Nerwica – z czym ją się je i czy nerwicowcy są nerwowi?


Zdałam sobie niedawno sprawę, że ludzie nadal niewiele wiedzą o tym, czym jest nerwica. O depresji coraz więcej się mówi i wierzę (choć pewnie żyję w pewnego rodzaju bańce), że zwiększa się społeczna świadomość i już niedługo tylko ignorant będzie utożsamiał depresję z lenistwem/smutkiem/słabym charakterem. Ale mam wrażenie, że nadal nerwica to w oczach wielu osób wyłącznie natręctwa, czyli np. mycie rąk 18 razy dziennie albo mieszanie cukru w herbacie osiem razy w lewo i trzy w prawo. Albo po prostu – bycie nerwowym, płaczliwym, nadmiernie emocjonalnym. Na psychologii/psychiatrii znam się tylko na tyle, na ile mnie to w jakiś sposób dotyczy. Dlatego z mojego całkowicie laickiego punktu widzenia przedstawiam Wam Jej Wysokość Kurwiszcze Nerwicę, która próbuje rządzić moim mózgiem już od wielu lat, czasami sprowadzając do pomocy swoją kuzynkę Depresję. Krótki kursik, o co chodzi w nerwicy.

Natręctwa – nerwica czy nie nerwica?

FAKT – natręctwa mogą być częścią, albo raczej jednym z objawów nerwicy.

MIT – nerwica = natręctwa.

Natręctwa to czynności wykonywane kompulsywnie, czyli chory czuje wewnętrzny przymus wykonania danej czynności i nie jest w stanie go opanować. Na przykład czuje, że MUSI policzyć wszystkie mijane czerwone samochody, albo że musi trzy razy wrócić się do domu i sprawdzić, czy zakręcił gaz. Natręctwa mogą się objawiać tym, że ktoś nie poda ręki kobiecie (serio, znałam taki przypadek) albo nie dotknie klamki drzwi gołą dłonią. Że musi umyć włosy w każdą niedzielę. Chory ma świadomość, że to nieracjonalne, ale chwilowo nie chce, nie jest w stanie lub nie ma siły z tym walczyć.

Natręctwa bywają dużo mniej spektakularne, np. natrętne myśli, obsesyjna obawa przed czymś, liczenie w myślach. Bywają mylone z pedantyzmem, na przykład ustawianie równo wszystkich przedmiotów na biurku, ciągłe poprawianie włosów czy stroju, poprawianie przekrzywionych obrazków u kogoś w mieszkaniu. To nie znaczy oczywiście, że każdy, kto poprawia włosy lub obrazki, jest chory na nerwicę. Jeśli jednak robi to kompulsywnie i nie jest w stanie skupić się na niczym innym, dopóki nie zaspokoi swojej potrzeby poprawienia włosów/obrazka/etc., to wtedy już należałoby się zastanowić, czy wszystko jest okej.

Natręctwa jednak nie są głównym wyznacznikiem nerwicy, ponieważ… nerwica natręctw to tylko jeden z rodzajów nerwicy. Ja na przykład nie mam żadnych natręctw. A jestem pięknym, dorodnym przykładem osoby chorującej na nerwicę. Skąd więc wizerunek nerwicowca jako osoby z natręctwami? Moim zdaniem, z kina. Natręctwa ślicznie się wplatają w ironiczno-komediowy klimat.

 

Nerwica to zaburzenie emocjonalne czy choroba psychiczna?

