takie krejzolki-diablice, wiecie, z różkami na łepetynach. Jedna z nich, bardzo już pijaniutka (godzina 22), podeszła do stolika, przy którym siedzieli sami faceci, usiadła jednemu z nich na kolanach i poczęła się wdzięczyć, po czym chwyciła nieboraka za rękę i poprowadziła dokądś, pewnie na parkiet, hehe. W międzyczasie druga podeszła i pocałowała koleżankę siedzącą na kolanach nieznajomego, po czym wyszła z sali. W tym czasie reszta dziewcząt siedziała przy stole, każda wgapiona w swego smartfona. Jedna z nich włożyła słuchawki w uszy i przez dobrą godzinę wyglądała, jak gdyby prowadziła transmisję live z przeżywanego właśnie orgazmu. O co chodziło? Nie mam pojęcia, ale ja po prostu nie rozumiem pokolenia Snapchata i Tindera. Za piętnaście lat będę patrzyła na mojego syna i zrzędziła, że za moich czasów młodzież była inna. To pewne.

4. Uważasz, że kiedyś było inaczej.

No bo serio, szliśmy Nowym Światem na wysokości pawilonów i patrzyłam na pijanych ludzi w ogródkach, pijanych ludzi na ulicy, pijanych grających na gitarach i śpiewających, pijanych drących mordy, pijanych pijących na chodniku i… i miałam wrażenie, że nie minęły trzy lata, lecz jakieś trzydzieści od czasów, gdy sama na murku za pawilonami piłam cytrynówkę w każdy piątek. Czy ja też wyglądałam tak idiotycznie? Ja też zachowywałam się jak pomylona? Też wyłam na pół ulicy kretyńskie pieśni? Też byłam taka wkurwiająca? Weszliśmy do Carrefour Express, kupiliśmy ciastka, colę i Apap i czym prędzej uciekliśmy z tego harmidru i zgiełku, by ukoić skołatane nerwy. W tym momencie pragnęłam już tylko kołdry. Co się stało z tym miejscem? Kiedyś świetnie się tam bawiłam. Czy to pawilony się zmieniły, czy ja? No niestety: to Starość.

5. Czujesz się w klubie jak kosmita.

Z niejednego baru szota piłam, a jednak od pewnego czasu obserwuję imprezową siebie i nic nie zauważam. Wiecie czemu? Bo JUŻ NIE MA IMPREZOWEJ MNIE. Zarezerwowany stolik mieliśmy trochę na uboczu, więc stroboskopy nie gwałciły mojego mózgu, mogłam kulturalnie pić drinka i konwersować z towarzyszami. Dzięki temu mogłam miło spędzić czas. Ale gdy tylko przechodziłam przez parkiet, łooo, aż mnie ciary przeszły. To migające światło, to bum-bum-bum walące po uszach, ci ludzie wijący się jak węgorze, te niunie, polujące na facetów, i chłoptasie, myślący, że są strasznie męscy, seksi i bukwiejacyjeszcze. I jeszcze do tego ta zdziwaczała młodzież z pokolenia Smarfon-Snapchat-Tinder. I ja, czująca się przy nich jak dinozaur.

6. O 22 marzysz już tylko o kocyku.

Jak bym nie była zabawowo nastawiona, o 22-23 godzinie Morfeusz zachęcająco kiwa na mnie paluszkiem. Siedzisz na imprezie i ziewasz, pokładasz się na ramieniu partnera, nie rozumiesz, co ludzie do ciebie mówią i chyba coś ci wpadło do oka? Gratulacje – oficjalnie zostałeś zgredem, nadeszła pora na lulu. O 22 ludzie tacy jak my są już po kąpieli i w piżamce, dzieci oddelegowali do łóżek jakąś godzinę-dwie temu i od tamtej pory udają, że żyją dorosłym życiem, a w rzeczywistości jedynie przesuwają nieco w czasie moment zaśnięcia, żeby ponapawać się nieobecnością nieletnich. To jest moment na herbatkę albo nawet kakao, na przytulenie się do partnera i obejrzenie serialu. Za film się nawet nie zabierasz, bo przecież nie wysiedzisz więcej niż czterdzieści minut.

