Możemy być beznadziejni, bo tak nas wychowano


Kto jest winny naszych życiowych błędów? My sami? A może jednak rodzice i ich złe wychowanie? Może społeczeństwo? Może prehistoryczne małpy?

złe wychowanieJesteśmy tylko tacy, na jakich nas wychowano

Łatwo jest zrzucić karb życiowych porażek na swoich rodziców. Łatwo jest oczyścić ich kosztem własne sumienie. Poczuć się wolnym od bycia frajerem, od bycia winnym, od porażki. Przecież to nie nasza porażka, tylko ich. To jest cudowne rozwiązanie naszych czasów, by przyczyn własnych niepowodzeń doszukiwać się w trudnym dzieciństwie, zaniedbaniach wychowawczych rodziców, oziębłości emocjonalnej, wszelkich brakach. My jesteśmy tylko tacy, na jakich nas wychowano. To nie nasza wina, że wychowano nas źle.

Oczywiście, że jest to szeroko rozumiana gównoprawda, bo jedynymi osobami, które ponoszą odpowiedzialność za nasze dorosłe życie, jesteśmy my sami. Choćbyśmy wychodzili z domu obarczeni stukilowymi kulami chujowych doświadczeń, tylko od nas zależy, co z nimi zrobimy. Jeśli postanowimy taplać się z nimi po dnie, to odpowiedzialność za życiową chujowiznę spada na nasze barki. No sorry.

Festiwal rodzicielskiej głupoty

Niestety festiwal głupoty nie jest zakończony. Równie łatwo jest bowiem powiedzieć: „no tak, ulegasz tej debilnej modzie na szukanie winy u rodziców” i poczuć się wolnym od bycia winnym skrzywienia swojemu dziecku psychiki. Po co myśleć o własnych błędach wychowawczych, skoro przyjemniej się myśli o tym, co na obiad? No ale poważnie – po co? Takie mody debilne teraz, panie, z tej Hameryki przychodzo. Kiedyś nikt się nad tym nie roztkliwiał i dobrze było. Więc nie myślą, taplając się w najbezpieczniejszym przeświadczeniu, że „może nie byli idealni, ale robili, co mogli”, cokolwiek to niby znaczy – bo przecież zawsze można zrobić więcej, postarać się bardziej. Nie zawsze wygrywamy z własną słabością, to normalne.

Mamy więc rodzica, który się nie spisał. W którymś momencie odpuścił sobie bardziej, niż musiał. Alkohol, przemoc, nieobecność, oziębłość emocjonalna, kłamstwa, manipulacje, zaniedbywanie? Niepotrzebne skreślić. To nie musi być głęboką patologią pisane, to czasem może być kompletnie niedostrzegalne z zewnątrz. Rodzic całkiem niechcący, z głupoty, z egoizmu, może z megalomanii spierdolił swemu dziecku psychikę. Może dokumentnie, a może tylko trochę. Może dziecko pije, ćpa i ma poszatkowane kończyny, a może tylko trochę bardziej niż przeciętny człowiek nie umie się odnaleźć w rzeczywistości. Dziecko w końcu dorasta i w wersji a) idzie na terapię albo na inne 12 kroków, poznaje wartościowych przyjaciół, modli się, medytuje, czyta, biega albo w jakikolwiek inny konstruktywny sposób przepracowuje swoją życiową chujowiznę. Już zawsze będzie miało blizny na psychice, ale uczy się, jak z nimi żyć, po to, by nie odreagowywać na innych, by nie popełnić tych samych błędów i zamknąć ten zaklęty krąg.