MIT – nerwica to choroba psychiczna (ergo, nerwicowcy to wariaci)

MIT – nerwica to nie choroba psychiczna (ergo, nerwicowcom tak naprawdę nic nie jest)

Zaburzenia emocjonalne to nie to samo, co choroba psychiczna. W przypadku choroby psychicznej chory ma zaburzone postrzeganie rzeczywistości, przy czym nie zdaje sobie z tego sprawy. Może mieć halucynacje, paranoję albo urojenia i jest przekonany, że to jest realne, a wszyscy wokół tego nie widzą, nie rozumieją lub są nastawieni przeciwko niemu. W przypadku nerwicy, chory postrzega rzeczywistość w sposób niezaburzony, jedynie jego emocje bywają mocno nieadekwatne. Taka osoba może sobie jak najbardziej zdawać sprawę z tego, że np. paniczny lęk przed windą, samolotem, otwartą przestrzenią, zmianą życiową albo obcymi ludźmi jest nieuzasadniony, nieracjonalny i blokuje jego normalne funkcjonowanie. Cóż, kiedy mimo tej świadomości lęk dalej mieszka w naszym ciele.

Niezrozumienie tego lęku i nieumiejętność walki z nim to między innymi powody, dla których terapia może pomóc wydostać się z nerwicowej pętli zachowań/przekonań. Nie leki i nie „ogarnianie się” na własną rękę. Wybaczcie, ale nie wierzę w takie „ogarnianie” nerwicy samodzielnie. Nerwica to najczęściej m.in. ogromny egocentryzm, a to z zasady uniemożliwia spojrzenie na siebie samego z dużego dystansu, który bywa niezbędny, by zdemaskować to, co w naszym myśleniu czy zachowaniu nie pochodzi od nas, a wynika z choroby.

Nerwica to nerwowość i emocjonalność

MIT – nerwicowcy są nerwowi i emocjonalni

Na nerwowość i emocjonalność składa się wiele rzeczy, takich jak osobowość, temperament, doświadczenie, sytuacja życiowa, nawet dojrzałość. Całe życie uważałam samą siebie za osobę nadmiernie emocjonalną, przy czym na zewnątrz byłam postrzegana jako niezwykle opanowana. Ot, taki paradoksik. Z wiekiem wszystko się wyrównało. Trochę się dogadałam ze swoimi emocjami i trzymam je w garści, mniej więcej też umiem już z nich czytać.

Przykład? Mając świadomość, że choruję na zaburzenie emocjonalne, nie zawsze traktuję własne emocje dosłownie. Czyli – nie zawsze ślepo się nimi kieruję. Gdybym tak robiła, nie miałabym teraz rodziny, bo przez kilka pierwszych miesięcy związku z P. byłam w nieustającym stanie lękowym. Nowy związek mojej psychice wydawał się sytuacją zagrożenia (np. groził uzależnieniem emocjonalnym i w efekcie, w przyszłości, poczuciem odrzucenia i bezradności po rozstaniu). Mimo to minęło parę lat i jest zajebiście. Na szczęście nie kierowałam się wtedy emocjami. Przynajmniej – nie do końca. Bo przecież to, co czułam na temat P., to też były emocje. :) W każdym razie, osoba chorująca na nerwicę może być bardzo nerwowa i emocjonalna. A może też nie być.

Nerwica psychiki, nerwica serca, nerwica… jelit?

MIT – nerwica to choroba objawiająca się wyłącznie w sferze emocji i psychiki

W nerwicy niezwykle często występują objawy psychosomatyczne i zdarza się, że to dopiero dzięki nim chory zostaje w końcu zdiagnozowany. To mogą być napięciowe bóle głowy, bóle brzucha, bliżej niezidentyfikowane bóle w ciele, zawroty głowy, duszności, drętwienie nóg lub rąk. To mogą być nawet objawy zawału, tylko że… bez zawału. Bywa, że taka osoba odczuwa objawy psychosomatyczne, ponieważ lęk jest tak głęboko w niej zakopany, że nawet o nim… nie wie. Organizm jednak musi go jakoś odreagować.

