Co robimy w ukryciu – recenzja


Dzień dobry, dziś bez zbędnych wstępów, opowiemy sobie o tym, co robimy w ukryciu.
P.S. WIEM, WIEM, to nie jest blog recenzencki, już niedługo wracam na salony ze swoim zwyczajowym darciem łacha z ludzi. Promise.

wwditsSłuchajcie, ostatnio natrafiłam na film „Co robimy w ukryciu”, który trudno jest nawet opisać słowami. Ale żyję ze słów, więc niech będzie, że się postaram. W skrócie sytuacja wygląda tak: grupie filmowców udaje się namówić trójkę bohaterów na nakręcenie o nich filmu dokumentalnego. Przez pewien czas zatem w ich codziennym życiu towarzyszy delikwentom kamera. Bohaterowie to współlokatorzy, którzy na pozór zmagają się z dość typowymi problemami dnia codziennego, jak na przykład ustalenie, czyja kolej na zmywanie lub odkurzanie korytarza. Nasi bohaterowie jednak, oczywiście, to nie są tacy sobie zwykli bohaterowie. Viago, Deacon i Vladislav to wampiry.

Nie każdy lubi dzieła o wampirach i ja to szanuję, a nawet rozumiem. Do momentu, gdy obejrzałam dwukrotnie wszystkie siedem sezonów „Buffy the vampire slayer” (serio, zrobiłam to), gardziłam wampirzą tematyką, wydawała mi się niemądra i infantylna. Niewiele się w tej kwestii zmieniło, oprócz tego, że o wampirach wiem już chyba wszystko i umiarkowanie lubię filmy o nich. O ile gra w nich Brad Pitt, a nie Robert Pattinson.

 

 A ponieważ to „dokument”, to twórcy mogli sobie pozwolić na więcej luzu. Bohaterowie bez żenady patrzą prosto w oko kamery, zwracając się nieraz bezpośrednio do niej. Ba, filmowcy (ci prawdziwi, nie ci w filmie) weszli w konwencję do tego stopnia, że w pewnym momencie w akcję filmu zaangażowani stają się sami kamerzyści. Skoro wampiry, to i nie mogło zabraknąć wilkołaków, a wampiry i wilkołaki, jak powszechnie wiadomo, gardzą sobą nawzajem. Pojawią się również ludzie i standardowy konflikt wewnętrzny wampira, gdy polubi człowieka: zjeść go, czy miło z nim spędzić czas? Ba, znalazło się tam również miejsce na, bardzo poboczny i bardzo delikatny, ale jednak wątek miłosny!

tumblr_nxbiy2KuAW1sn7fybo1_400

Czy to brzmi zachęcająco? Na pewno nietypowo, a ja mam upodobanie do rzeczy dziwnych lub wręcz dziwacznych. Ale obiecuję, że „Co robimy w ukryciu” to film, który jest wart grzechu, nawet dla ludzi, którzy nie pasjonują się wampirami i dziwactwami na co dzień. A to za sprawą cudownego, porąbanego, ironicznego, kompletnie absurdalnego humoru oraz pięknej realizacji, w której rolę grają detale. Oprawa muzyczna, stroje, smaczki w scenariuszu… W dodatku widać, że ekipa filmowa świetnie się bawiła na planie, a to nie jest bez znaczenia. Dobra głupawka działa cuda.

„Co robimy w ukryciu” to taka perełka, wisienka na torcie, takie cudo-cudowności. Film, na którym co chwilę mam banana na ryju, a jednocześnie co jakiś czas mamroczę pod nosem „cooooo ja oglądam?!”. Nie wszystkie sceny są nakręcone z idealnym realizmem, lub mówiąc wprost, na efekty specjalne nie mieli zbyt dużego pieniążka, dlatego jakiekolwiek próby podejścia do tego filmu na serio i z powagą skończą się srogim rozczarowaniem. Natomiast duża doza dystansu zapewni wam rozkoszny rechocik od pierwszej do ostatniej minuty.

Obejrzyjcie sobie zwiastun, a pod nim znajdziecie pierwszych parę minut filmu.

Smacznego.

O mnie

Cześć, mam na imię Natalia, ale mów mi Nat. Lubię muzykę Archive, kolor turkusowy i dobre filmy. Hobbystycznie przełamuję swoje lęki i krytykuję ludzi. Nałogowo powątpiewam. Na co dzień przyjaźnię się ze swoją nerwicą. Jestem introwertyczką. Bywam złośliwa. Używam ironii dużo i często. Nie trawię laktozy ani disco polo.

Fanpage

Instagram

Portret mojego męża wykonany przez księciunia T. Myliłby się ten, kto doszukiwałby się tu zarysu twarzy. Dzieło przedstawia brzuch (to okrągłe), na zielono zaznaczona tchawica i płuca, a na bordowo serce i... "rurki". 😳🤔 #motherhood #parenting #kidstagram #kidspainting #body #belly #heart #lungs #kidsart #anatomy #4yo
when ur stuck in the office and you'd rather be in the woods  #office #work #letmeout #naturedesire #woods #forest #cuteness #deer #ohdeer #greenery #creativeteam #creativityatwork #deadlinesmustwait #figuresfromflyingtiger #flyingtiger #insta #instaphoto #instapic
Droga do pracy. W samym środku Wawki. Można 😎 #niceview #nature #morning #warsaw #krolikarnia #sunrise #autumn
Albo na przykład kiedy masz good hair day i stwierdzasz, że to świetna okazja, by wreszcie jak prawdziwy człowiek zrobić sobie selfie z kaczym dzióbkiem, takie seksi, zachęcające do interakcji, takie sugerujące że twarz ma się ładną... A potem się okazuje, że nic się nie zmieniło, dalej masz wewnętrznie pięć lat i nie da się zrobić normalnego zdjęcia. 
#selfie #ryj #funnyface #tryingtobegrownup #failed #instaphoto #instapic #funny #polishgirl #polishwoman #face #weirdo #childish #drivingnuts
Takie było moje lato.  Mały, ale i całkiem już duży człowiek, coraz intensywniej poznający świat. I ja, rozdarta między chęcią cierpliwego pokazania mu każdego źdźbła trawy, a potrzebą ciszy, spokoju i samotności. Bywało burzliwe, a bywało też wspaniale. Czasem bywało między nami chłodno, ale to nigdy nie trwa długo 😉  Z kolei lato jeszcze trochę potrwa, ale wrzesień jakoś "zalicza się" nieoficjalnie do jesieni. Czekam z utęsknieniem na tę jesień i wreszcie trochę powietrza. 🥵  #summer #summertime #holiday #kidstagram #kid #boy #ladybird #parenting #chill
Weselny weekend na Mazurach 😍 było pięknie, it łoz bjutiful.
#couple #wife #husband #weddingguests #masuria #mazury #selfie #mirrorselfie #landscape #sunset
Sypialnia T, a dalej nasza. Tak teraz wyglądają. Na szczęście już tam nie mieszkamy 😂  #remoncik #homedecor #homedecorpragapolnoc #jestklimat #instaphoto #desertedhouse #ruins
Baj baj cienie do powiek. #piecminutmnieniebylo #zycieztrzylatkiem #parenting #3yo #kids #zapomnialamjaksierobihasztagi
Rośnie nam (łudzę się) jeden z niewielu przyszłych czytelników książek (i jeden z zapewne wielu miłośników leżaków). #kid #boy #summer #holiday #masuria #reading #bookstagram #book #chill #chillout #ksiazet #t #wakacje #mazury #czytaniejestsexy #czytanie #książka #mazury #drivingnuts