złe wychowanieSpirala głębokiej chujowizny

W wersji b) dziecko nigdy tak do końca nie dorasta. Nieważne, czy powiela patologię, której samo zaznało, czy idzie w zupełnie inną stronę. Grunt, że nie rozumie, co tak naprawdę je spotkało, pielęgnuje w sobie poczucie krzywdy i szuka winnych, ale ich odnalezienie nie przynosi mu ulgi; cóż czterdziestoletniej kozie z tego, że jej stary, schorowany rodzic przyzna: „masz rację, popełniliśmy błąd”? Przecież to owa koza spierdoliła sobie dorosłe życie, nie idąc naprzód, lecz patrząc ciągle za siebie. I ona, co gorsza, wedle wszelkich prawideł prawdopodobieństwa, może zostać rodzicem, który równie skrzywi swoje dzieci. Jak bowiem człowiek z nieprzepracowaną w głowie patologią może być mądrym i świadomym rodzicem? Nie może. A najgorzej, gdy dziecko względnie małą chujowiznę, samo zostając rodzicem, pomnoży do głębszej patologii. Ta spirala potrafi długo się nakręcać i nigdy nie kończyć.

To nie ja, to ona. Złe wychowanie mode on

Nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji, jeśli chcemy szukać winnych. Na końcu winni zawsze są nasi starzy. I cóż z tego, skoro ich krzywdom winni są ich starzy, i tak dalej, i tak dalej. Może ostatecznie winny jest pierwszy Piast, może Adam i Ewa, a może małpy. So what? Ktoś musi powiedzieć „dość” i zamiast destrukcyjnie się wyżywać lub buntowniczo tupać nóżką, przepracować wszystko w sobie samym. W sobie – nie w innych. Ktoś musi przerwać spiralę patologii, czymkolwiek by ona w danej sytuacji nie była. Wziąć na barki odpowiedzialność za samego siebie i za wychowanie własnych dzieci.

W dorosłym życiu żadnej chujowizny którą uskuteczniasz, nie usprawiedliwia nic, co spotkało cię w dzieciństwie. Co nie znaczy, że jeśli to ty jesteś lub byłeś w którymkolwiek momencie chujowym rodzicem, to możesz umyć ręce od wszelkiej winy. Byłaby to doprawdy pierwszorzędna hipokryzja. Jeśli to nie ty przerwałeś spiralę patologii, to nie masz z czego być dumnym. A jeśli twoje dzieci z jakiegoś powodu wyszły z okresu dojrzewania z okaleczoną psychiką, to znak, że udało ci się coś koncertowo spierdolić.

złe wychowaniePokolenie XYZ

Mówcie co chcecie, że banany, że lamusy, że zapatrzeni w ekrany smartfonów, że Pokemony. Obecni młodzi dorośli nie są pozbawieni patologii. Jednak w całym swoim zadufaniu i przemądrzałości, to pokolenie ma jedną, znaczącą przewagę nad poprzednikami: dostęp do wiedzy, jakiej przeciętni ludzie dotychczas nie mieli.

Współczesny młody homo sapiens nie może się wykpić tym, że „on nie wiedział”. Niech gugluje. Niech zbiera dane, na podstawie których ułoży własne, niedoskonałe algorytmy przyszłych decyzji. I niech nie dostaje drgawek na dźwięk słów „pomoc” czy „psychiatra”. Kiedyś królowały mądrości ludowe: krążące po świecie i oczywiście nie zawsze prawdziwe informacje o psychologii, socjologii, wychowaniu, jedzeniu, środowisku, ludziach – o wszystkim. Mało kto je kwestionował. Wysysało się tę wiedzę z mlekiem matki. Otrzymywało w spadku po dziadku. Tak było, bo „przecież wszyscy to wiedzą”. Teraz zaś częściej niż kiedykolwiek mamy możliwość wyboru spośród wielu dróg. Kwestionowania. Szukania u źródeł. Kiedyś przeważnie ludzie znali jedną drogę – tę którą przekazali im ich rodzice. Rzadko wybierali coś kompletnie innego. Teraz wszystko można szybko i łatwo sprawdzić.

Zdarza się, że to właśnie osoby mniej więcej w moim wieku są w swojej rodzinie – albo przynajmniej starają się być – ostatnim ogniwem chujowizny. Że to właśnie ci ludzie postanawiają przerwać spiralę, złamać klątwę, żyć inaczej. Mam nadzieję, że to się uda, że to się cały czas udaje. Że to nie jest tylko złudzenie optyczne, moje pobożne życzenie. Strasznie przykro jest patrzeć, jak te wszystkie nerwice, depresje, nałogi i problemy z samooceną spływają gładko z pokolenia na pokolenie. Przecież nie muszą. Ale czy się udało i czy jest jakakolwiek poprawa dowiemy się za jakieś dwadzieścia lat. Może nawet później.