Oczywiście chory nie robi tego celowo czy świadomie, ale w pewnym sensie łatwiej jest jego psychice znieść fizyczne dolegliwości, niż stawić czoła problemom z emocjami, z którymi sobie nie radzi. Na przykład jeśli ktoś jako dziecko był uczony, że „złość piękności szkodzi”, jako dorosły może nie umieć konstruktywnie wyrażać i odreagowywać złości, więc za wszelką cenę ją tłumi. A tłumienie emocji zawsze, ale to zawsze wylezie na wierzch i odbije nam się czkawką. Jak odetniemy się od swoich emocji, to organizm da nam popalić psychosomatyką. Prawda, że to kurwiszcze jest całkiem ciekawym zaburzeniem? :)

Na czym polega nerwica?

No dobrze, więc do brzegu. Na czym, w końcu, polega ta nerwica? Najkrócej i najbardziej łopatologicznie – w nerwicy chodzi o lęk. Lęk bywa u nerwicowca główną emocją. Bywa, że zastępuje lub wypiera inne trudne emocje, takie jak żal czy złość. To lęk biorący się z trudnego wydarzenia w przeszłości, które z jakiegoś powodu nie zostało wówczas – ani nigdy później – odpowiednio odreagowane. To może być coś spektakularnie traumatycznego (molestowanie, przemoc fizyczna czy psychiczna itp.) lub coś, czego nasze społeczeństwo póki co wciąż nie traktuje zbyt serio (za mało uwagi poświęcanej dziecku, nieodpowiadanie na jego potrzeby, traktowanie go z góry, nadmierne wymagania lub brak wymagań, rozpad rodziny, faworyzowanie któregoś z dzieci i wiele wiele innych). Obrazowo rzecz ujmując, nerwica to taka emocjonalna rana, która została zaniedbana, i zamiast się zagoić i zabliźnić, to ona gnije, ropieje i się jątrzy.

To lęk irracjonalny, lęk paraliżujący, lęk tak silny, że aż obezwładniający. Lub przeciwnie – objawiający się jedynie jako delikatne, lecz nieustające uczucie wewnętrznego niepokoju. Lęk może nie dotyczyć niczego konkretnego. W ogóle według psychologicznej terminologii tym się właśnie różni lęk od strachu – strach czujemy przed czymś konkretnym, w danym momencie, i jest to racjonalne (w sytuacji zagrożenia); lęk czujemy tak po prostu, irracjonalnie, a zagrożenie jest wyimaginowane. Ot taka ciekawostka.

Najczęstsze objawy

Do objawów nerwicy zaliczają się więc przede wszystkim:

-> wszelkie rodzaje irracjonalnego lęku, w tym również ataki paniki (pierwsze u siebie pamiętam w okresie, gdy miałam 13-14 lat, czyli ponad 15 lat temu!)

-> przewidywanie czarnych scenariuszy, lęk przed złymi wydarzeniami, np. chorobą, nagłą śmiercią, wypadkiem, katastrofą (np. ja czasem nie mogę spać, bo mi się wydaje, że w nocy wybuchnie wojna albo pożar)

-> zamartwianie się, nie mające racjonalnych podstaw w rzeczywistości (np. wariuję, że Książę T. zachoruje na jakąś straszną chorobę, mimo że na chwilę obecną jest zdrowy jak ryba)

-> niedające się opanować fobie (np. przed pająkami, zamkniętymi pomieszczeniami, sytuacjami braku kontroli (lot samolotem), wystąpieniami publicznymi, pobieraniem krwi, ptakami i co tylko jeszcze wymyślicie)

-> zaburzenia emocjonalne, takie jak huśtawki nastrojów, obniżony nastrój, niestabilność emocjonalna, apatia, problemy z koncentracją

Teraz już może widzicie, dlaczego nerwica lubi się z depresją. Zresztą nie trzeba daleko szukać, moja diagnoza brzmi: F41.2, czyli zaburzenia nerwicowo-depresyjne mieszane, vel. depresja lękowa. Moja psychiatra twierdzi wręcz, że po prostu poziom lęku odczuwanego przeze mnie jest tak wysoki, że psychika tego nie wytrzymuje i stąd właśnie – z nerwicy – bierze się wtórnie moja depresja.