7. Nie pijesz, by nie mieć kaca.

Okej, ja jestem matką karmiącą, więc moje spożywanie alkoholu „tylko kropelkę i tylko do 22” to inna bajka. Ale nie łudźmy się – zanim zaszłam w ciążę niejednokrotnie usiłowaliśmy z P. pójść w srogi melanż i najczęściej zasypialiśmy po pierwszym drinku. Tak, tak, moje zezgredzenie postępuje już od dawna. Pamiętasz te czasy, gdy każde wyjście na jedno piwo kończyło się dziesięcioma? Teraz każde wyjście wreszcie-mam-wychodne-skuję-się-jak-dzik kończy się tym, że po drugim drinku postanawiasz przystopować, bo och, przecież nie lubisz mieć kaca, jeszcze dostaniesz migreny i co będzie. No i szkoda niedzieli – zamiast zdychać, lepiej pójść na spacer do parku. Do parku. Słyszysz siebie? Wiesz, co się z tobą stało? JESTEŚ ZGREDEM.

8. Współczesna muzyka/literatura/sztuka filmowa zeszła na psy.

W kinach leci samo gunwo, w radiu sam szit, a książki tych młodych ałtorów to jakiś śmiech na sali. Wartości nie te, wszystko staje na głowie, świat pobłądził i dąży ku zagładzie, a cywilizacja chyli się ku upadkowi. Za twoich czasów białe było białe, czarne było czarne. Wszystko było prostsze i bardziej zrozumiałe. Muzyka była coś warta i miała coś wspólnego ze sztuką. Filmy były piękne i mądre, a książki – wiadomo, sama klasyka. Teraz każdy może nagrać, napisać i nakręcić byle gunwo i zdobyć popularność. Prawda? Pociesz się, że pięćdziesiąt, sto pięćdziesiąt i tysiąc lat temu zgredy takie jak ty mówiły zgadnij co? Brawo. Dokładnie to samo.

Niestety, wnioski są smutne. Zezgredzenia nie da się zatrzymać ani odwrócić. Nie ma na to lekarstwa ani terapii. Pewne obszary twego mózgu ulegają zniekształceniu już na zawsze. Niektórzy nazwą to dorosłością. Nie słuchaj ich. Miej jaja, by przyznać się do tego przed sobą i przed całym światem.

Jesteś zgredem.

  • Zgred ze mnie pierwsza klasa. Fajny wpis – dzięki niemu nie jest mi przykro ;)

  • 1. To był jedyny warunek, pod jakim zgodziłem się na remont. Co prawda okazało się, że przy remoncie kibla też powinienem jakiś warunek postawić, bo w tej chwili siedzę boczkiem, jak dziewica na rumaku, bo się nie mieszczę do dizajnerskiej szafki pod umywalką.
    Pozostałe punty to propaganda, bo ja o kocyku marzę cała dobę na ten przykład :)

    • po prostu to jest jeszcze wyższy level zezgredzenia ;D

  • O nie! Jednak to już nadeszło! Też stałam się zgredem :(
    A myślałam, że ja to akurat taka młoda duchem będę zawsze, że mi się uda, ale niestety. Symptomy mam chyba wszystkie z powyższych (łącznie z piersiami wypełnionymi mlekiem).
    A zauważam jeszcze jeden objaw: jak wchodzę do różnych sklepów z odzieżą dedykowaną młodzieży to muzyka gra tam tak strasznie głośno i jest tak irytująca, że uciekam stamtąd jaknajprędzej nic nie kupując. Bo, nawet nie rozglądając się za dobrze.
    I zawsze komentuję: „Jak Ci ludzie mogą tu robić zakupy?”

    • Nat

      Hahahahaha, taaaak! Mam identycznie! Też zawsze uciekam z nich ze zgrozą :D

  • Antypatycznie Antypatycznie

    Tyczy się mnie tylko punkt 7 ale mam dopiero 22 lata. kaca jednak chyba nikt nie lubi. poważnie nie prowadzisz snapchata itp ? to większość blogerów niezależnie od wieku to robi choćby mamowymi. :) to nie tylko nasze pokolenie, to po prostu domena blogerów, bloger bez social mediów nie istnieje ponoć.

    • Nat

      Podjęłam już dwie próby zrozumienia, o co chodzi w Snapchacie, kilka osób dawało mi korki, nadal nic. Nie dość, że kiepsko idzie mi ogarnięcie samej aplikacji, to również idea snapów jest mi bardzo daleka;)

  • Tak- jestem ZGREDEM i już przywykłam do tego faktu ;).
    Nat- tekst mistrz! Jakbym czytała o sobie ( no może poza faktem expoldujących cycków i potomka ;).
    A i zgadzam się w 100%- z tą młodzieżą jest qurde coś nie tak!
    ps.Moje ostatnie wyjscie do klubu też zaowocowało wpisem- „dinozaur w klubie” :D

    • Nat

      Dzięki;) daj linka :D

      • wedle życzenia ;) http://www.blogierka.pl/dinozaur-w-klubie/

  • Maciej Stawujak

    okej, okej, okej…ale wiecie co? Tajemnica tkwi w tym, że bycie zgredem jest…fajne:-)

  • L.