Wszystko zależy od nas

Mam nadzieję, że będę spoko starą dla Księcia T., chociaż czasem świadomość – ta cholerna świadomość – jak wiele ode mnie zależy, od pozornie zupełnie błahych zachowań czy decyzji, mnie wręcz paraliżuje. Co robię, by nie zwariować pod presją? Myślę, czytam – mnóstwo czytam – dyskutuję i wszystko poddaję w wątpliwość. A poza tym wysyłam maile do Księcia T. – może jeśli okażę się rodzicielską porażką, to dzięki temu chociaż trochę lepiej mnie zrozumie. Może będzie mu łatwiej.

O mnie

Cześć, mam na imię Natalia, ale mów mi Nat. Lubię muzykę Archive, kolor turkusowy i dobre filmy. Hobbystycznie przełamuję swoje lęki i krytykuję ludzi. Nałogowo powątpiewam. Na co dzień przyjaźnię się ze swoją nerwicą. Jestem introwertyczką. Bywam złośliwa. Używam ironii dużo i często. Nie trawię laktozy ani disco polo.

Fanpage

Instagram

Portret mojego męża wykonany przez księciunia T. Myliłby się ten, kto doszukiwałby się tu zarysu twarzy. Dzieło przedstawia brzuch (to okrągłe), na zielono zaznaczona tchawica i płuca, a na bordowo serce i... "rurki". 😳🤔 #motherhood #parenting #kidstagram #kidspainting #body #belly #heart #lungs #kidsart #anatomy #4yo
when ur stuck in the office and you'd rather be in the woods  #office #work #letmeout #naturedesire #woods #forest #cuteness #deer #ohdeer #greenery #creativeteam #creativityatwork #deadlinesmustwait #figuresfromflyingtiger #flyingtiger #insta #instaphoto #instapic
Droga do pracy. W samym środku Wawki. Można 😎 #niceview #nature #morning #warsaw #krolikarnia #sunrise #autumn
Albo na przykład kiedy masz good hair day i stwierdzasz, że to świetna okazja, by wreszcie jak prawdziwy człowiek zrobić sobie selfie z kaczym dzióbkiem, takie seksi, zachęcające do interakcji, takie sugerujące że twarz ma się ładną... A potem się okazuje, że nic się nie zmieniło, dalej masz wewnętrznie pięć lat i nie da się zrobić normalnego zdjęcia. 
#selfie #ryj #funnyface #tryingtobegrownup #failed #instaphoto #instapic #funny #polishgirl #polishwoman #face #weirdo #childish #drivingnuts
Takie było moje lato.  Mały, ale i całkiem już duży człowiek, coraz intensywniej poznający świat. I ja, rozdarta między chęcią cierpliwego pokazania mu każdego źdźbła trawy, a potrzebą ciszy, spokoju i samotności.  #summer #summertime #holiday #kidstagram #kid #boy #ladybird #parenting #chill
Weselny weekend na Mazurach 😍 było pięknie, it łoz bjutiful.
#couple #wife #husband #weddingguests #masuria #mazury #selfie #mirrorselfie #landscape #sunset
Sypialnia T, a dalej nasza. Tak teraz wyglądają. Na szczęście już tam nie mieszkamy 😂  #remoncik #homedecor #homedecorpragapolnoc #jestklimat #instaphoto #desertedhouse #ruins
Baj baj cienie do powiek. #piecminutmnieniebylo #zycieztrzylatkiem #parenting #3yo #kids #zapomnialamjaksierobihasztagi
Rośnie nam (łudzę się) jeden z niewielu przyszłych czytelników książek (i jeden z zapewne wielu miłośników leżaków). #kid #boy #summer #holiday #masuria #reading #bookstagram #book #chill #chillout #ksiazet #t #wakacje #mazury #czytaniejestsexy #czytanie #książka #mazury #drivingnuts