Podsumowanie

Wiem, że delikatnie rzecz ujmując, nie wyczerpałam tematu. O nerwicy można pisać i pisać, bo oprócz tego, że to wredne kurwiszcze, to jest to całkiem interesujące i niestety dość powszechne zaburzenie. Przy czym terapia u dobrego specjalisty może podnieść jakość życia chorego o milion punktów, dlatego czuję wewnętrzną misję szerzenia wiedzy o nerwicy i depresji. Żeby jak najwięcej osób, które chorują, ale to wypierają, zaczęły się leczyć i przestały się męczyć. I swoich bliskich męczyć. Bo nie zapominajmy, że nieleczone zaburzenia emocjonalne rozpieprzają też ludzi wokół nas.

O mnie

Cześć, mam na imię Natalia, ale mów mi Nat. Lubię muzykę Archive, kolor turkusowy i dobre filmy. Hobbystycznie przełamuję swoje lęki i krytykuję ludzi. Nałogowo powątpiewam. Na co dzień przyjaźnię się ze swoją nerwicą. Jestem introwertyczką. Bywam złośliwa. Używam ironii dużo i często. Nie trawię laktozy ani disco polo.

Fanpage

Instagram

Portret mojego męża wykonany przez księciunia T. Myliłby się ten, kto doszukiwałby się tu zarysu twarzy. Dzieło przedstawia brzuch (to okrągłe), na zielono zaznaczona tchawica i płuca, a na bordowo serce i... "rurki". 😳🤔 #motherhood #parenting #kidstagram #kidspainting #body #belly #heart #lungs #kidsart #anatomy #4yo
when ur stuck in the office and you'd rather be in the woods  #office #work #letmeout #naturedesire #woods #forest #cuteness #deer #ohdeer #greenery #creativeteam #creativityatwork #deadlinesmustwait #figuresfromflyingtiger #flyingtiger #insta #instaphoto #instapic
Droga do pracy. W samym środku Wawki. Można 😎 #niceview #nature #morning #warsaw #krolikarnia #sunrise #autumn
Albo na przykład kiedy masz good hair day i stwierdzasz, że to świetna okazja, by wreszcie jak prawdziwy człowiek zrobić sobie selfie z kaczym dzióbkiem, takie seksi, zachęcające do interakcji, takie sugerujące że twarz ma się ładną... A potem się okazuje, że nic się nie zmieniło, dalej masz wewnętrznie pięć lat i nie da się zrobić normalnego zdjęcia. 
#selfie #ryj #funnyface #tryingtobegrownup #failed #instaphoto #instapic #funny #polishgirl #polishwoman #face #weirdo #childish #drivingnuts
Takie było moje lato.  Mały, ale i całkiem już duży człowiek, coraz intensywniej poznający świat. I ja, rozdarta między chęcią cierpliwego pokazania mu każdego źdźbła trawy, a potrzebą ciszy, spokoju i samotności.  #summer #summertime #holiday #kidstagram #kid #boy #ladybird #parenting #chill
Weselny weekend na Mazurach 😍 było pięknie, it łoz bjutiful.
#couple #wife #husband #weddingguests #masuria #mazury #selfie #mirrorselfie #landscape #sunset
Sypialnia T, a dalej nasza. Tak teraz wyglądają. Na szczęście już tam nie mieszkamy 😂  #remoncik #homedecor #homedecorpragapolnoc #jestklimat #instaphoto #desertedhouse #ruins
Baj baj cienie do powiek. #piecminutmnieniebylo #zycieztrzylatkiem #parenting #3yo #kids #zapomnialamjaksierobihasztagi
Rośnie nam (łudzę się) jeden z niewielu przyszłych czytelników książek (i jeden z zapewne wielu miłośników leżaków). #kid #boy #summer #holiday #masuria #reading #bookstagram #book #chill #chillout #ksiazet #t #wakacje #mazury #czytaniejestsexy #czytanie #książka #mazury #drivingnuts