Szach-mat, życie. Jak nauczyłam się przewidywać przyszłość


Ze wszystkich sportów najgłupszy i najmądrzejszy zarazem – to szachy. Najgłupszy, bo co to za sport, gdzie się godzinami siedzi w bezruchu? Najmądrzejszy – bo jedyny wymagający aż takiej pracy umysłowej. Ale jednak sport. Jedyny, który przydarzyło mi się uprawiać, nazwijmy to, wyczynowo, co oznacza, że jeździłam przez parę lat na zawody. I chociaż nigdy nie byłam kimś niezwykle liczącym się w swojej kategorii wiekowej, to udało mi się osiągnąć przez tych parę lat trochę małych sukcesów. Jak na przykład – lepsze stopnie z matmy. Poza tym poznałam smak rywalizacji i zwiedziłam dzięki turniejom kawał Polski. Co mi pozostało z tego do dziś, skoro ostatni raz trenowałam grę w szachy jakieś trzynaście lat temu? Zaśniedziałe medale i pożółkłe dyplomy?

Szachy a przewidywanie przyszłości

Straszny to truizm, że wszystko ma swoje konsekwencje. Jedna z tych nudnych prawd, o których aż głupio pisać. Może dlatego tak łatwo się o tym zapomina? Może dlatego ludzie tak często żyją jakby we śnie, tylko tu i teraz? Tymczasem z głupiutkich truizmów składa się zupełnie prawdziwa mądrość – z takich najprostszych, najbanalniejszych skrawków, które aż rażą coelhizmem. Szachy dały mi kawałeczek życiowej mądrości, której wielu ludzi nie nabywa aż po kres swych dni – przewidywanie konsekwencji różnych wydarzeń, w tym i własnych decyzji.

Wiecie, jak wygląda gra w szachy? Kiedy człowiek wie już, jak naprawdę nazywają się figury (że nie koń, tylko skoczek, nie dama, tylko hetman), ogarnął, co to roszada i pojął, że naprawdę nie chodzi o to, by odebrać przeciwnikowi jak najwięcej figur i pionków, wtedy dopiero zaczyna się gra. Pierwszych kilka-kilkanaście posunięć dobrzy gracze mają wykutych na pamięć i rozgrywają je błyskawicznie. Im dalej w las, tym więcej pojawia się możliwości. W końcu docierają do miejsca, o którym nie opowiadają podręczniki do szachów i zaczyna się prawdziwa bitwa. Wtedy najwyższy czas na to, by włączyć myślenie. Zapamiętywanie. Liczenie. Przewidywanie.

W szachach jak w życiu

W szachach liczy się dużo rzeczy. Duch walki, skupienie, wiedza. Trzeba mieć silną psychikę, by nie stracić koncentracji, gdy do końca pozostały marne sekundy, a wokół szachownicy gromadzą się rozemocjonowani widzowie. Zawsze brakowało mi wtedy zimnej krwi. Chciałam, by ci ludzie wokół po prostu zniknęli, ale oni byli, coraz bardziej i bardziej. Ale nawet nie to jest najważniejsze, nie ta zimna krew, tylko prosta matematyka. Jak on tu, to ja mogę zrobić tak, tak albo tak. Jeśli ruszę się tu, to on zrobi to, a jak tu, to tamto. Myk polega na tym, by umieć przewidzieć jak najwięcej posunięć naprzód. Umieć sobie zwizualizować pole walki za dwa, pięć, dziesięć posunięć.

Konsekwencje. Jeśli zrobię to, to wydarzy się to albo tamto. Jeśli wydarzy się tamto, mogę na to zareagować tak lub śmak. Ile posunięć naprzód jesteś w stanie przewidzieć? Jak szeroki obraz tego pola walki jesteś w stanie dostrzec? Czy widzisz tylko kilka pól wokół siebie, czy ogarniasz całą szachownicę? Czy masz swoją taktykę, czy tylko reagujesz na to, co ci się przytrafia? Czy ogarnąłeś już, że nie liczba zbitych pionów jest najważniejsza?

Konsekwencje

Czasem naprawdę wystarczy tak niewiele. Rozejrzeć się, na zimno, na trzeźwo, bez emocji i bez ściemy. I policzyć. Jak ja tu, to życie tam. Jak życie tam, to ja tu albo tu. Jak będzie wyglądała ta szachownica za rok, za pięć, za dziesięć lat? Jakie mogą być konsekwencje twoich słów? Jakie mogą być konsekwencje twoich decyzji? Jakie mogą być konsekwencje tego, że nic nie zrobisz? 