    Jesteś ekspertem w dziedzinie zgredologii! Czas na międzynarodową konferencję. (Wszystko prawda.)

  • Punkt 8 taaaak bardzo!

  • Najgorszy sen młodego człowieka. Czy mi to też się kiedyś przytrafi, czy ta przypadłość dopada tylko tych, którzy dorobili się dzieci? (Nie chcę wyglądać jak ten pan ze zdjęcia!)

    • Dzieci brak, a i mnie trafiło. Z mojego „party-animal” zostałam ja trzymająca podusię po godz. 22:D

      • Nat

        No ja nie mogę uwierzyć, że kiedyś ci ludzie, których wczoraj widziałam imprezujących na mieście, kiedyś – to byłam ja. Ktoś mnie podmienił?

    • Nat

      Też Cię to dopadnie. Chyba, że zostaniesz jedną z tych pań po sześćdziesiątce, co chodzą ubrane na kolorowo i włosy wiążą w warkoczyki.

O mnie

Cześć, mam na imię Natalia, ale mów mi Nat. Lubię muzykę Archive, kolor turkusowy i dobre filmy. Hobbystycznie przełamuję swoje lęki i krytykuję ludzi. Nałogowo powątpiewam. Na co dzień przyjaźnię się ze swoją nerwicą. Jestem introwertyczką. Bywam złośliwa. Używam ironii dużo i często. Nie trawię laktozy ani disco polo. Chcesz pogapić się na świat z loży szyderców? Siadaj!

Instagram

Zaczęliśmy przygodę z zajęciami dla dzieci, więc Księciunio się dziś uspołeczniał, a następnie padł. Nie ukrywam, że to mój ulubiony moment dnia 😎#poltorejgodzinylaby #metime #motherhood #parenting #kid #kidsofinstagram #sleep #nap #naptime #chillout #relax #coffeetime #czasnakawe #rodzicielstwo #macierzynstwo #dziecko #mojewszystko #drivingnuts
Dom z mojego dzieciństwa i krew z mojej krwi. Wzrusz. #dziecko #rodzicielstwo #macierzynstwo #dom #wspomnienia #wakacje #poznan #sentyment #kid #kidsofinstagram #babyboy #house #oldhouse #memories #summertime #instapic #instalike #drivingnuts
Koszmar Porządnego Rodzica. Błoto i woda czyli gwarantowane zapalenie płuc, tężec i pląsawica nóg. 😂 Moje dziecko przez kilka godzin dosłownie kwiczało ze szczęścia. 🐷😁 #kid #kidsofinstagram #babyboy #mug #lake #water #dirty #chill #relax #fun #dirtykidshappykids #happy #motherhood #parenting #rodzicielstwo #dziecko #mojewszystko #zalewzegrzynski #jezioro #dzieckowkaluzy #bloto #brud #szczescie
No siema. 
#ryj #krzywyryj #selfie #samojebkazrąsi #ja #lato #slonce #zalew #jezioro #relaks #weekend #odpoczynek #grill #lake #summer #sunny #me #relax #chill #hello #barbecue
Miłe złego początki;) tak się relaksowaliśmy wczoraj. Później było tylko gorzej. Albo lepiej. Zależy jak patrzeć. #kid #kidsofinstagram #nature #mud #water #weekend #chillout #happy #childhood #dirtykidshappykids #feet #fun #parenting #rodzicielstwo #macierzynstwo #dziecko #stopy #bloto #brudnedziecitoszczesliwedzieci #zegrze #dzikaplaza #natura #jezioro #zalew
Nawet czekanie w nfz-owskiej przychodni moze poskutkować widokiem miłym dla oka😍
#wczoraj #ladneniebo #niebo #chmury #praga #warszawa #pragapolnoc #katedrapraska #florianska #sky #skyporn #clouds #sunnyday #summer #yesterday #warsaw #city #mycity
Krasnoludek. 
#park #skaryszewski #warszawa #lato #grzyby #natura #przyroda #dziecko #mojewszystko #warsaw #summer #nature #nice #green #city #boy #toddler #childhoodunplugged #child #chillout #relax #perspective
Z dachu widać najlepiej 😎
#nadachu #panorama #warszawa #widok #wieczor #weekend #chill #chillout #ontheroof #niceview #evening #warsaw #city #relax #sky
Warsztaty chórowe, a po nich #obiad i #ognisko w #zagrodaojrzanow

#pieknie #chmury #woda #niceview #water #nature #ojrzanow #natura #staw #relaks #relax #chilling #weekend #summer

Snapchat

Snapchat

Follow drivingnuts on Snapchat!