Zawsze grałam zachowawczo. I wiecie, co zrobił mój trener? Kazał mi na przekór rozgrywać agresywny debiut. Miałam tendencję do bunkrowania się za pionami, a on mi kazał w drugim posunięciu rzucać się przeciwnikowi do gardła.

No i może nie jestem świetną szachistką. Ale teraz już nie przeszkadzają mi gapie. Nie aż tak, jak kiedyś Wciąż uczę się lepiej i szybciej liczyć. Pracuję nad koncentracją. Nie bunkruję się.

Nie siadam już nad szachownicą, ale wiem, że kiedyś powiem: szach-mat, życie.

O mnie

Cześć, mam na imię Natalia, ale mów mi Nat. Lubię muzykę Archive, kolor turkusowy i dobre filmy. Hobbystycznie przełamuję swoje lęki i krytykuję ludzi. Nałogowo powątpiewam. Na co dzień przyjaźnię się ze swoją nerwicą. Jestem introwertyczką. Bywam złośliwa. Używam ironii dużo i często. Nie trawię laktozy ani disco polo.

Fanpage

Instagram

Albo na przykład kiedy masz good hair day i stwierdzasz, że to świetna okazja, by wreszcie jak prawdziwy człowiek zrobić sobie selfie z kaczym dzióbkiem, takie seksi, zachęcające do interakcji, takie sugerujące że twarz ma się ładną i młodą i o wspaniałych rysach... ...A potem się okazuje, że nic się nie zmieniło, dalej masz wewnętrznie pięć lat, kuku na muniu i ryj urodziwy tak se, ale plastyczny za to. Och well, tak już musi zostać. Nierobienie dziwnych min do zdjęcia jest dla mnie sztuką wyższą, którą tyleż podziwiam, co jej nie pojmuję.  #selfie #ryj #funnyface #tryingtobegrownup #failed #instaphoto #instapic #funny #polishgirl #polishwoman #face #weirdo #childish #drivingnuts
Takie było moje lato.  Mały, ale i całkiem już duży człowiek, coraz intensywniej poznający świat. I ja, rozdarta między chęcią cierpliwego pokazania mu każdego źdźbła trawy, a potrzebą ciszy, spokoju i samotności. Bywało burzliwe, a bywało też wspaniale. Czasem bywało między nami chłodno, ale to nigdy nie trwa długo 😉  Z kolei lato jeszcze trochę potrwa, ale wrzesień jakoś "zalicza się" nieoficjalnie do jesieni. Czekam z utęsknieniem na tę jesień i wreszcie trochę powietrza. 🥵  #summer #summertime #holiday #kidstagram #kid #boy #ladybird #parenting #chill
Weselny weekend na Mazurach 😍 było pięknie, it łoz bjutiful.
#couple #wife #husband #weddingguests #masuria #mazury #selfie #mirrorselfie #landscape #sunset
Sypialnia T, a dalej nasza. Tak teraz wyglądają. Na szczęście już tam nie mieszkamy 😂  #remoncik #homedecor #homedecorpragapolnoc #jestklimat #instaphoto #desertedhouse #ruins
Baj baj cienie do powiek. #piecminutmnieniebylo #zycieztrzylatkiem #parenting #3yo #kids #zapomnialamjaksierobihasztagi
Rośnie nam (łudzę się) jeden z niewielu przyszłych czytelników książek (i jeden z zapewne wielu miłośników leżaków). #kid #boy #summer #holiday #masuria #reading #bookstagram #book #chill #chillout #ksiazet #t #wakacje #mazury #czytaniejestsexy #czytanie #książka #mazury #drivingnuts
Kiedy kochasz słodycze tak bardzo, że przyjaciele zabierają Cię na najsłodszy deser świata, by eksperymentalnie sprawdzić, czy podołasz... prawie podołałam, troszkę napoju zostało. Ale hej, bita śmietana, donut, orzeszki, masło orzechowa i polewy (czekoladowa+toffi) - wylądowały w moim brzuszku. 😏 Omnomnom. Jak ktoś ma ochotę zamordować swoją trzustkę, to wpadajcie do naleśnikarni Lalka 😂 #bylopyszne #alejapierdziu #ilecukru #deser #koktajl #dessert #cocktail #sweets #sugar #alotofsugar #omnomnom #yummy #friends #hangout #chill #eat #eatwhatyouwant #drivingnuts
Mamo, tato, przyniosłem ciastka. #ciastkazkrowy #ciastkazeswinki #ciastkazludzi #omg #rodzicielstwo #parenting #kid #boy #son #cooking #toys #weirdmornings #2yo #dwulatek #drivingnuts
Find the door. #porto #portugal #visitporto #visitportugal #holiday #door #doors #colors #collage #vacation #instadaily #instagood #drivingnuts